Nadchodzi era rektorów - milionerów?

Już czterech rektorów prywatnych uczelni w Stanach Zjednoczonych zarabia ponad 800 tys. USD, a szybkim krokiem nadchodzi era rektorów-milionerów - stwierdza doroczny sondaż The Chronicle of Higher Education. Także w uczelniach publicznych, mimo generalnego obcięcia finansowania z budżetów stanowych, wynagrodzenie rektorów rośnie.

W sumie ponad 27 rektorów prywatnych uczelni w Stanach Zjednoczonych zarobiło w ub. roku podatkowym ponad 0,5 mln USD. Najlepiej płatnym rektorem jest Shirley Ann Jackson z Rensselaer Polytechnic Institute w Troy. Dodatkowo pani rektor zarobiła ponad 0,5 mln USD z tytułu obowiązków w różnych radach nadzorczych. W pierwszej czwórce znaleźli się także rektor Uniwersytetu Vanderbilt (852. tys. USD), pani rektor Uniwersytetu Pensylwania (845,5 tys. USD) i rektor Uniwersytetu Rockefellera.

We wszystkich najlepiej płatnych uniwersytetach uposażenie rektora wzrosło w ciągu ostatnich 5 lat minimum dwukrotnie, ponadto jednak np. na Uniwersytecie Pensylwania pomiędzy 200 a 2002 rokiem średnia płaca profesora rosła szybciej niż płaca rektora.

Uniwersytety publiczne nie pozostają zbytnio w tyle. Choć płacą mniej rektorom, różnica może w przyszłości się zacierać. Oto bowiem w ub. roku w 12 z nich płaca rektora przekroczyła 0,5 mln USD. Najlepiej zarabiającym rektorem uniwersytetu publicznego jest Mary Sue Coleman, która zarobiła w ub. roku podatkowym 677 tys. USD. Ćwierć setki rektorów publicznych szkół wyższych zarabia powyżej 400 tys. USD.

Co generalnie - w ocenie komentatorów raportu - nie jest najlepszą rekomendacją dla rektora w jego rozmowach z publicznymi instytucjami finansującymi uczelnię. W związku z kłopotami i cięciami w budżetach wielu stanów, które nie omijają wcale wydatków na szkolnictwo wyższe, w niektóre z nich decydują się na prawne restrykcje wysokości i stóp wzrostu wynagrodzeń rektorów. Jednak około 1/3 zarobków rektorów uczelni publicznych pochodzi ze źródeł prywatnych - wykazał sondaż.


Zobacz również