Microsoft: półprzymknięte open source

W czasie konferencji Open Source Business Conference szef działu Shared Source Initiative w Microsofcie, Jason Matusow, podkreślił, że otwarcie źródeł w promowanym przez nich modelu shared source nie ma na celu oddania zewnętrznym programistom całkowitej władzy nad aplikacjami. Założeniem Redmond jest dzielenie się kodami źródłowymi tylko wtedy, gdy może to pomóc fimie lub użytkownikom.

W zeszłym miesiącu informowaliśmy o opublikowaniu przez Microsoft kilku licencji open source (patrz artykuł "Redmond stawia na open source?"). Wygląda na to, że wystąpienie Matusowa miało na celu wyjaśnienie zaistniałej sytuacji: Microsoft ciągle jest firmą i niezmiennie funkcjonuje zgodnie z pewnym modelem biznesowym. Otwarcie źródeł aplikacji umożliwi korporacji wzbogacenie i ulepszenie software'u - również dzięki pomocy niezależnym od firmy użytkownikom. Celem operacji nie jest zupełna rezygnacja z panowania nad kierunkiem rozwoju programu.

Szef SSI podkreślił również, że w wielu przypadkach klienci wcale nie są zainteresowani modyfikowaniem źródeł systemu operacyjnego - iluż użytkowników Linuksa choć raz zajrzało do kodów używanych przez siebie programów? Matusow podał nawet jako przykład firmę Red Hat: użytkownicy Red Hat Enterprise Linux do uaktualnień mają prawo tylko tak długo, jak długo nie wprowadzą własnych zmian do systemu.


Zobacz również