Lustrzanki cyfrowe - najważniejsze rynkowe nowości początku 2008 roku

Od ostatniego testu aparatów SLR minęło zaledwie osiem miesięcy, a do naszego laboratorium przybyło już siedem nowych modeli. Szczęśliwie większość z nich różni się od poprzedników nie tylko rozdzielczością czy liczbą punktów pomiaru ostrości. Istotnie zmienia się funkcjonalność nowych lustrzanek - w modzie jest teraz podgląd na żywo.

Okazuje się, że lustrzanki, podobnie jak telefony komórkowe czy samochody, też można wyposażać w dodatkowe funkcje. Nie są niezbędne, ale znacznie uprzyjemniają użytkowanie, np. aparat w komórce czy lodówka w schowku auta. Podobnie jest z modną ostatnio funkcją live view, czyli podglądem na żywo. Ideę opisywaliśmy już dość dawno, kiedy Olympus wprowadził model swojej lustrzanki (E-330). Aparatem można było fotografować klasycznie (kontrolując kadr w wizjerze optycznym) oraz tak, jak kompaktem - kadrując na ekranie LCD. Jest to bardzo przydatna funkcja, ale głównie wówczas, gdy aparat dysponuje również odchylanym ekranem LCD. Przy takim wyposażeniu lustrzanki użytkownik wygodnie może fotografować znad głowy czy z tzw. perspektywy żaby. W pełni funkcjonalne live view pojawia się w lustrzankach dwuetapowo - na początku wprowadza się modele dysponujące samą funkcją podglądu na żywo, ale realizowaną przy współpracy monitora trwale przymocowanego do plecków korpusu. Kolejnym etapem jest wyposażanie nowszych modeli w odchylany ekran - przyjemności, jak widać, trzeba dozować.

Do testów otrzymaliśmy siedem nowych aparatów, sześciu różnych producentów. Doczekaliśmy się następcy profesjonalnego modelu Olympusa (na szczęście kosztuje tyle, że może o nim pomyśleć także ambitny fotoamator), zaawansowanych czy półprofesjonalnych modeli Nikona, Canona i Sony, sprawdzaliśmy też trzy typowo amatorskie korpusy Pentaksa, Panasonica i Olympusa.

W tabeli z wynikami testów zamieszczonej w nowym PC Worldze 02/2008 umieszczamy także cztery starsze popularne modele, które przedstawialiśmy na naszych łamach już wcześniej. Aparaty zostały ocenione na nowo, przy wykorzystaniu zmienionej procedury, uwzględniającej pojawienie się w lustrzankach nowych funkcji.

Olympus E-3

Udało się! W końcu Olympus wprowadził model, który w pełni zasługuje na miano korpusu profesjonalnego. Aparat jest szczelny, mocny, a co najważniejsze - dysponuje wreszcie odpowiednio przejrzystym wizjerem (współczynnik powiększenia wynosi aż 1,15x), którego brak dotkliwie można było odczuć, używając poprzednika oznaczonego symbolem E-1. W nowej lustrzance producent dodatkowo serwuje w pełni funkcjonalne live view, czyli podgląd na żywo wraz z odchylanym monitorem LCD.

Aparat został zaprojektowany z myślą o profesjonalistach, nawet tych, którzy pracują w warunkach najbardziej niesprzyjających dla tego typu sprzętu. Został uszczelniony, dzięki czemu niestraszne mu ani woda (patrz ilustracja), ani pył, jeśli ktoś zechce fotografować na plaży czy pustyni. W modelu nie znajdziesz typowych dla lustrzanek kół trybów pracy - w E-3, podobnie jak profesjonalnych Canonach (seria EOS-ów 1D), używa się przycisku Mode i kółka zmiany wartości. To pozwala na lepsze uodpornienie korpusu przed usterkami mechanicznymi i zabrudzeniem (lub zamoczeniem).

Olympus E-3 to lustrzanka profesjonalna, ale jej cena nie powinna odstraszyć zaawansowanych fotoamatorów.

Olympus E-3 to lustrzanka profesjonalna, ale jej cena nie powinna odstraszyć zaawansowanych fotoamatorów.

Aparat został wyposażony w ekran LCD, na którym wyświetlane są bieżące ustawienia (m.in. tryby ekspozycji, migawki i autofokusu, metoda pomiaru światła, jakość rejestrowanych plików zdjęciowych i ich liczba). Można je również kontrolować tak, jak w modelach amatorskich, na dużym ekranie LCD.

Olympus wyposaża korpus zarówno w ultradźwiękowy system czyszczenia matrycy, jak i stabilizator obrazu. I tu pewna ciekawostka: Panasonic w lustrzankach wykorzystuje ten sam system optyki (4/3) i kooperując z firmą Leica, produkuje kompatybilne z Olympusem obiektywy ze stabilizatorem obrazu MEGA O.I.S. Czy zatem użytkownik, który podłączy stabilizowany obiektyw Leica do korpusu E-3 ze stabilizatorem matrycy, będzie mógł się cieszyć podwójną stabilizacją? Niestety - zadziała tylko stabilizator matrycy, ten w obiektywie pozostanie bierny.

Aparat został bardzo dobrze dopracowany pod względem ergonomii. Wyjątek stanowić nieintuicyjna metoda ustawiania ręcznego balansu bieli - aby wykonać pomiar, użytkownik musi odnaleźć w menu opcję pozwalającą na zmianę przeznaczenia jednego z przycisków na korpusie. Jeśli ktoś nie zna zawiłej metody realizowania tej często wykorzystywanej funkcji, bez instrukcji obsługi sobie nie poradzi. Resztę podstawowych funkcji można uruchomić bez sięgania do dokumentacji.

Jakość zdjęć rejestrowanych za pomocą nowego modelu Olympusa można uznać za dobrą, choć bez większej rewelacji. Najlepsze oceny lustrzanka zbiera za ostrość obrazu i odwzorowanie geometryczne. Nie błyszczy za to pod względem dynamiki obrazu - tu objawia się główna wada matryc systemu 4/3. Są sporo mniejsze (17,3x13 mm) od powszechnie stosowanych w lustrzankach sensorów formatu APS-C (23,5x15,6 mm), dlatego ich również mniejsze detektory nie rejestrują maksymalnej liczby szczegółów obrazu w głębokich cieniach. Z tej samej przyczyny E-3 daleko do doskonałości pod względem poziomu szumów, które generuje, rejestrując obraz. Problem jest szczególnie widoczny na zdjęciach wykonanych przy wysokiej czułości.

Cena (korpusu bez obiektywu): 5100 zł


Zobacz również