Midtown Madness

  • Ell,

Od pewnego czasu Microsoft próbuje zaistnieć na rynku software’u nie tylko jako producent systemów operacyjnych, ale także jako wydawca gier komputerowych. Do tej pory, poza zbierającej pochwały Age of Empires oraz jej kontynuacji Age of Kings, nie udało się mu jednak wyprodukować wielkich przebojów. Teraz proponuje nam grę Midtown Madness.

Od pewnego czasu Microsoft próbuje zaistnieć na rynku software’u nie tylko jako producent systemów operacyjnych, ale także jako wydawca gier komputerowych. Do tej pory, poza zbierającej pochwały Age of Empires oraz jej kontynuacji Age of Kings, nie udało się mu jednak wyprodukować wielkich przebojów.

Do nowego symulatora jazdy z serii „madness” (po grach Monster Truck Madnes oraz Motocros Madness) podchodziłem z dużą uwagą, ale i rezerwą ponieważ screeny promujące grę nie wyglądały rewelacyjnie. Na szczęście rezultat końcowy był o wiele lepszy.

Trzeba przyznać, że Midtown Madness jest grą specyficzną, ale i wciągającą. Jeździć będziemy po Chicago (nie znam tego miasta, więc nie wiem, czy rozmieszczenie budynków jest prawidłowe). Miasto wygląda całkiem dobrze, ale co najważniejsze jest duże. Na pewno nie zabraknie nam miejsca do szaleństw, na początku trudno także będzie zapamiętać wszystkie drogi, zaułki i skróty, ale tak chyba powinno być!

Do wyboru mamy kilka trybów rozgrywki: Cruise, Blitz Race, Checkpoint Race, oraz Circuit. Ten pierwszy można opisać jednym słowem: demolka! Nie ma tu żadnych zasad, punktów kontrolnych, czasu.... po prostu jeździsz uciekając przed policją (mogą być to znajomi o ile grasz poprzez sieć). Możesz grać rolę spokojnego kierowcy, bądź psychopaty, który właśnie uciekł z zakładu. Kolejny typ zabawy polega na zdobywaniu kolejnych checkpointow tak, aby zmiescić się w czasie. Checkpoint Race różni się od poprzednika wyłącznie pojawieniem się współzawodników. Ostatni z trybów (Circuit Race) polega „nabijaniu” kolejnych okrążeń wyznaczonej prze programistów trasy.

Ulice Chicago tętnią życiem. Pojawiają się przypadkowi współużytkownicy dróg (także korki uliczne) oraz wspomniani wcześnie struże. Natężenie ruchu zależy od pory dnia (rano i w nocy jest dobrze, ale spróbujcie poszaleć w godzinach szczytu...). Wyboru możemy dokonać także jeżeli chodzi o warunki pogodowe...

Ale chwileczkę, czy ja o czymś nie zapomniałem? A właśnie samochody! Trochę tego jest: Ford Mustang GT, Ford Mustang Fastback, VW New Beetle… autobus:) i jeszcze pare innych. Każde z tych pięknych cacek podczas nieuważnej jazdy może ulec zniszczeniu, więc trzeba jeździć ostrożnie. Wyjątkiem jest tryb Cruise, w którym zupełnie nie musimy się troszczyć o lakier, ponieważ zawsze możemy otrzymać nowiutki samochód.

Niestety wygląd naszych „bolidów” nie został dopracowany do perfekcji. Możemy, co prawda rozpoznać markę samochodu, ale Midtown Madness to nie to samo co Need for Speed. Z resztą sam styl gry jest zupełnie odmienny i nie należy się spodziwać taki wrażeń.

Strona dźwiękowa gry stoi na przeciętnym poziomie. Przeciętne mruczenie silników, odgłosy uciekających spod kuł ludzi – słowem „normalka”. Muzyka także nie zachwyci i nawet jeżeli ją wyłączymy, stracimy niewiele.


Zobacz również