NHL 99

Od kilku lat firma EA SPORTS wypuszcza na rynek kolejne edycje swoich gier sportowych. Jedną z nich jest NHL, którego tegoroczna edycja oznaczona jest numerem 99 (na koszulce Wayne'a Gretzkyego, czyli jednego z najlepszych obecnie hokeistów, znajduje się identyczna liczba:)

Od kilku lat firma EA SPORTS wypuszcza na rynek kolejne edycje swoich gier sportowych. Jedną z nich jest NHL, którego tegoroczna edycja oznaczona jest numerem 99 (na koszulce Wayne'a Gretzkyego, czyli jednego z najlepszych obecnie hokeistów, znajduje się identyczna liczba).

Komputerowy świat hokeja wita nas introdukcją, która jest jedną z lepszych jakie oglądałem. Bardzo podobał mi się pomysł przeplatających się fragmentów czarno-białego filmu z jego kolorowym odpowiednikiem. Bezapelacyjnie najlepszym widokiem są padające często w bardzo niezwykły sposób bramki. Towarzysząca projekcji muzyka i efekty dźwiękowe są również bardzo dobre i doskonale podkreślają klimat. Ale odsuńmy na razie wrażenia audio-wizualne na bok i zajmijmy się sednem gry.

W nasze ręce został oddany produkt posiadający oficjalną licencję kierownictwa ligi NHL oraz stowarzyszenia zawodników. Dzięki temu możemy oglądać wszystkie zespoły zgłoszone do tegorocznej rywalizacji (w tym roku dołączył beniaminek z Nashville o groźnie brzmiącej nazwie Predators) wraz z ich aktualnymi składami. Baza danych graczy zawiera wszystkie niezbędne nformacje o graczu, jego zdjęcie i statystyki z poprzednich sezonów (także dwóch polskich hokeistów Czerkawskiego i Oliwy). Istnieje również możliwość edycji wszystkich statystyk dotyczących danego hokeisty oraz opcja tworzenia własnej drużyny i indywidualnego doboru składu. Standardowo do dyspozycji mamy ponad 25 zespołów ligowych, 4 rodzaje all-star teams oraz reprezentacje narodowe. W gronie tych ostatnich znajdują się także biało-czerwoni, ale wielka szkoda, że hokej w wydaniu polskim nie prezentuje zbyt wysokich umiejętności. Dziwne są statystyki reprezentacji Czech, która ma jakby zaniżone osiągi. Przecież mistrzowie olimpijscy, a zarazem pogromcy osławionych anadyjczyków, mający w składzie takie gwiazdy jak choćby Jagr czy Hasek, nie mogą prezentować takich słabych umiejętności. Chyba programiści celowo zmniejszyli siłę naszych południowych sąsiadów (nie ma się co dziwić, gdyż grę robili ludzie z USA i Kanady). Gdy zdecydujemy się już na rozegranie meczu, wita nas animowana sekwencja przedstawiająca halę, gdzie za chwilę ma rozegrać się spotkanie. Potem tylko kilka statystyk i możemy wyjeżdżać na lód. Widzimy zapełnione po brzegi trybuny z rządnymi ciekawego widowiska widzami. Skoro już o nich mowa, to w tegorocznej edycji NHL nareszcie zerwano z płaską teksturą widowni. Zrezygnowano z niej na rzecz siedzących ludzi, którzy mimo iż są płascy niczym przysłowiowy stół, prezentują się o wiele lepiej.

Nadszedł wreszcie moment prezentacji aktorów mających wystąpić w morderczej walce. Na lód wyjeżdża dwunastu gotowych na wszystko ludzi dzierżących kije. Jeszcze tylko gwizdek sędziego i czarny krążek idzie w ruch. Pierwszą rzeczą, którą daje się zauważyć, są doskonałe wymodelowanie postaci zawodników. Zachowane są proporcje ciała - zawodnik niski i chudy wygląda inaczej niż jego wyższy i masywniejszy kolega. Również tekstury twarzy są najwyższej jakości i nawet przy bardzo dużym zbliżeniu nie tracą one na jakości. Dzieje się tak za sprawą nakładania coraz to dokładniejszych faktur podczas powiększania obrazu. Efekt końcowy jest po prostu niesamowity i daje dodatkową rozrywkę w postaci szukania szczęki gdzieś pod stołem. Zawodnicy poruszają się niesamowicie szybko i nieustannie tną swoimi łyżwami lodowisko. Często możemy zauważyć unoszące się w powietrze drobinki lodu podczas ostrego hamowania. Pod koniec tercji tafla wygląda jak świeżo zaorane pole i wymagana jest interwencja maszyny wygładzającej lód. W czasie przerwy w grze zostajemy uraczeni wspaniałym dopingiem kibiców i ekranem statystyk obrazujących naszą grę. Gdy wreszcie uda nam się strzelić upragnionego gola obserwujemy prawdziwą orgię radości wśród zawodników naszej drużyny i grobowe miny u przeciwników. Oczywiście aby w pełni nacieszyć się właśnie zdobytą bramką powinniśmy obejrzeć powtórkę. System replay'ów w NHL 99 jest naprawdę dopracowany. Możemy uzyskać widok z kilku różnych kamer oraz dowolnie korygować odległość i perspektywę. Jeśli któraś akcja się nam spodoba, możemy ją zapisać i pochwalić się kiedyś znajomym. Po wygranym meczu zwycięscy hokeiści uradowani dziękują publiczności i niecierpliwie oczekują wytypowania przez spikera trzech najlepszych graczy w tym pojedynku.

W grze obowiązują wszystkie zasady znane z prawdziwych lodowisk oraz modyfikacje wprowadzone w tym sezonie przez zarząd ligi NHL (np. zmniejszenie pola bramkowego). Istnieje oczywiści możliwość wyłączenia paru niewygodnych przepisów i już nie przejmujemy się spalonym na niebieskiej. Gracze poruszają się niezwykle płynnie i bardzo naturalnie. Szczególną rolę odgrywają przy tym warunki fizyczne, gdyż lekki porusza się znacznie szybciej i zwrotniej, niż masywny. Nie każdy potrafi również uderzać z taką samą siłą i celnością, więc trzeba zwracać uwagę, kogo ustawić na środku ataku, a kogo na lewej obronie. Istotnym czynnikiem jest również zmęczenie grających, które objawia się mniej dokładnymi zagraniami i znaczną utratą szybkości.Podczas gry trzeba uważać, gdyż sędziów nie można przekupić, a są oni naprawdę surowi.Najdłuższe odsiadki poza lodowiskiem (ok. 5 min.) odbywane są za udział w bójce. W tym niezwykle często pojawiającym się zdarzeniu kierujemy poczynaniami jednego z naszych hokeistów starającego się pobić zawodnika drużyny przeciwnej (ten oczywiście nie pozostaje dłużny). Może MORTAL KOMBAT 4 to nie jest, ale przyjemnie jest wygrać takie starcie przed własną publicznością, która nagradza nas za to gromkimi brawami. Gdy mecz jest wyjątkowo zacięty i obfitujący w nieprzepisowe zagrania, któryś z zawodników może po kontakcie z innym doznać kontuzji. Uraz jest po zakończeniu spotkania badany i lekarze stwierdzają, czy poszkodowany jest gotowy do dalszej gry lub będzie się kurować przez dłuższy czas.

Oprawa dźwiękowa gry podobnie jak grafika zasługuje na uwagę. Słychać po prostu każdy szmer na lodowisku. Można rozróżnić nawet odgłos podania słabego i mocniejszego! Nieustannie towarzyszy nam komentator, a w ważnych momentach gry do akcji wkracza spiker wraz ze swoim niesamowitym głosem. Nieraz da się dosłyszeć nieprzyjemnie brzmiące głosy rozwścieczonych zawodników, którzy najwyraźniej nie mogą pogodzić się z decyzją sędziego o nie uznanym golu. Podczas przebywania w menu głównym z głośników dobiega całkiem nieźle brzmiąca muzyka odpowiednio nastrajająca przed walką o tytuł mistrzowski. Niestety nawet najwspanialsza gra musi mieć jakiś mankament. W przypadku NHL 99 jest to tryb multiplayer, który oferuje jedynie grę przez modem. Szefowie EA SPORTS niestety nie pomyśleli, aby podobnie jak BLIZZARD postawić serwer, na którym można by grać w ich produkcje. Szkoda, tysiące graczy na całym świecie chciałoby na pewno rozegrać walkę o wirtualny Puchar Stanleya za pośrednictwem Sieci.

Podsumowując - NHL 99 jest obecnie najlepszą grą sportową dla posiadaczy PeCetów. Polecam ją szczególnie właścicielom maszyn wyposażonych w akcelerator 3D (najlepiej żeby to była karta z chipem VooDoo 2), ponieważ dopiero to urządzenie pokazuje prawdziwe możliwości produktu. Jeśli posiadacie system głośników Dolby Surround, olśni was głębokość wydobywających się z nich dźwięków. Póki nie pojawi się kolejna edycja hokeja w wydaniu EA SPORTS wątpię, żeby ukazała się lepsza symulacja tej dyscypliny sportu. Miejmy nadzieję, że również inne tegoroczne produkcje sportowe ELECTRONIC ARTS będą tak dobre, jak gra opisywana w tym artykule.


Zobacz również