Martyna Wojciechowska: "W stepie trudno o dostęp do Internetu"

"Często wysyłam i odbieram maile w różnych obskurnych kafejkach internetowych, gdzieś na końcu świata. Tam gdzie ludzie nadal chodzą nago - jedynie z listkiem na biodrach - raczej komputerów nie znajdziemy." - mówi w rozmowie z PCWK Online Martyna Wojciechowska, dziennikarka, podróżniczka, prowadząca w telewizji m.in. program "Misja Martyna".

PC World: Znasz się na komputerach? Korzystasz z nich na co dzień?

Martyna Wojciechowska: Pomimo, że nie jestem jakimś fachowcem to nie wyobrażam sobie jak można w ogóle funkcjonować bez komputerów. Na szczęście mam eksperta komputerowego, to jest Martę, do której dzwonię i krzyczę np. "Ratunku! Zawiesił mi się!", albo kiedy coś nie chce działać czy muszę coś tam poprzestawiać. Ale tak naprawdę komputer pełni bardzo ważną rolę w moim życiu. Przede wszystkim dlatego, że dużo podróżuję, więc komputer pozwala mi utrzymać kontakty towarzyskie. Często wysyłam i odbieram maile w różnych obskurnych kafejkach internetowych, gdzieś na końcu świata.

Maryna Wojciechowska
Martyna Wojciechowska

Martyna Wojciechowska

Martyna Wojciechowska - dziennikarka i prezenterka, znana m.in. z takich programów, jak "Automaniak", "Big Brother", "Dzieciaki z klasą" czy podróżniczego przewodnika po niezwykłych zakątkach świata "Misja Martyna". Jej hobby to samochody, motocykle, skoki spadochronowe, nurkowanie, strzelectwo sportowe, narciarstwo, bierze też udział w rajdach samochodowych.

Dobrze, że takie kafejki można w ogóle znaleźć?

Martyna Wojciechowska: Tak, tylko najgorsze jest to, że ledwo się mogę połapać w jakiejś klawiaturze japońskiej, koreańskiej czy mongolskiej. Często nie wiem nawet gdzie jaką literkę postawić i tak trochę piszę w ciemno.

Czy komputer to tylko kontakt ze znajomymi, maile?

Martyna Wojciechowska: Od jakiegoś czasu też serfuję, szukając informacji do moich artykułów, przede wszystkim przed kolejnymi podróżami w ramach programu "Misja Martyna".

Czy Internet to dobre źródło informacji?

Martyna Wojciechowska: Oczywiście. Pod warunkiem jednak, że potrafimy oddzielić ziarno od plew, że jest ktoś, kto potrafi dobrze szukać. Ja już jestem na tyle ostrożna, że każdą informację staram się potwierdzić w dwóch, trzech źródłach. Wiadomo, Internet to nieograniczone źródło wiedzy, każdy może dodać do niego coś od siebie, co - niestety - nie zawsze musi być rzetelną, prawdziwą informacją. Na szczęście ja mam dobrych researcherów.

Czy znasz jakiś portal podróżniczy, w którym można by znaleźć wszystkie potrzebne informacje?

Martyna Wojciechowska: Nie. Nie ma takiego jednego ideału. W zasadzie dla każdego kraju wyszukujemy informacje gdzie indziej. Istnieją np. bardzo dobre portale, które specjalizują się w konkretnych rejonach świata, np. Afryka, Azja, ale żeby był taki jeden, ogólny, to nie. Być może moja strona kiedyś taka będzie, zobaczymy. Strona co prawda działa, ale są plany, żeby rozwinąć ją w kierunku właśnie serwisu informacyjnego.

Czy twoim zdaniem stanowimy już prawdziwą globalną wioskę czy też są jeszcze zakątki świata, gdzie cywilizacja komputerowa nie dotarła?

Martyna Wojciechowska: Z jednej strony ten dystans się na pewno zmniejszył. Niemal wszędzie można znaleźć jakąś kafejkę internetową, maniacy komputerowi na całym świecie są do siebie podobni... Z drugiej strony jest sporo państw, gdzie tych komputerów jest bardzo mało, bo też i świadomość społeczeństwa dotycząca w ogóle istnienia komputerów jest mała. Na przykład w Mongolii, w szerokim stepie raczej o nie trudno. Ale naprawdę jest już coraz lepiej. Te komputery są może stare, wolne, ale jednak jakieś są. Oczywiście, można też trafić, tak jak ja, na jeden z archipelagów, na którym ludzie nadal chodzą nago, jedynie z listkiem na biodrach i tam raczej komputerów nie znajdziemy. Nawet w mieście noszącym szumne miano stolicy nie natrafiłam na placówkę z dostępem do Internetu.

Co tobie najbardziej podoba się w Internecie, a czego nie lubisz?

Martyna Wojciechowska: Największą zaletą całej globalnej sieci i w ogóle komunikacji jest fakt, że w każdym miejscu i o każdej porze możemy skontaktować się z daną osobą czy znaleźć konkretne informacje. To jest super. Denerwuje mnie natomiast anonimowość posunięta do tego stopnia, że ludzie kompletnie nie czują odpowiedzialności za słowa. I to mnie doprowadza do szału - że jakiś sfrustrowany abnegat z modemem wysyła jakieś abstrakcyjne wypowiedzi na dodatek nie ponosząc za to żadnej odpowiedzialności, bo nawet nie ma odwagi się pod tym podpisać.


Zobacz również