Najwydajniejsze rutery

Rutery Wi-Fi dwuzakresowe stają się modne. Tak bardzo, że ich produkcją zainteresowały się firmy znane raczej z masówki niż wyrafinowanej techniki. Czy nowi konkurują jedynie niską ceną czy może także jakością, pomysłowością i wydajnością? Przetestowaliśmy grupę flagowych urządzeń z absolutnej czołówki.

Zainteresowanie wydajnymi ruterami Wi-Fi nie wzięło się znikąd. Już od dłuższego czasu stawiamy na mobilność, nie chcemy potykać się o splątane przewody wystające z gniazdek i tworzące nieład w naszym otoczeniu. Drugim sprawcą zainteresowania jest telewizja wysokiej rozdzielczości, która wymaga od linii transmitującej obrazy i dźwięki dużo większej wydajności niż wystarczało dotąd. Jednym słowem stało się potrzebne bezprzewodowe połączenie o wysokiej wydajności.

Brudne środowisko

Ale wydajność urządzenia bezprzewodowego nie zależy tylko od niego samego. Sygnał rozchodzi się na wszystkie strony, a nie tylko w kierunku odbiorcy. Ma tendencje do oddziaływania z tymi, które pochodzą z innych źródeł, zniekształcając je i utrudniając dotarcie do celu. A brak potwierdzenia odbioru staje się powodem do powtórnego wysłania pakietu zamiast dalszej części przekazu. W takim stanie środowiska Wi-Fi zaczyna się kręcić na biegu jałowym. Stało się jasnym, że możliwości szybkiej transmisji nie można szukać w tym tłoku.

Stąd się bierze pomysł, żeby do wydajnej transmisji bez kabla wybrać inny zakres fal od tego powszechnie używanego. Chodzi o pasmo 5 GHz, które w komunikacji bezprzewodowej wcale nie jest nowicjuszem. Wręcz przeciwnie, kilkanaście lat temu było równorzędnym konkurentem dla panującej dzisiaj częstotliwości 2,4 GHz. Przegrało rywalizację ponieważ gorzej rozchodziło się w przestrzeni i słabo radziło sobie z przeszkodami. Jedno i drugie powodowało skrócenie zasięgu, a tamtych czasach by to duży minus. Dzisiaj sytuacja się odwróciła. Do punktów dostępowych jest o wiele bliżej, więc duży zasięg nie jest już taką zaletą.

Skąd się biorą zakłócenia?

Sąsiednie sieci bezprzewodowe nie są jedyną przeszkodą dla twojego Wi-Fi. Była już mowa o zakłócaniu przez mikrofalówki. Wi-Fi działa przy tak małych poziomach sygnału, że nawet najlepiej ekranowany piecyk może zakłócać pobliski zestaw. Klawiatury, myszy, ekrany, słuchawki radiowe i wiele innych gadżetów także chcą mieć udział we wspólnym paśmie.

Źródłem zakłóceń bywają też źle skonstruowane, tanie urządzenia. Nie tylko mogą emitować w częstotliwości podstawowej, ale także w harmonicznych. Niektóre potrafią nadawać sygnały w kształcie pików, które zakłócają większą liczbę kanałów.

W takich wypadkach programy takie jak inSSIDer (skaner pasma 2,4 i 5 GHz, pomocny w wyborze najlepszego kanału komunikacji bezprzewodowej) nie pomogą. Są zaprojektowane do skanowania sygnałów zgodnych z konwencją Wi-Fi i możliwościami karty w twoim laptopie. Nie widzą tego niestandardowego promieniowania, nawet jeśli odczuwają jego negatywną obecność.

Zmiana celów

Nagłe przenosiny wszystkiego z zapełnionego do pustego pasma nie byłyby takie łatwe. Istnieje przecież ciągle rosnąca liczba urządzeń pracujących w zakresie 2,4 GHz. W ten sposób doszliśmy do specyfikacji najnowszej generacji ruterów. Obsługują one oba pasma, te tańsze na zmianę, a droższe jednocześnie. Jednak rutery przełączające się z jednego pasma na drugie nie są w użytkowaniu tak komfortowe. Powoli znikają z rynku, zastępowane przez urządzenia z dwoma radiami. Właśnie takie modele stanęły do naszego raportu.

Producenci, którym zależy na niskich cenach oszczędzają gdzie mogą, na przykład na wydajności w paśmie 2,4 Ghz. W naszym teście znalazło się kilka modeli deklarujących moc 300 megabitów w tym paśmie oraz 450 Mb/s w 5-gigahercowym (bardziej wydajne łącze było zarezerwowane dla telewizji wysokiej rozdzielczości, a mniej wydajne miało obsłużyć całą resztę).

Dwa w jednym

Jak to możliwe? Przypomnijmy, że w standardzie n i technologii MIMO wydajność transmisji rośnie razem z liczbą anten. Korzystając z dwóch, można się spodziewać transferu 300 Mb/s, a za pomocą trzech, pracujących w pełnym składzie zarówno podczas nadawania, jak i odbioru, uzyskuje się nawet 450 Mb/s. Anteny mogą być wspólne dla obu pasm lub się nie pokrywać, ale główna oszczędność polega na możliwości wykorzystania tańszego radia. Wśród dziesięciu urządzeń sprawdziliśmy aż cztery takie konstrukcje, co stanowi dowód, że ten styl zaczyna dominować.

Na czym polega oszczędność? Widać to gdy zajrzymy "pod maskę". Można stwierdzić, że w większości modeli pracują po prostu dwa oddzielne układy obsługujące radio. Każde z nich obsługuje swoje pasmo. Zatem można bez większego problemu połączyć lepsze radio z gorszym.

Dowolny, byle czarny

Z danych umieszczonych w tabeli z wynikami testu wynika, że większość tańszych modeli korzysta z technologii i podzespołów Ralinka. Wyróżniony nagrodą za opłacalność Edimax BR-6675nD jest właśnie taką konstrukcją. Te same kości i bardzo podobne oprogramowanie jest także w ruterze Intellineta i kilku innych modelach. To charakterystyczny znak, świadcząc o dotarciu globalizacji do dotychczasowej niszy. Z wyniku testu widać, że klasycy jeszcze trzymają się nieźle.

Wyniki testów ruterów 2,4 i 5 GHz

Wyniki testów ruterów 2,4 i 5 GHz


Zobacz również