Miłośnik tanich win otrzymał od gminy laptopa za 5400 zł. Chciał go sprzedać za 500 zł...

Dzięki unijnym środkom gmina Wolsztyn użyczyła wybranym rodzinom laptopy. Niestety podobno część z nich już znalazła się w lombardzie. Smaczku sprawie dodaje fakt, że każdy z laptopów kosztował...5400 zł.

Gmina Wolsztyn walcząc z "cyfrowym wykluczeniem" postarała się o unijne środki na zakup laptopów, które następnie przekazała wybranym rodzinom. Jednym z obdarowanych był, jak to ujął autor artykułu w Głosie Wielkopolskim, "mężczyzna, który słynie w Wolsztynie z zamiłowania do tanich win". Niestety zamiast udać się do domu i sprawdzić co się dzieje w Internecie, postanowił on natychmiast sprzedać sprzęt, którym został obdarowany. Za 500 złotych...

Co interesujące, Mężczyzna, któremu złożona została propozycja zakupu twierdzi, że wiele innych unijnych laptopów znalazło się już w jednym z wolsztyńskich lombardów...

Co na to Urząd Miejski w Wolsztynie?

Nic nie wie o takich praktykach. Jego przedstawiciel podkreśla też, że osoby obdarowane sprzętem wiedzą, że nie można go sprzedać i, że przez najbliższe pięć lat będą sprawdzane. Zadeklarował też, że jeżeli jednak doszłoby do sprzedaży, natychmiast powiadomiona byłaby policja.

Tak wygląda polski przetarg...

Oczywiście sytuacja ta jest bulwersująca, lecz czy aż tak zaskakująca? Moim zdaniem nie. Znacznie bardziej zaskoczony byłem, gdy przeczytałem, że każdy "unijny" laptop (niestety nie wiemy, o jakim konkretnym modelu mowa), wraz z oprogramowaniem, kosztował...5400 złotych. Przecież tylko nieco więcej trzeba zapłacić za 13-calowego MacBook Pro z Retiną! Cóż, coś tutaj chyba jest nie tak...

Źródło: Głos Wielkopolski


Zobacz również