Magnetar: Space Fighter na iOS - recenzja

Magnetar: Space Fighter jest naprawdę świetną grą, jednak niesatysfakcjonujący system zapisu gry i spore wymagania stawiane przed graczem mogą niektórych od niej odstraszyć. Zresztą przekonajcie się sami.

Gameprom, czyli zespół deweloperów odpowiedzialnych za stworzenie Magnetar: Space Fighter, nie blefował stwierdzając, że ta gra "tchnie nowe życie w stary, dobry gatunek kosmicznych scrollerów". Jak na rodzaj produkcji, którego powstanie datuje się na czasy Atari i gier pokroju Space Invaders, można pomyśleć że zapotrzebowanie na takie gry stopniało niemal do zera. Szczególnie patrząc na to, czego potrzebują nowocześni gracze. Jednakże, Magnetar jest grą dostarczającą naprawdę dużej dawki rozrywki.

Jest jednak rzecz, która czyni tą produkcję niemal tak trudną jak ułożenie puzzli z workiem założonym na głowę. Nie jest to tytuł dla casualowców, przez który przejdziesz "jak po maśle". Pełna liczba ściągnięć jest nieznana, jednak tylko niecałe 2 tysiące graczy ukończyło ją na najniższym poziomie trudności (na "trudnym" tylko 35 osób).

Magnetar: Space Fighter posiada wszystkie elementy, których można by oczekiwać w kosmicznej strzelaninie wydanej na system operacyjny iOS. Twój statek porusza się wiecznie do przodu, a Ty kontrolujesz jego ruch za pomocą odpowiedniego obracania telefonu (nachylając go do przodu, do tyłu albo na boki). Jest to konieczne by umknąć tysiącom przeciwników, którzy chcą Cię ustrzelić.

Nie pozostajesz jednak bezbronny, Twój statek ciągle wypluwa z siebie małe laserowe pociski, które z czasem można ulepszyć. Upgrady różnią się miedzy sobą: możemy wybierać pomiędzy potężniejszą amunicją a np. szybszym strzelaniem czy większym rozrzutem pocisków. W Magnetar: Space Fighter naciśnięcie lewego przycisku powoduje zwolnienie pięciu zdalnie sterowanych rakiet, podczas gdy wciśnięcie prawego to wystrzelenie promienia laserowego. Korzystanie z tych dodatkowych opcji eksterminacji przeciwników kosztuje energię, której pasek można obserwować w lewym górnym rogu ekranu.

Na szczęście wystarczy chwilkę odczekać i energia sama napełnia się z powrotem. Niestety twój pasek życia, już się sam nie regeneruje, a zmniejsza się znacząco po trafieniu przez jakiegokolwiek przeciwnika, co zdarzać się będzie nader często. Jeżeli spadnie do niepokojąco niskiego stanu, zostaje Ci tylko nadzieja na znalezienie "uzdrawiacza". W Magnetar: Space Fighter jeśli zginiesz przed końcem poziomu, będziesz zmuszony przejść go od nowa. Gra składa się z pięciu kolorowych światów, z których każdy podzielony jest na cztery poziomy. Pod koniec levelu musimy też pokonać bossa.

Tym na co można by najbardziej ponarzekać jest system zapisywania stanu gry. Wyobraź sobie, że przechodzisz właśnie trzeci poziom któregoś ze światów, ale musisz skończyć - zamykasz zatem grę. Gdy Magnetar: Space Fighter ponownie będziesz musiał zacząć od przechodzenia tego świata od początku. Gra zapamiętuje nasz postęp tylko i wyłącznie "światami". Wpadamy więc w pułapkę polegającą na tym, że jeżeli nie chcemy w nieskończoność powtarzać tego samego, musimy grę przechodzić w odcinkach po cztery poziomy.

Poza tym jednym minusem Magnetar posiada masę cech, które naprawdę mogą się podobać. Czasem tak dużo, że może to być wręcz przytłaczające. Grafika i kolory są bardzo żywe. Ogólnie rzecz biorąc: gra jest naprawdę wymagająca i wciągająca, a jeżeli jesteś fanem gatunku, będziesz do niej wracał. Jeśli uda Ci się dołączyć do elity kosmicznych pilotów, którzy ukończyli Magnetar: Space Fighter na poziomie trudnym - możesz być z siebie dumny.

Autor: Lynn La

Tłumaczenie: Maciej Merkułowski


Zobacz również