Nastolatki czatują

Z raportu przeprowadzonego w USA wynika, że usługi typu instant messaging stały się wśród amerykańskich nastolatków tak popularne, iż niekiedy są jedyną formą kontaktu z rówieśnikami. Wielu rodziców obawia się jednak, że ich pociechy mogą w sieci być nagabywane przez obce osoby. Jak się okazuje, ten problem raczej nie dotyczy polskich internautów.

Z raportu, przygotowanego przez Pew Internet oraz American Life Project, wynika, że usługi typu instant messaging (np. ICQ czy AOL IM) stały się wśród amerykańskich nastolatków tak popularne, iż niekiedy są jedyną formą kontaktu z rówieśnikami. To jednak przypadki marginalne - autorzy raportu uważają, że młodzież korzysta z IM w rozsądny sposób.

Instant messaging umożliwia wysyłanie i odbieranie wiadomości tekstowych w niewielkim okienku pojawiającym się w przeglądarce. To alternatywa poczty elektronicznej, oferująca użytkownikom bezpośrednią komunikację w czasie rzeczywistym.

Przyjaciele przy klawiaturach

Według raportu, blisko 75% młodych Amerykanów, korzystających z Internetu, do komunikowania się z rówieśnikami używa instant messaging (usługę tę oferuje m.in. niezwykle popularny w USA serwis AOL). Co ciekawe, blisko 1/5 nastolatków stwierdziła, że jest to ich główny sposób kontaktowania się z przyjaciółmi.

"Wydaje się nam, że kontaktowanie się z ludźmi za pośrednictwem Internetu jest dla nich szansą na kontakt z osobami, z którymi w innych okolicznościach nigdy by się nie spotkali" - twierdzi Amanda Lenhart, współautorka opracowania. Ankietowani twierdzili zgodnie, że komunikowanie się w ten sposób pomaga im w umacnianiu i nawiązywaniu przyjaźni.

Niebezpieczny nieznajomy

Jest jednak i druga strona medalu - 57% ankietowanych rodziców przyznało, iż obawiają się, że ich dzieci spotkają w sieci "nieodpowiednich" rozmówców. Jak się okazuje, nie bez podstaw: ok. 60% nastolatków przyznaje, że zdarzyło się im być nagabywane przez obce osoby. Z kolei - wg danych Uniwersytetu w New Hampshire - 20% nastolatków korzystających z Internetu otrzymywało nieprzyzwoite propozycje od nieznanych rozmówców.

Dlatego aż 61% rodziców przyznało, że sprawdzają, jakie strony internetowe odwiedzają ich pociechy.

W Polsce ignorujemy

Usługi typu instant messaging coraz większą popularność zdobywają również w Polsce - choć, oczywiście, dużo czasu minie zanim staną się tak powszechne, jak w USA. Możliwe jest jednak, że już teraz niektórzy użytkownicy mogą być "zaczepiani" przez nieznanych rozmówców. Gadu-Gadu, jeden z najpopularniejszych tego typu programów na polskim rynku, radzi sobie z tym problemem: "Nasz program zapewnia nie tylko pełne bezpieczeństwo wymiany informacji, ale również ograniczenie dostępu użytkowników, z którymi w danej chwili lub w ogóle nie zamierzamy się komunikować. Umożliwia to funkcja ignorowania użytkowników poprzez dodawanie ich do listy ignorowanych" mówi Krzysztof Szalwa, wiceprezes ds. marketingu firmy SMS-Express.com, producenta Gadu-Gadu.

Podobne rozwiązanie umożliwia wprowadzony w ostatnim czasie przez portal Wirtualna Polska komunikator Kontakt: "Dopiero niedawno uruchomiliśmy w naszym portalu komunikator internetowy i dotychczas nie mieliśmy żadnych sygnałów od rodziców czy innych osób, które byłyby nagabywane za pośrednictwem naszego Kontaktu. Myślę jednak, że gdyby taki problem się pojawił, nie byłoby kłopotów z jego wyeliminowaniem. Jednym z narzędzi, w które wyposażony jest nasz program, jest funkcja ignorowania użytkownika, z którym nie mamy ochoty rozmawiać. Sposób jest prosty, ale bardzo skuteczny - jeżeli wybierzemy taką opcję, nie docierają do nas żadne informacje od wskazanej osoby. Myślę, że to wystarczające zabezpieczenie" - konkluduje Marcin Strzałkowski, szef Działu Komunikacji Wirtualnej Polski.

Z portalu Poland.com z kolei można pobrać komunikator RadarOdigo. Program ten również umożliwia ignorowanie osób, z którymi nie chcemy rozmawiać. "RadarOdigo pozwala dowolnie kształtować listę osób, z którymi chcemy pozostawać w kontakcie. Bez trudu możemy więc unikać niechcianych rozmówców. Oczywiście, teoretycznie możliwe jest wykasowanie adresów nieodpowiednio zachowujących się użytkowników z bazy danych. Myślę jednak, że nie będzie to konieczne. Użytkownicy mogą sami decydować, czy chcą z kimś rozmawiać, czy nie. Do tej pory taka procedura wystarczała" - powiedział Robert Stupak z Poland.com.

Lawina ruszyła

Wszyscy nasi rozmówcy zgodni byli co do tego, że w Polsce jeszcze przez dłuższy czas będziemy mieli do czynienia z sytuacją inną niż opisana w raporcie Pew Internet oraz American Life Project. Rozwój usług typu instant messaging w Polsce hamują przede wszystkim stosunkowo niewielka liczba osób mających dostęp do Internetu oraz wysokie ceny połączeń. Sytuacja nie jest jednak tragiczna. Jak się okazuje, znaczna część polskich internautów korzysta z różnych komunikatorów. Z danych firmy SMS-Express.com wynika, że Gadu-Gadu (wprowadzone na rynek w połowie 2000 r.) ma zarejestrowanych ponad 1,1 mln użytkowników (każdego dnia przybywa 2,5-5 tys. nowych), z RadarOdigo korzysta ok. 100 tys. osób, zaś od momentu udostępnienia na serwisie Wirtualna Polska (20 czerwca 2001 r.) programu Kontakt w ciągu trzech pierwszych dni pobrało go ponad 30 tys. użytkowników.


Zobacz również