Małpi show

Kultowy film fantastyczno-naukowy w nowej oprawie proponuje nam nowatorską formułę wizualną, natomiast wypada gorzej pod względem fabularnym.

Kultowy film fantastyczno-naukowy w nowej oprawie proponuje nam nowatorską formułę wizualną, natomiast wypada gorzej pod względem fabularnym.

Zrobienie Planety małp w konwencji klasycznej dla gatunku fantastyki naukowej powierzono ostatecznie Timowi Burtonowi. Po tym niekonwencjonalnym artyście spodziewano się nowatorskiego ujęcia tematu. Zachwycił przecież plastyczną stroną swych obrazów w Edwardzie Nożycorękim, Soku z żuka, Batmanie, Marsjanie atakują czy Sleepy Hollow. Zadanie okazało się jednak wyjątkowo trudne. Planeta małp z 1968 r. była bowiem nie tylko przełomem technologicznym w tego typu produkcji, ale również ideowym - swoistym traktatem społeczno-filozoficznym, z którego w obecnej wersji ostały się tylko małpy.

Małpy grane są przez bardzo dobrych, znanych i lubianych aktorów. Tim Roth wcielił się w rolę generała Thade'a, znanego ze swej zapiekłej nienawiści do ludzi. Jego najbliższego współpracownika, pułkownika Attara, zagrał Michael Clarke Duncan, znany ze swej wspaniałej roli w Zielonej mili. Orędowniczkę ludzkich praw w ramach małpiej społeczności, czyli młodą Ari zagrała Helena Bonham-Carter. Mark Wahlberg został astronautą Leo Davidsonem.

Próba zrobienia filmu właściwie bardziej na motywach serii niż rasowego remake'u spowodowała niepokojące zawirowania w fabule. Zawodzi aktorstwo, razi nielogiczność opowieści i niezrozumiałe zakończenie. Co gorsza, brakuje mi w tym kunsztu Burtona. Z drugiej strony wydanie na DVD Planety małp jest jedną z najlepiej wykonanych płyt DVD, jakie mieliśmy okazję recenzować - wspaniałe dodatki, świetny dźwięk i wzorowy obraz. To wszystko sprawia, że warto rozważyć jej kupno.

Realia dżungli

Pomimo niechęci Tima Burtona do wykorzystania w filmie technik komputerowych i stosowania przez niego tradycyjnych rozwiązań, zamierzenieniem było uzyskanie pełnej iluzji świata przedstawionego. Założenie to powiodło się w tym sensie, że obraz prezentowany w proporcjach 2,35:1 z transferem anamorficznym jest krystaliczny, dzięki czemu przestrzeń i perspektywa wyglądają realistycznie. Wspaniałe nasycenie kolorów i wyważony perfekcyjnie poziom czerni sprawiają, że nawet w ciemnych scenach, których tu nie brak, film ogląda się wyśmienicie. Twarze małp prezentują się naturalnie. Włosy, mimika - wszystko współgra i nie ma właściwie żadnych zniekształceń czy problemów z kompresją. Elementy te oddziałują na głębię obrazu. Na uzyskany efekt wpływa również ścieżka dźwiękowa opracowana w bardzo poruszający sposób. Polecam wersję DTS. Udźwiękowienie najciekawszych scen - np. rozbicie statku czy odpalenie silników podczas bitwy z ludźmi - robi niesamowite wrażenie.


Zobacz również