Maska Zdrajcy - recenzujemy dodatek do Neverwinter Nights 2

Wydanie dodatku do gry tak dobrej jak Neverwinter Nights 2 było tylko kwestią czasu. Niestrudzeni eksploratorzy Zapomnianych Krain musieli czekać na rozszerzenie ponad rok, mimo iż - jak dowiadujemy się z instrukcji dołączonej do Maski Zdrajcy - prace nad grą rozpoczęły się niedługo po sfinalizowaniu NWN2. Jak na porządny dodatek przystało, Maska Zdrajcy zawiera kilkanaście mniej lub bardziej zauważalnych zmian w porównaniu z wydaniem podstawowym. Do niektórych trudno się przyzwyczaić użytkownikowi nawykłemu do mechaniki "podstawki". Inne uzna on z kolei za doskonałe i - tak jak ja - zacznie się zastanawiać: "dlaczego na Bogów nie wprowadzono tego od razu?!".

Budzisz się sam w pieczarze nawiedzanej przez zwierzęce duchy, chociaż jeszcze przed chwilą próbowałeś uciec z walącej się świątyni po zwycięskiej walce z Królem Cieni. Po Ostrzu Gith ani śladu, podobnie jak po twoich towarzyszach. I wtedy na scenę wkracza łysa i wytatuowana Czerwona Czarodziejka, która proponuje eskortę do wyjścia z pieczary...

Zobacz także: Neverwinter Nights 2 - notatki z podróży po Faerunie

Zapowiada się obiecująco, prawda? Dalej jest jeszcze lepiej, bowiem fabuła Maski to zdecydowany atut gry. Gracz zostaje przeniesiony w odległe rejony kontynentu Zapomnianych Krain, do tajemniczej i mistycznej krainy Rashemen, gdzie prawo stanowią wiedźmy, po ulicach wałęsają się berserkerzy, a tu i ówdzie otwierają się bramy do Sfery Cieni - równoległego wymiaru, będącego odbiciem (ale nie zawsze dokładnym!) świata rzeczywistego.

U bram Mulsantiru

U bram Mulsantiru


Zobacz również