Nie mamy omamów

Według niezależnych politologów, system głosowania w UE zaproponowany przez prezydencję irlandzką faworyzuje duże i najmniejsze kraje członkowskie Unii. Kraje średniej wielkości, głównie Polska i Hiszpania – stracą. Jeśli zatem miałyby być konsekwentne w obronie swoich pozycji – projekt irlandzki powinien zostać odrzucony.

Propozycja irlandzka definiuje kwalifikowaną większość jako 55% ludności UE i 65% krajów członkowskich. Zdaniem politologów – Richarda Baldwina z HEI z Genewy i Miki Widgrena z Uniwersytetu w Turku w Finlandii - jest ona bardzo bliska pod względem efektów do propozycji konstytucji autorstwa Valerego Giscard d'Estaing, która została odrzucona pół roku temu. Zmiany układu sił są bardzo podobne – zatem zdaniem autorów jeśli Polska i Hiszpania nie ugną się pod presją – projekt irlandzki także powinien zostać odrzucony.

W porównaniu z traktatem nicejskim, propozycja irlandzka przenosi więcej władzy na cztery duże kraje Unii – Włochy, Francję, Niemcy i Wielką Brytanię. Szczególnie wzmacnia przy tym pozycję Niemiec. Nieoczekiwanie zyskują jednak także najmniejsze kraje Unii – Malta, Luksemburg, Łotwa, Cypr, Estonia, Słowenia.

Oczywiście ta gra ma charakter gry o sumie zerowej, ktoś zatem musiał stracić. Najwięcej – jak wyliczają politolodzy - tracą Hiszpania i Polska, ich strata stanowi ogółem 40% zysku "grubej czwórki". Niewiele mniej ze swojej pozycji stracą jednak także Portugalia, Węgry, Belgia, Grecja i inne średniej wielkości państwa.


Zobacz również