Microsoft znów się ugiął. Xbox One nie będzie wymagał włączonego Kinecta

Microsoft podczas pierwszej prezentacji nadchodzącej konsoli Xbox One przedstawił sporo pomysłów, które delikatnie mówiąc nie spotkały się z entuzjazmem potencjalnych odbiorców produktu. Teraz firma z Redmond wycofuje się rakiem z kolejnych pomysłów, w tym konieczności stałego korzystania z kamerki Kinect.

Z dużym niezadowoleniem spotkały się pomysł Microsoftu, aby zintegrować z konsolą kontroler Kinect. W kontekście afery PRISM potencjalni klienci mają pełne prawo obawiać się, czy kamera i mikrofon w konsoli nie będą umożliwiały podpięcia się i inwigilacji użytkowników przez amerykańskie NSA. Wygląda jednak na to, że początkowe obawy można odesłać w niepamięć. Po odłączeniu akcesorium Xbox One nadal będzie działał, a jedynie niedostępne będą funkcje związane z kontrolem Kinect. Są to wideorozmowy oraz obsługa głosowa. To dobra decyzja, gdyż wymuszenie korzystania z Kinecta mogłoby odstraszyć graczy.

Kolejna zmiana w politycy Microsoftu. Na pierwszej prezentacji nowego Xboxa producent zapowiedział wiele innowacyjnych (a momentami niepokojących) rozwiązań. Mieliśmy mieć możliwość pożyczania znajomym gier wyłącznie drogą cyfrową, ale miało to być okupione koniecznością stałego podłączenia konsoli do sieci i przypisaniem gry bez możliwości odsprzedaży na wolnym rynku. Niezadowolenie graczy było tak duże, że Microsoft postanowił zostać przy obecnym modelu płytowym, a dzielenie się grami ze znajomymi drogą cyfrową będzie możliwe w nieco innej formie po opłaceniu abonamentu Xbox Live Gold.

źródło: uk.ign.com

<div> </div>


Zobacz również