Nie opuszczę cię, nawet po śmierci - recenzja Dead Rising 2 (Xbox 360)

Oryginalne Dead Rising odniosło na tyle duży sukces komercyjny, że japoński Capcom postanowił stworzyć jego kontynuację. Ta prócz konsoli Xbox 360 została wydana także na Playstation 3 i pecetach. Przy tworzeniu recenzowanego tytułu kierowano się zasadą "więcej, lepiej, bardziej efektownie". Czy japońskiemu wydawcy udało się osiągnąć wszystkie trzy cele?

Protagonistą Dead Rising 2 jest Chuck Greene. Mistrz motokrosu, wdowiec, ale i szczęśliwy ojciec. Ojciec dziewczynki, którą ugryzło zombie. Po ucieczce z opanowanego przez nieumarłych Las Vegas, Chuck z córką docierają do Fortune City. I tu niestety naszego bohatera prześladuje zaczyna prześladować pech. Miasto szybko zostaje opanowane przez żywe trupy.

Zombrex

Główne założenia Dead Rising 2 praktycznie nie zmieniły się w stosunku do pierwszej części gry. Przez trzy wirtualne dni ścigamy się z czasem. Biegając po sporym mieście, próbujemy dowiedzieć się kto stoi za wybuchem zarazy. Przy okazji ratujemy cywilów, których odprowadzamy do specjalnego bunkra gdzie będą czekali na ewakuację. Po drodze walczymy też z ciekawie zaprojektowanymi bossami - psychopatami. Naszym ostatnim i najważniejszym obowiązkiem jest szukanie Zombrexu - leku, który przez dobę jest w stanie powstrzymywać rozwój choroby trawiącej organizm córki Chucka.

Dla wielu osób taka konstrukcja gry może być jej największą wadą. Znając oryginalne Dead Rising, w drugiej części gry nie zobaczymy praktycznie niczego nowego. Wybór ten, przynajmniej po części, jest jednak zrozumiały. Pierwsza część tego tytułu została wydana tylko i wyłącznie na Xboxie 360, więc posiadacze Playstation 3 i pecetów nie mieli okazji się nią nacieszyć. Teraz mogą spróbować tego, czego nie otrzymali parę lat temu. Ci, którzy spodziewali się więc po Dead Rising 2 czegoś absolutnie świeżego, muszą niestety pogodzić się z myślą, że nie byli najważniejszą grupą docelową dla Capcomu.

Miasto śmierci

Po raz kolejny, jedną z mocniejszych stron recenzowanej produkcji jest ilość zwariowanej zabawy jaką oferuje. Wirtualnym placem gry nie jest tym razem jeden olbrzymi supermarket. Fortune City to kilka kasyn, hotel, sklepy, kluby nocne i deptak łączący wszystkie części miasteczka. Na rozmiar cyfrowego świata z pewnością nie można narzekać - jest on o znacznie większy niż ten, który poznaliśmy w pierwszej części dzieła Capcomu.

Zwiedzenie wszystkich jego fragmentów zajmie nam naprawdę sporo czasu. Niewielkim minusem jest brak mini mapy i momentami niezbyt precyzyjna strzałka, wskazująca drogę do kolejnego celu. Pierwsze parę godzin zabawy spędzimy na bieganiu niczym kura z uciętą głową, próbując zapoznać się z rozłożeniem poszczególnych budynków i drogami prowadzącymi z miejsca na miejsce.

W Dead Rising 2 możemy łączyć przedmioty, by stworzyć z nich nową broń

W Dead Rising 2 możemy łączyć przedmioty, by stworzyć z nich nową broń

W Dead Rising 2 urósł nie tylko świat gry. W trakcie zabawy zobaczymy o wiele większą liczbę nieumarłych. Dotyczy to zarówno ich całkowitej ilości jak i żywych trupów pojawiających się w jednej chwili na ekranie. Policzyć się tego nie da, ale Capcom twierdzi, że zobaczymy ich nawet kilka tysięcy w jednej lokacji (a w sumie jest ich siedemdziesiąt tysięcy). I choć momentami, przy wyświetlaniu dużej ilości zombie, animacja potrafi zwolnić poniżej dopuszczalnej liczby klatek na sekundę, to robi to na tyle rzadko, że nie staje się to bardzo uciążliwe.

Zabawki

Autorów Dead Rising 2 należy także pochwalić za ilość udostępnianych nam narzędzi, za pomocą których możemy mordować nieumarłych. Wszystkich "zabawek" wymienić się nie da, ale część z nich znalazła się w ramce dołączonej do naszej recenzji. Mając dostęp do takiego arsentału na pewno nie będziemy narzekać na nudę.

Nowością w drugiej odsłonie gry są także "combo-narzędzia". Chuck otrzymywać będzie specjalne karty pozwalające łączyć różne przedmioty, by tworzyć z nich jeszcze bardziej mordercze zabawki. Są one pomysłowe, atrakcyjne, ale mechanika gry dość skutecznie zniechęca do ich konstruowania.

Nie dość, że na początku zabawy nie możemy nosić ze sobą wielu przedmiotów, to jeszcze musimy się ścigać z upływającym czasem. Gdy dodamy do tego fakt, iż potrzebne nam przedmioty rozsiane są po całym Fortune City, to najczęściej nie będziemy sobie zawracali głowy zbieraniem i składaniem ich do kupy. Twórcy Dead Rising 2 jedną ręką coś nam dają, a drugą odbierają. Tego rozwiązania niestety nie można pochwalić.

Warto przy okazji zaznaczyć, że recenzowany tytuł zdecydowanie nie jest przeznaczony dla najmłodszych wielbicieli elektronicznej rozrywki. Zobaczymy w nim hektolitry przelewanej krwi, ćwiartowane czy rozrywane ciała wirtualnych postaci. W grze jest tyle przemocy, że można nią obdarować kilka innych tytułów.

Dead Rising 2 pozwoli ci skorzystać z dziesiątek różnych (mniej lub bardziej wymyślnych) narzędzi, którymi można eliminować zombiaki. Oto część z nich: kij baseballowy, topór strażacki, grabie, odkurzacz, wiadro, gaśnica, butla z gazem, rękawice do MMA, nóż myśliwski, łuk, gitara elektryczna, helikopter zabawka, kosiarka do trawy, ławka, parasol, piła mechaniczna, wiosło, maczeta, gazeta, wieszak, płyty CD.


Zobacz również