Mały Brat

Pierwszy egzemplarz komputera osobistego zaginął w czasie podróży z Albuquerque do Nowego Jorku - niefortunny początek nie zahamował, na szczęście, losów rewolucji informatycznej, która całkowicie odmieniła świat.

Pierwszy egzemplarz komputera osobistego zaginął w czasie podróży z Albuquerque do Nowego Jorku - niefortunny początek nie zahamował, na szczęście, losów rewolucji informatycznej, która całkowicie odmieniła świat.

W 1949 roku amerykański magazyn techniczny "Popular Mechanics" opublikował artykuł o komputerach, w którym proroczo stwierdził, że komputery przyszłości będą ważyć nie więcej niż półtorej tony.

Dziś brzmi to może zabawnie, ale w dobie takich maszyn jak ENIAC, Manchester Mark, EDSAC czy UNIVAC, zajmujących całe pomieszczenia, była to teza bardzo śmiała. Przecież zaledwie dwa lata wcześniej Shockley, Brattain i Bardeen opracowali tranzystor, do powsta- nia układu scalonego Kilby'ego i Noyce'a musiała minąć jeszcze niemal dekada, a intelowski mikroprocesor 4004 - przypisywany Hoffowi, ale tak naprawdę zaprojekto- wany przez jego kolegę z Intela, Włocha Faggina, pojawił się dopiero na początku lat 70., rewolucjonizując rozwój informatyki i umożliwiając zbudowanie miniaturowych maszyn dla zwykłych ludzi.

Bill Gates i Paul Allen, wizjonerzy komputera osobistego, swoją karierę informatyków także rozpoczynali od skonstruowanych przez Digital Equipment mini- komputerów PDP, na których ćwiczyli programistyczne umiejętności, płacąc horrendalne pieniądze za każdą godzinę pracy wynajętej maszyny. Po kilku latach opłaciło się to po stokroć.

Na tytuł pioniera komputerów osobistych zasługuje zapomniany już dzisiaj Ed Roberts, właściciel firmy MITS, produkującej kalkulatory. W 1974 r. postanowił wykorzystać procesor 8080 w zestawie komputerowym do montażu dla hobbystów. Przy cenach minikomputerów sięgających dziesiątków i setek tysięcy dolarów jego 397 dolarów było prawdziwą rewolucją - handlowy talent Robertsa pozwolił mu obniżyć cenę intelowskich układów z 350 do 75 dolarów za sztukę, co świadczy przy okazji o wielkości marż stosowanych przez producentów.

Choć urządzenie było już gotowe, nie miało nazwy. David Bunnell, jeden z pracowników MITS, zaproponował nazwę "Mały Brat", nawiązując przewrotnie do słynnej powieści Orwella Rok 1984, co z kolei stało w zabawnej sprzeczności z potężną posturą Eda Robertsa, mierzącego ponad 190 cm i ważącego 140 kg. Ostatecznie jednak Roberts przyjął nazwę Altair (od nazwy planety z popularnego serialu Star Trek), ukuwając przy okazji pojęcie komputera osobistego.

Rozwój ułatwił nowej branży redaktor Les Solomon, który spopularyzował projekt Robertsa w nowojorskim magazynie "Popular Electronics" - to właśnie wtedy wydarzyła się feralna przygoda z zaginionym egzemplarzem, a na okładce magazynu pojawiła się atrapa zmontowana naprędce przez inżynierów z MITS tak zręcznie, że nikt z pół miliona prenumeratorów pisma nie zorientował się w oszustwie.

Podstawowym językiem Altairu miał być, według projektu Robertsa, Basic, ale inżynierowie z Intela twierdzili, że nie można go zaprojektować do ich mikroprocesora. I właśnie wtedy Gates i Allen zgłosili się do właściciela MITS, aby zaproponować mu gotowy już rzekomo Basic. Nie mając egzemplarza maszyny, napisali w ciągu dwóch miesięcy kod programu, symulując układ 8080 na... mikrokomputerze PDP. Jeszcze w czasie lotu do Albuqerque dopisywali w języku maszynowym zapomniany uprzednio program inicjujący, który miał ładować Basic do Altairu. Mimo że wszystko odbywało się na przysłowiowych wariackich papierach, program zadziałał od razu. I rozpoczęła się rewolucja mikrokomputerowa.

Rewolucja pożera często własne dzieci. Tym razem ofiarą padł Roberts, który nie zdołał wykorzystać fenomenalnej koniunktury - w maju 1977 r. MITS został wykupiony przez Pertec Computer Corporation, ale szybko rosnąca konkurencja rok później zmiotła Altair z rynku. Już za chwilę miał się na nim pojawić IBM PC.

Sam Ed Roberts zajął się dużo bardziej skomplikowanymi obiektami niż komputery - wstąpił do szkoły medycznej w Mercer University, a po jej ukończeniu został wiejskim lekarzem, kończąc ostatecznie przygodę z komputerami.

Dziwne bywają losy wynalazców - jeden z najgenialniejszych polskich umysłów technicznych inżynier Jacek Karpiński, twórca rewelacyjnego na owe czasy minikomputera K-202, wskutek intryg "podkładających świnie" partyjnych czynowników został zmuszony do zaniechania swoich prac - zajął się wtedy... właśnie hodowlą świń, która z zaawansowaną myślą techniczną miała niewiele wspólnego.


Zobacz również