Mothra nad Rodanem

Trzeba to wreszcie powiedzieć wprost - King Kong i Godzilla doszli na szczyty po grzbietach dziesiątków bezimiennych potworów.

Trzeba to wreszcie powiedzieć wprost - King Kong i Godzilla doszli na szczyty po grzbietach dziesiątków bezimiennych potworów.

Jak wiadomo, sytuacja na rynkach światowych jest wyjątkowo nieprzychylna: spadająca koniunktura daje niemal każdemu odczuć istnienie zależności między światem makro- a mikroekonomii. Na odczuwane efekty niewiele da się poradzić, szaremu obywatelowi pozostaje jedynie oczekiwanie, aż eksperci naprawią tzw. gospodarkę.

Problemy te dotykają, jak się okazuje, nie tylko ludzi. Kłopoty finansowe nie pozostają bez wpływu na losy różnych dziwnych istot, które - wykorzystując w charakterze alibi wszelkiego rodzaju ekrany - atakują ludzkość1. Rynek jednak ma swoje wymagania i jego machlojki nieraz wyniosły na piedestał jedne gatunki istot, inne pozostawiając w mroku historii. Proponuję dziś pochylić się nad tymi, które poniosły w walce o przetrwanie na rynku klęskę równie straszliwą, jak myśliwce japońskie przy okazji ataku na pewnego zmutowanego dinozaura. A jest ich cały szereg...

Korowód bestii

Myliłby się ten, kto by pochopnie sądził, że Godzilla, King Kong i może jeszcze Frankenstein wyczerpały wyobraźnię scenarzystów, reżyserów i choreografów filmowych. Aby jednak wzlot wyobraźni się udał, musi znaleźć się miejsce, gdzie wyobraźnia w spokoju wyląduje: to natomiast wymaga nakładów. Tych zaś, szczególnie wobec niechęci widowni do nowinek, nierzadko brakowało. I niejeden potwór kończył swój żywot w wieku zdecydowanie przedemerytalnym, na dodatek bez nadziei na jakąś solidniejszą odprawę - kto nie ma prawa głosu, jak wiadomo, nie będzie uwzględniany przez władców tego świata...

Stojąc na pozycjach naukowych, wyróżnić można wiele rodzajów czy wręcz kategorii istot potwornych. Po pierwsze więc, mamy do czynienia z przeciwnikami lub współpracownikami potworów uznanych, jak Godzilla czy Kong: tu umieścimy Mechanogodzillę (zwanego też pieszczotliwie Mechagodzillą), jego protoplastę Mechakonga oraz stwory takie jak Gidora, Anguilas, pierwszy syn Godzilli Minya, czy Destruktor. Po drugie - z postaciami, które wiodą żywot niezależny: w tej kategorii odnajdziemy żółwia Gamerę, złowrogiego Gillalę czy nieledwie mitycznego Dordo. Grupy te - wbrew pozornej ostrości kryterium podziału - wcale nie są rozłączne: wiele potworów zaczęło wszak żywot w samotności, by w późniejszym okresie towarzyszyć na srebrnym ekranie gwiazdorom. Taki był przecież los stworów tak znamienitych, jak Mothra czy Rodan. Wszak sami dwaj główni bohaterowie - Godzilla i Kong - czerpali nawzajem ze swojej sławy, i to nie tylko w Godzilla kontra King Kong, ale też w znamienitym Destroy all monstrers - filmie, który opisuje walkę ludzkości z całą chmarą istot, atakujących swe ulubione metropolie (Godzilla - Tokio, Kong - Nowy Jork, Mothra - Moskwę).


Zobacz również