Mortyr

Kelly ze Złota dla zuchwałych kosił hitlerowców jak zboże. Czy Sven Mortyr powtórzy tę sztukę?

Kelly ze Złota dla zuchwałych kosił hitlerowców jak zboże. Czy Sven Mortyr powtórzy tę sztukę?

Historia obu części Mortyra przypomina dzieje polskiego kina na przełomie ostatnich 20 lat. Pierwsza część, podobnie jak filmowe gnioty w rodzaju Wiedźmina, czy też kolejnego Lindy/Pazury/Lubaszenki, zapowiadana była jako superhit, a okazała się nudną i niedopracowaną produkcją, która w dodatku trafiła na zachodzie na słabego wydawcę. Z kolei w drugiej części autorzy stracili wiarę w siebie i z góry założyli, że nie potrafią zrobić dobrej i wciągającej gry. Cóż za niefart.

Nowy, lepszy Mortyr

Prosta misja: weź granaty, zniszcz czołg i oddaj granaty do magazynu

Prosta misja: weź granaty, zniszcz czołg i oddaj granaty do magazynu

W kolejnej odsłonie widać wyraźnie, że twórcy wyciągnęli wiele wniosków z porażki jedynki. Drugi Mortyr ma dużo sensowniejszy scenariusz, a akcja gry rozgrywa się wyłącznie pod koniec II wojny światowej. Koniec zatem z podróżami w przyszłość i elementami rodem z tandetnego serialu science fiction.

Wcielasz się w Svena Mortyra, agenta brytyjskiego wywiadu. Twoim celem jest rozprawa z nazistami i udaremnienie hitlerowskich planów budowy Wunderwaffe. Po drodze przemierzysz prawie całą Europę, począwszy od północnej Norwegii, poprzez Polskę, Niemcy, a skończywszy na Grecji i wielu innych ciekawych miejscach.

W porównaniu z pierwszą częścią zmieniła się przede wszystkim rozgrywka. Teraz nie przeczesujesz już rozległych poziomów w poszukiwaniu nazistów, ale wykonujesz ściśle określone zadania, ot takie tam - przynieś, wynieś, pozamiataj. Nie zawsze też brutalna przemoc i szmajser są właściwymi środkami do osiągnięcia celu. Czasem musisz zakraść się gdzieś, załatwić po cichu wartownika, postrzelać ze snajperki lub też złapać za ciężki karabin MG-42.

DOOM - nie w tej pięciolatce

Sołtys Kierdziołek stwierdził, że nie odda Szwabom kartofli na kontyngenty

Sołtys Kierdziołek stwierdził, że nie odda Szwabom kartofli na kontyngenty

Porównywanie Mortyra 2 pod względem grafiki do produkcji takich jak Doom 3 czy Far Cry nie miałoby głębszego sensu. Powiedzmy szczerze: grafika w Mortyrze 2 jest słaba. Na szczęście nie aż tak, aby odrzucać graczy. Przymknąwszy oko na rozmyte tekstury i fatalne efekty specjalne, daje się jakoś grać. Czasem tylko bolą oczy lub zgrzytają zęby, gdy popatrzy się na szary śnieg lub monotonne, bure ściany.

Najgorzej z tego wszystkiego wypadają animacje. W porównaniu z nowoczesnymi shooterami ruchy przeciwników przypominają drgawki żaby ożywionej igłą. Efekt rag doll budzi śmiech politowania. Wrogowie zwykle upadają w taki sam sposób. Masz wiele frajdy, rozwalając beczkę benzyny i oglądając, jak przebywający w pobliżu faszyści podrywają się do góry, synchronicznie majtając nogami. Za którymś razem człowiek nie wie jednak, czy to II wojna, czy też jest w jakimś kabarecie, a Charlie Chaplin i statyści wybornie obśmiewają Hitlera.

Mój przyjaciel Mauser

Prawie wszyscy padają w taki właśnie sposób. No, chyba że w momencie upadku już nie mają rąk

Prawie wszyscy padają w taki właśnie sposób. No, chyba że w momencie upadku już nie mają rąk

Niestety, gra nie ustrzegła się wielu wkurzających błędów. Strzelanie oddano realistycznie - biegnąc nie ma co marzyć o koszeniu wrogów. Aby oddać celny strzał, najlepiej zatrzymać się i przykucnąć, albo poszukać osłony. Niestety Mortyr 2 ma podobny błąd, co wczesna wersja Chrome. Przeciwnicy często strzelają zbyt celnie. Walisz z gnata do Niemca stojącego o kilkanaście kroków od ciebie, jednak nie jesteś w stanie zrobić mu krzywdy. Natomiast wróg posyła ci kulę za kulą prosto między oczy, jakby miał pingle z celownikiem optycznym. Prawda, że można się przy czymś takim zdenerwować?

Poza tym generalnie SI wrogów jest dopracowana i trudno jest zrobić Szkopów na numery Franka Dolasa. Tu nikt nie zagra z tobą w trzy karty. Zaatakowany patrol rozbiega się i szuka osłony, a gdy niespodziewanie wypadasz z zasadzki z giwerą i szarżujesz, Niemcy uciekają, rozbiegają się na boki lub rzucają granaty. Zapomnij zatem o beztroskiej wyżynce całych batalionów Wehrmachtu. W Mortyrze 2 nawet czteroosobowy patrol w trybie zręcznościowym jest wyzwaniem.

Bohater bez przewodnika

Mortyr 2 to przeciętna gra ze słabą grafiką i wieloma mankamentami. Mimo to da się w nią pograć. Najgorsze, iż po klęsce poprzedniej części autorzy stracili wiarę. Czuje się to w czasie rozgrywki, która jest nudna i nijaka. Przechodząc przez kolejne misje, nie doznasz niepokojącego dreszczyku jak w Return to Castle Wolfenstein, nie staniesz się ostatnim obrońcą świata czy wojennym bohaterem jak w Call of Duty czy Medal of Honor.

Wynalazki

Spluwy nie zachwycają, aczkolwiek jest wśród nich kilka prototypowych modeli. Postrzelasz z Bergmanna MP-18, czy przerobionej rusznicy przeciwpancernej z amunicją rtęciową.


Zobacz również