Martwa litera

W chwili gdy czytacie Państwo te słowa, Wasz najbardziej osobisty komputer dokonuje olbrzymiej pracy rozpoznawania obrazów, dokładniej kształtów liter. Choć zapewne na świecie mniej niż połowa ludzi potrafi czytać alfabet łaciński, to i tak szacunkowa liczba około dwu miliardów tych wyspecjalizowanych zestawów OCR jest porównywalna z liczbą wszystkich komputerów osobistych, będących w użyciu. A więc ciągle jeszcze mózg górą! Tym bardziej że nauka czytania nie jest procesem bardzo skomplikowanym.

W chwili gdy czytacie Państwo te słowa, Wasz najbardziej osobisty komputer dokonuje olbrzymiej pracy rozpoznawania obrazów, dokładniej kształtów liter. Choć zapewne na świecie mniej niż połowa ludzi potrafi czytać alfabet łaciński, to i tak szacunkowa liczba około dwu miliardów tych wyspecjalizowanych zestawów OCR jest porównywalna z liczbą wszystkich komputerów osobistych, będących w użyciu. A więc ciągle jeszcze mózg górą! Tym bardziej że nauka czytania nie jest procesem bardzo skomplikowanym.

Ot, pokazuje się znaki testowe w odpowiednim kontekście. Nie wdając się w rozważania semiotyczne, warto jednak zauważyć, że zestaw znaków, używanych przez nas i naszych przodków od czasów legionów rzymskich, jest stosunkowo prosty. Szczególnie z punktu widzenia projektanta.

Kiedyś, usiłując wytłumaczyć pewnej sędzinie, czym jest polski ogonek, zacząłem prezentację od jego uogólnionego pojęcia. Mój odręczny rysunek oraz opis słowny znajdują się na stronie internetowej, dokąd odsyłam zainteresowanych http://www.apple.com.pl/kuba/litera.pdf . Proszę zwrócić uwagę

że w definicji użyłem codziennego pojęcia takiego jak "pierścień".

Chcąc być bardziej precyzyjnym, powinienem odwołać się raczej do matematyki. Nie ja jeden mam obsesję precyzyjnego opisu liter alfabetu. Kiedyś na tych stronach powołałem się na podstawowe dzieło typografii cyfrowej. To właśnie Knuth pierwszy zauważył, że opis matematyczny większości liter jest banalny, problemy nastręcza "S". Rzeczywiście, jeśli przyjrzymy się kolejnym znakom naszego alfabetu, to widzimy, że większość z nich tworzą odcinki. Te zaś z punktu widzenia komputera to dwie pary liczb o ile pominiemy grubość kreski pisaka; jeśli będziemy upierali się, to cztery pary liczb określające rogi czworoboku.

Trudniej jest oczywiście z łukami brzuszków, powiedzmy w literze "B", ale i one stosunkowo płynnie wchodzą na siebie w punkcie przecięcia. Wybór elips lub innych krzywych owalnych, opisujących części owych łuków, zależy tylko od gustu projektanta.

Podobnie jak w literach "C", "G" oraz "O". Kiedy jednak zajmiemy się literą "S", to po narysowaniu dwu łuków, tworzących górę oraz dół litery, dochodzimy do części środkowej. I tu, że tak powiem, zaczynają się schody, a właściwie pochylnia, mająca płynnie przeprowadzić z jednej krzywizny w drugą. Ilu projektantów, tyle różnych sposobów na tę krzywiznę.

Na przykład polski ustawodawca, w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 22 lipca 2002 roku (kolejny dekret bez sensu z pechowej daty) w sprawie rejestracji i oznaczania pojazdów, zdecydował się skonstruować tak obrzydliwą literę "S", że nie wiem, czy powinniśmy pokazywać ją na łamach wysmakowanego graficznie pisma, aby nie ranić Państwa poczucia estetyki, http://www.abc.com.pl/serwis/du/2002/1123.htm por. rysunek 7. Uwaga użytkownicy Safari pod Mac OS-em X: to jeszcze jeden dowód naszych cierpień - zamiast rysunków możecie obejrzeć puste okienka.

Notabene pomysł, aby w ogóle nie numerować licznych stron z ilustracjami, kontentując się samym słowem "Ilustracja", jest ważkim wkładem Domu Wydawniczego ABC w dzieło upowszechniania prawa i jako taki zasługuje na specjalne wyróżnienie. Na równi (pochyłej) z urzędową literą "S".

Jeśli zajrzymy do tekstu rozporządzenia, to w paragrafie 2.10 przeczytamy, że "litery i cyfry na tablicach powinny być wykonane zgodnie z wymiarami podanymi na rysunkach 6, 7, 8, 9 i 10". A więc kształt owej nieszczęsnej litery "S" jest prawnie obowiązujący - wejście Polski do Unii Europejskiej, niestety, nie powstrzymało projektanckich zapędów urzędników i nie ograniczyło ich braku fantazji. Muszę przyznać, że gdy patrzę na urzędową wersję litery "S", to bolą mnie zęby. Dosłownie. Pomyśleć, że teraz występuje ona na milionach tablic rejestracyjnych, toż to czyste szaleństwo. Tym bardziej że zgodnie z paragrafem 4.19 "sprawdzenie czytelności znaków identyfikacji powinno się wykonać, obserwując znaki w podanym w pkt 2.16 zakresie widoczności" . A więc komuś tam w ministerstwie przyszło do głowy obserwowanie tablic rejestracyjnych. Jak mówi Pismo Święte "widzieli, ale nie uwierzyli", że ich projekt jest po prostu brzydki.

Szkoda też, że nikt im tego nie powiedział. Pewnie w ministerstwie nie ma nadwornego projektanta, a literkę "S" urzędnicy sami sobie po godzinach narysowali.

Tymczasem w wielu krajach liternictwo, które bywa powszechnie oglądane, jest testowane aż do znudzenia, bo lepiej testować, niż skazywać obywateli na cierpienia moralne, jak w przypadku naszego "S", albo nawet na cierpienia dosłowne, gdy ze względu na wiek lub pogodę nie będą mogli odczytać znaków drogowych.

Tak właśnie narodziła się w USA inicjatywa zmiany kształtów liter na tablicach informacyjnych, łatwiejszych do zobaczenia przez ludzi starszych lub w gorszych warunkach atmosferycznych http://www.nytimes.com/2005/01/21/automobiles/21SIGN.html

Inne jest też podejście do efektu końcowego - font Clearview każdy można kupić on-line http://www.clearviewhwy.com , dobrze jest bowiem gdy artyści zostaną dodatkowo wynagrodzeni za swój trud.

Zapewne dobrze też by się stało, gdyby Ministerstwo Infrastruktury zauważyło, że ładne i czytelne znaki drogowe są ważnym elementem infrastruktury kraju. Mogłoby na przykład zalecić użycie owego przetestowanego fontu, zamiast rodzimych kulfonów, patrz zarządzanie Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z 1994 roku w sprawie tablic drogowych, por. http://www.promulgatory.pl/?pro=MPDU19940160120

Ale zdaje się taka już jest natura urzędnicza, że potrafi wszystko zepsuć, nic zaś zrobić dobrze i ładnie. Szczególnie ustawowe ogonki są strasznie piękne. Aż do bólu - zwisają jak martwe. Kiedy więc następnym razem będziecie Państwo jechali wieczorem i zgubicie drogę, bo nie będziecie mogli w porę odczytać kierunkowskazu, pomyślcie nie tylko o ładnej literze "S", ale także o literze prawa. Nie każda litera jest ładna, kiedy jest martwa.


Zobacz również