NAM

"Najmocniejszym elementem, bijącym na głowę wszystkie efekty graficzne z innych pozycji, jest klimat jakim raczy nas gra. Tak, tak. 'Nam' zmienia nasz komputer w istną maszynkę do mielenia mięsa..." Tak Slawek rozpoczyna swą recenzje gry i mimo iż nie pobije Unreala to może warto się jej przyjrzeć.

Najmocniejszym elementem, bijącym na głowę wszystkie efekty graficzne z innych pozycji, jest klimat jakim raczy nas gra. Tak, tak. 'Nam' zmienia nasz komputer w istną maszynkę do mielenia mięsa. Dookoła wysoka trawa, puste budynki, miny, pułapki, snajperzy... cud miód, palce lizać. Klimat potęgowany jest przez oprawę muzyczną. Nie chodzi mi tu bynajmniej o ścieżkę dźwiękową, którą lepiej od razu wyłączyć, lecz o odgłosy bitewne. Komunikaty sztabu rzucane przez charczące radia obu stron, śpiew ptaków, cykady, szelest trawy i ten nosowy azjatycki bełkot wypełniający chłód i bezmiar wietnamskiej dżungli. Wszystko to sprawa wrażenie, że trafiliśmy do Wietnamu. Wróg jest wszędzie. Czasami, w pozornie spokojnym miejscu może nagle zaroić się od oddziałów nieprzyjaciela. Nigdy nie możemy mieć pewności, że teren jest czynny. Przeciwnik pojawi się na oczyszcznym terenie w najmniej oczekiwanym momencie. Miny, miny, miny i jeszcze raz miny. Czasami z natłoku dźwięków przyrody możemy wychwycimy ciche "click". Wtedy możemy spróbować rozbroić minę, lecz w większości przypadków dane nam będzie usłyszeć głośne "boom", co zaowocuje znacznym uszczerbkien ma zdrowiu, bądź jednostronną przechadzką do bram raju. Artyleria i naloty robią sporo zamieszania. Swist spadających ładunków i huk ekspozji towarzyszyć będzie nam prawie non-stop. Oni się nie certolą, jak mają gdzieś przyłożyć, to przyłożą. Jeżeli będziemy zbyt blisko, mamy zbyt mało czasu szansę na schronienie się w momencie usłyszenia charakterystycznego "ziiiuuuuuu". Grad pocisków z nieba czasami jest zbawieniem, czasami stanowi gwóźdz do trumny. Dlatego warto obserwować na niebo, wypatrując podniebnych posłańców śmierci.

W przeciwieństwie do innych gier, nasz wojak nie jest z żelaza. Wystarczy tylko kilka kul, lub jedna dłuższa seria, a zostaniemy zapakowani do plastikowego worka. Jest ciężko - jest dobrze. Sam już nie wiem ile razy zgrywałem i wgrywałem grę, aby ukończyć jeden poziom, lecz robiłem to średnio co minutę. Jeżeli mocno oberwiemy, nasz podopieczny może zacząć krwawić, co jest jednoznaczne z dalszą utratą zdrowia, a w efekcie końcowym - życia. Jest w czym wybierać. Przez nasze nasze ręce przewiną się wspaniałe zabawki. Ppocząwszy od noża bojowego, m-16, m-60 (ten lepiej grzeje), shotguna, rakietnicy, miotacza granatów, a skończywszy na minach przeciwpiechotnych, miotaczu ognia oraz moim ulubionym karabinie snajperskim. Kwintesencją wszystkiego jest opcja gry sieciowej, a tu nie muszę chyba nic dodawać. Gra nabiera wtedy kolorów, a inedociągnięcia w sferze graficznej i muzycznej umykają naszej uwadze. Owe inedociągnięcia, w pewnych warunkach stanowią nawet zaletę - małe wymagania systemowe, dzięki czemu możemy spokojnie pograć na słabszych maszynach.

Ech.. Sszkoda, że grze brakuje wsparcia ze strony 3dFX'a, lecz i tak dla wielu graczy będzie rządzić przez pewien okres. Mnie się podoba, zwłaszcza wyborna opcja gry multiplayer. Może w przyszłości doczekamy się wersji DeLux pod tytułem "Nam Forever", bo pomysł na fabułę jest przedni.


Zobacz również