NASA boi się Nowego Roku

Specjaliści z NASA zaczynają się obawiać o komputery zamontowane w promach kosmicznych. Najbliższy start Discovery może się skończyć po pierwszym stycznia 2007 roku i, okazuje się, nikt nie ma pewności, jak zachowa się elektronika, gdy licznik przekręci się z "31.12.2006" na "01.01.2007".

NASA nigdy jeszcze nie miała w kosmosie promu kosmicznego 31 grudnia bądź 1 stycznia; nigdy też nie sprawdzono, co się stanie, gdy data zmieni się z 31.12 na 1.01.

Na razie problem jest niewielki: najbliższa misja Discovery ma trwać 12 dni. Dlatego nawet jeśli prom wystartuje 17 lub 18 grudnia, kiedy to mają być dogodne warunki do lotu, wróci przed Nowym Rokiem.

Przedstawiciele Boeinga - firmy, która budowała i projektowała promy dla NASA - uspokajają. Ich zdaniem nie ma powodów do obaw, a w przypadku jakiejkolwiek awarii zawsze możliwe będzie zastosowanie jednej z procedur bezpieczeństwa.

Problem Y2K = wielki niewypał

Warto przypomnieć, że podobne obawy nękały informatyków przy okazji problemu roku dwutysięcznego (Y2K), gdy data miała się zmienić z 12.31.99 na 1.01.00.

Okazało się jednak, że prócz zaledwie kilku drobnych awarii na całym świecie - z którymi zresztą natychmiast sobie poradzono - zmiana daty nie "ogłupiła" komputerów i nie cofnęła naszej cywilizacji do epoki kamienia łupanego, jak wieszczyły niektóre firmy analityczne...


Zobacz również