NSA szuka cyberżołnierzy na uniwersytetach

NSA kojarzone jest od wielu miesięcy głównie ze szpiegowaniem, co przesłania nieco fakt, że agencja ta ma również za zdanie bronić swojego kraju przed cyberatakami. W tym celu szuka narybku na uniwersytetach.

NSA (National Security Agency) nawiązała współpracę z pięcioma uniwersytetami. Są to: New York University, Towson University, United States Military Academy, University of Cincinnati oraz University of New Orleans. Zostaną w nich otwarte akademickie centra cyber-operacji, w których informatycy będą podnosić swoje umiejętności w rozmaitych aspektach elektronicznej wojny. Oprócz czynności stricte informatycznych zajęcia obejmują operacje elektryczne oraz związane ze sprzętem. Podobno kryteria dostania się na takie szkolenia są dość restrykcyjne - NSA nie chce drugiego Snowdena.

Współpracą z NSA jest zainteresowanych kolejnych osiem placówek, jednak nie zostały póki co wymienione z nazwy. Jak podkreślił to Steven LaFountain, jeden z szefów działy cyberoperacji NSA: "podnoszenie zdolności technicznych jest niezwykle istotne dla obronności kraju, jednak równie ważne jest działanie w obrębie prawa i konstytucji." A czy tak będzie? Tego zapewne dowiemy się z przyszłych wycieków.


Zobacz również