Nieco szybciej i nieco lepiej

Najmniejsze zmiany zaszły w modelu najtańszym. Podwojenie rozdzielczości i wprowadzenie drugiej generacji interfejsu USB najtańsze skanery Canona mają już dawno za sobą, teraz poszerzono obsługę głębi kolorów. Poprzednik używał 48-bitowej głębi w operacjach wewnętrznych, ale redukowanej na drodze do komputera o połowę. W 3000ex można z takiej redukcji zrezygnować i odbierać skany zarówno w 24-, jak i w 48-bitowej głębi barw. Proporcjonalnej modyfikacji dokonano w szarościach. Czy dodatkowe bity przyniosą więcej danych, czy tylko więcej szumu, przekonamy się w testach.

Linijka CCD ma 1200 elementów światłoczułych na długości jednego cala, w kierunku prostopadłym do ramienia skanera rozdzielczość jest dwukrotnie większa. Skanowanie wstępne trwa sześć sekund, a tempo zasadniczego zależy od rozdzielczości i w 600 dpi skanowanie jednego wiersza zabiera cztery milisekundy. Podwojenie rozdzielczości podwaja także czas skanowania.

Poza sterownikami, które obsługują tylko systemy Windows, dostarczany jest OCR OmniPage rozpoznający polskie znaki, edytor graficzny ArcSoft PhotoStudio 5.0 i PhotoBase 3.0 tej samej firmy do zarządzania obrazami i dokumentami.

Taką samą rozdzielczością i głębią koloru dysponuje model LiDE 35. Do pomiaru światła wykorzystano technologię CIS, dzięki czemu skaner może być wyjątkowo cienki (38 mm), lekki (1,8 kg) i pracować także w pozycji pionowej, włożony do samozatrzaskującego się uchwytu. Tak jak inne modele CIS, LiDE 35 pobiera niewiele prądu (2,5W) i jest zasilany przez złącze USB. Niekorzystną cechą tej technologii jest niewielka głębia ostrości, która praktycznie uniemożliwia skanowanie obiektów wypukłych.

LiDE 35 skanuje wolniej od 3000ex. Przygotowanie podglądu trwa dziewięć sekund, a skanowanie zasadnicze jednego wiersza trwa sześć milisekund w 600 i dwanaście w 1200 dpi.

Skaner wyposażono w system ożywiania kolorów i usuwania kurzu z fotografii. Obie funkcje przydają się do archiwizowania starych albumów. Korekcja odbywa się programowo i daje nieco gorsze wyniki od metody sprzętowej, stosowanej w droższych modelach Canona. Tak jak w 3000ex, w jednym przebiegu można zeskanować kilka zdjęć, które zostaną odpowiednio skadrowane i zapisane w osobnych plikach. Na obudowie umieszczono cztery przyciski szybkiego skanowania, dowolnie konfigurowalne. Z nowszych funkcji warto wymienić skanowanie bezpośrednio do pliku PDF.

Dużo droższy CanoScan 5200F jest urządzeniem wyższej klasy, wyposażonym w drugą lampę używaną do prześwietlania materiałów przezroczystych. Gęstość optyczna 3,3D wystarcza do skanowania negatywów bez strat jakości. W porównaniu z poprzednim modelem podwojono pole do skanowania przezroczy. Jednocześnie zmieści się sześć negatywów małoobrazkowych albo cztery oprawione w ramki. Z innych zmian: skrócono czas nagrzewania się lampy i wprowadzono cichy tryb pracy.

Model 5200F ma dwukrotnie wyższą rozdzielczość (2400 dpi) i elementy światłoczułe CCD wyjątkowego kształtu. Nie są kwadratowe, a sześciokątne, dzięki czemu unika się wad skanowania spowodowanych ustawieniem w linii sensorów jednego koloru. Niezwykły jest też system oświetlenia. Oprócz typowych jarzeniówek z zimną katodą jest też w pokrywce źródło światła podczerwonego, wykorzystywanego do zrobienia mapy defektów, przede wszystkim drobinek kurzu, których ślady są następnie usuwane ze skanu. Preskan zabiera pięć sekund, a skanowanie właściwe przebiega w tempie siedmiu i ośmiu milisekund odpowiednio dla 1200 i 2400 dpi. Na dołączonym krążku są sterowniki do Windows i MacOS oraz OmniPage OCR i ArcSoft Studio 5.5 z bogatą paletą retuszy.


Zobacz również