Nastolatek zabił przez Manhunta?

Osiemnastoletni Brytyjczyk, Stuart Harling, zadźgał 33 letnią pielęgniarkę. Zadał jej przy tym 72 ciosy nożem. Cała akcja była przez nastolatka starannie zaplanowana. Winę natychmiast zrzucono na brutalną grę komputerową...

Osiemnastoletni Stuart Harling może resztę życia spędzić za kratkami. Oczywiście rodzice zrzucili całą odpowiedzialność na jedną z gier, w które nastolatek grywał - Manhunt. Jest to niestety typowa linia obrony w takich przypadkach. Dodatkowo Manhunt nie ma ostatnio najlepszej prasy w Wielkiej Brytanii. Niedawno wydany został nawet zakaz sprzedaży drugiej części tejże gry.

Rodzice twierdzą oczywiście, że są całkowicie bez winy. Stwierdzili nawet, że "po prostu kupili swojemu dwunastoletniemu Stuartowi PlayStation 2 i zapewnili mu wszelkiego rodzaju gry".

Z wywiadu jakiego udzielili magazynowi News of the World jednoznacznie wynika że nie pofatygowali się nawet, żeby sprawdzić kategorię wiekową zakupionych produkcji czy chociażby przeczytać opis danej gry na pudełku. "Nie zdawałam sobie wcześniej sprawy jak brutalne i realistyczne są te gry" - powiedziała matka zabójcy w wywiadzie.

Zdaje się, że minie jeszcze wiele lat, zanim zmieni się mentalność rodziców. Traktowanie każdej gry przez pryzmat niegroźnej, bo to przecież "zabawa dla dzieci", może mieć zgubny wpływ. Niestety, wciąż łatwiej jest oskarżać produkcje typu Manhunt niż przyznawać się do popełnionych błędów wychowawczych.

Z drugiej strony, wszyscy wiemy, że w Manhunta czy GTA gra wiele dzieci, które z racji widniejącej na pudełku kategorii wiekowej "18+" nie powinny tego robić. Mimo to, trudno uwierzyć by każdy z nastoletnich graczy miał w planach zabicie przypadkowej osoby...

O niedawnej aferze związanej z grą Manhunt 2 przeczytacie w artykule "Wielka Brytania zakazuje Manhunta 2. Rockstar Games odpowiada".


Zobacz również