Niemcy nie podpiszą ACTA! Czy premier Donald Tusk to słyszy?

Z opublikowanych przez agencję DPA informacji wynika, że nasi zachodni sąsiedzi nie podpiszą kontrowersyjnej umowy ACTA. Czy to kogoś dziwi?

Kontrowersyjna umowa ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement - ACTA) mająca wedle założeń zwalczać rynek towarów podrobionych została podpisana 26 stycznia w Japonii przez ambasador Jadwigę Marię Rodowicz-Czechowską, która otrzymała upoważnienie od premiera Donalda Tuska. Wraz z Polską podpis pod dokumentem złożyli przedstawiciele Unii Europejskiej i krajów członkowskich z wyjątkiem Cypru, Estonii, Słowacji, Niemiec i Holandii.

Jak pamiętamy, Niemcy tłumaczyli, że nie mogą podpisać porozumienia ze względów proceduralnych. Wydaje się jednak, że nie o to chodziło, lecz o możliwość spokojnego podjęcia najwłaściwszej decyzji w reakcji na rozwój wydarzeń. Dzisiaj okazało się bowiem, że niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wycofało swoje poparcie dla planów podpisania umowy ACTA, czyli podjęło identyczną decyzję jak Stany Zjednoczone, które przecież są jej sygnatariuszem.

No i co Panie premierze?

Biorąc pod uwagę stanowisko Niemiec, warto jeszcze raz zadać pytanie panu premierowi: czy warto i czy trzeba było tak się spieszyć z podpisaniem ACTA?

Jak pamiętamy, Donald Tusk zapowiedział w końcu, że postanowił zawiesić proces ratyfikacji ACTA. Oczywiście jest to oczekiwana przez protestujących decyzja, która jednak nie zmienia faktu, że premier i tak według wielu internautów (i nie tylko) stracił już bezpowrotnie twarz...


Zobacz również