Niefirmowy atrament do drukarki? Lepiej kupić na zapas...

Nie od dziś wiadomo, że producenci drukarek często sprzedają swe urządzenia poniżej kosztów produkcji, by później zarabiać na kałamarzach. Takie podejście przyczyniło się do powstania wielu firm produkujących o wiele tańsze niż oryginały "atramenty zastępcze". Jednak są one coraz aktywniej ścigane...

Epson, jeden z wiodących producentów drukarek, aktywnie tropi i podaje do sądu kolejnych producentów nieoryginalnych atramentów lub cartdridge'y. Podstawą do wszczęcia postępowania jest zwykle nieuprawnione wykorzystanie własności intelektualnej należącej do firmy.

Najczęściej sprawy dotyczą patentów numer 7008053 i 7011397, w których opisywane są drobne innowacje dotyczące produkcji kałamarzy.

Aktualnie już pięć amerykańskich firm - Artech, Ink Lab, InkTec, Inkjetwarehouse.com i Rhinotek Computer Products - zdecydowało na zaprzestanie importu używanych kałamarzy, wykorzystywanych później do napełniania nieoryginalnymi atramentami.

Sprawa Lexmarka

Warto przypomnieć, że kilka lat temu Lexmark zastosował w swych cartdridge'ach bardzo prosty mechanizm szyfrowania danych. Kiedy na rynek trafiły nieoryginalne kałamarze wypełnione "atramentem zastępczym", ich producent został oskarżony nie o naruszenie patentów, ale o złamanie zabezpieczeń elektronicznych, co podpada pod amerykańską ustawę DMCA.

Ten drugi przypadek łatwiej udowodnić nawet bez przeprowadzania kosztownych analiz składu chemicznego atramentu. W efekcie siły "nieoryginalnej alternatywy" zostały znacząco osłabione.


Zobacz również