NBA Live 2000

Odważnie biegniesz przed siebie. Twoje stopy rytmicznie uderzają o połyskującą powierzchnię parkietu. Swobodnie lawirujesz pomiędzy stającymi Ci na drodze ludźmi, by w końcu ujrzeć przed sobą ostateczny cel. Dzielący Cię od niego dystans pokonujesz z szybkością błyskawicy i wydając z ust tryumfalny okrzyk, z impetem umieszczasz trzymaną w rękach piłkę we wnętrzu pomarańczowej obręczy.

Odważnie biegniesz przed siebie. Twoje stopy rytmicznie uderzają o połyskującą powierzchnię parkietu. Swobodnie lawirujesz pomiędzy stającymi Ci na drodze ludźmi, by w końcu ujrzeć przed sobą ostateczny cel. Dzielący Cię od niego dystans pokonujesz z szybkością błyskawicy i wydając z ust tryumfalny okrzyk, z impetem umieszczasz trzymaną w rękach piłkę we wnętrzu pomarańczowej obręczy. Unosisz ręce w geście zwycięstwa, a siedząca na trybunach publiczność nagradza Cię gromkimi brawami. Tak właśnie możesz się poczuć grając w najnowszą, firmowaną przez EA SPORTS, symulację koszykówki zatytułowaną NBA LIVE 2000.

Komputerowy świat basketu wita nas introdukcją, która jest kapitalnie zmontowany filmem, przedstawiającym multum niesamowicie efektownych akcji, wziętych wprost z parkietów NBA. Warto zauważyć, że pierwsze skrzypce gra tu jeden z najlepszych obecnie amerykańskich koszykarzy – Kevin Garnett. Projekcji towarzyszy interesująco brzmiący podkład muzyczny, będący mieszanką jazzu i hip-hopu. Całość prezentuje się wyśmienicie i od razu pozwala stwierdzić, że mamy do czynienia z profesjonalnie wykonanym programem.

NBA LIVE 2000 jest produktem posiadającym oficjalną licencje kierownictwa amerykańskiej ligi NBA, dzięki czemu w grze możemy znaleźć 29 klubów zza Oceanu oraz bogatą bazę danych ze zdjęciami i szczegółowymi charakterystykami wszystkich występujących w nich zawodników (dane statystyczne i składy pochodzą z końca sezonu 1998-99). Dodatkowo autorzy oddali do naszej dyspozycji pięć zespołów all-star, które są zbiorami najlepszych graczy kolejnych dziesięcioleci z przedziału 1950-90. Szkoda, że nie udostępniono nam, wzorem lat poprzednich, drużyn gwiazd konferencji wschodniej i zachodniej, ale nie jest to wielki mankament. Programiści postarali się także, aby w ich najnowszym dziele obowiązywały wszystkie zasady znane kibicom koszykówki (uwzględniając ostatnie zmiany przepisów).

Jeśli chodzi o tryby prowadzenia gry, to jest ich tu aż siedem. Listę otwiera klasyczny mecz towarzyski, pozwalający skonfrontować ze sobą dwa spośród wszystkich zespołów. Na drugiej pozycji figurują rozgrywki ligowe, gdzie prowadzimy wybrany wcześniej klub przez cały sezon zasadniczy, celem zakwalifikowania się do serii meczów playoff i zdobycia tytułu mistrza. Trzeci to tryb menedżerski, który umożliwia wcielenie się w rolę zarządcy (jego kompetencje to m.in.: transfery koszykarzy, dokonywanie wyborów w drafcie i ustalanie meczowej taktyki) konkretnej drużyny i doprowadzenie jej do najwyższego trofeum. Pracę możemy tu prowadzić nawet przez kilkanaście (maksymalnie 25) sezonów z rzędu. Kolejnymi rodzajami gry są konkurs rzutów za trzy punkty oraz doskonalący nasze koszykarskie umiejętności trening. Przedostatni jest mecz 1 na 1 z samym Michaelem Jordanem (ten jegomość po raz pierwszy pojawia się w serii NBA LIVE pod swoim prawdziwym nazwiskiem – szkoda, że od roku jest on już na emeryturze), który rozgrywamy na osiedlowym, pokrytym warstwą betonu, boisku. Na koniec pozostał nam tryb multiplayer, pozwalający na zabawę poprzez kabel szeregowy, sieć lokalną oraz Internet (EA SPORTS udostępniło w tym celu specjalny serwer). Trzeba przyznać, że wybór jest dość spory i powinien zadowolić potencjalnych nabywców produktu.

Nie od dziś wiadomo, że graficy zatrudniani przez ELECTRONIC ARTS należą do najlepszych specjalistów na rynku. Nic więc dziwnego, że oprawa wizualna NBA LIVE 2000 jest prawdziwym majstersztykiem. Najważniejsze są oczywiście postaci koszykarzy, które wyglądają i poruszają się niemal jak w realnym świecie, a ich zestaw zagrywek jest doprawdy godny podziwu. Wszystko jest zasługą systemu Motion-Capture (wykorzystano kompletny model fizyczny wspomnianego już wcześniej Kevina Garnetta) oraz zaimplementowania przez programistów specjalnej technologii, pozwalającej realistycznie odwzorować ludzka twarz na trójwymiarowej powierzchni (uwzględniając także ruchy mimiczne). Równie perfekcyjnie zostały wykonane wszystkie 35 aren, które składają się z bardzo dużej ilości tekstur (parkiet, ruchome reklamy itp.) oraz całej gamy efektów świetlnych, liczonych rzecz jasna w czasie rzeczywistym. Okazale prezentuje się również publiczność, która nie jest już bezkształtnym zlepkiem pikseli, ale ogromnym zbiorem odpowiednio ustawionych, animowanych bitmap. Patrząc na trybuny, ma się wreszcie wrażenie, że siedzą tam najprawdziwsi, rządni emocjonującego widowiska, kibice. Wszystko wygląda bardzo realistycznie, prawie jak w transmisji telewizyjnej.

Nowa koszykówka ze stajni EA SPORTS imponuje perfekcją wykonania również od strony dźwiękowej. Podczas gry słychać wszystkie standardowe odgłosy (kozłowanie, gwizdki sędziego itp.), ale najwięcej powodów do radości daje publiczność. Wypełniający trybuny ludzie żywiołowo reagują na zachodzące na parkiecie wydarzenia, nagradzając udane akcje głośnymi owacjami albo nawołując zawodników do wykonania jakiejś akcji (słynne „Defense!”) lub głośno wyrażając swoją dezaprobatę dla którejś z drużyn. Panującą w hali atmosferę podgrzewa płynący z głośników „metaliczny” głos spikera informujący nas o przewinieniach, zdobyczach punktowych i wprowadzonych zmianach. Meczowi towarzyszy, znany z telewizyjnych relacji, komentarz opisujący aktualną sytuację pod obiema tablicami i oceniający postawę poszczególnych koszykarzy. Cieszy fakt, że w swoich wypowiedziach komentator używa nie tylko imion i nazwisk graczy, ale również ich boiskowych pseudonimów (np. „The Mailman was blocked by Shaq!”). Główni aktorzy widowiska także nie pozostają bierni i często dochodzą do naszych uszu ich różnorakie jęknięcia oraz okrzyki w stylu „That’s my ball!” albo „You cheated!” (szczególnie dobrze słychać to podczas meczu 1 na 1). Nie można zapomnieć o podkładzie muzycznym. Tutaj sprawa ma się również pierwszorzędnie, ponieważ dominują typowo hip-hopowe klimaty, a ten właśnie rodzaj muzyki pasuje do koszykarskich klimatów, jak żaden inny. Twórcy umieścili w grze sześć rytmicznych utworów, przy których akompaniamencie możemy doskonale nastroić się przed nadchodzącą walką o piłkę.

Według mojej opinii, NBA LIVE 2000 powinna bezapelacyjnie zająć zaszczytne miejsce w gronie najlepszych gier sportowych 2000 roku. Dzięki znakomitej oprawie audio-wizualnej oraz poważnemu potraktowaniu tematu realizmu i wprost nieopisanej przyjemności płynącej z grania, zostawia ona daleko w tyle wszystkie konkurencyjne produkty i powinna przez najbliższy rok (czyt. do czasu pojawienia się następnej części cyklu) rządzić w swojej części rynku oprogramowania elektronicznego. Pozostaje zadać sobie tylko pytanie, czy w przyszłym roku ludzie z EA SPORTS będą w stanie stworzyć produkt deklasujący swojego poprzednika?


Zobacz również