Niosący znak

Semafor - połaczenie greckich słów sema (znak) i foros (niosący) - to jednocześnie pseudonim znanego grafika, którego twórczość i poglądy na różne sprawy prezentujemy w tym wydaniu Warsztatów Mistrzów.

Semafor - połaczenie greckich słów sema (znak) i foros (niosący) - to jednocześnie pseudonim znanego grafika, którego twórczość i poglądy na różne sprawy prezentujemy w tym wydaniu Warsztatów Mistrzów.

Okładka magazynu <b>digit</b>

Okładka magazynu <b>digit</b>

Najchętniej ograniczyłbym się do samego obrazu. Studia, bądź co bądź humanistyczne, nauczyły mnie oszczędnego podejścia do słowa.

O czym może pisać grafik? Można ponarzekać na branżę. Można przeanalizować rynek polskiej ilustracji, który praktycznie nie istnieje. Można rozważać modny dylemat twórczości za kasę i własnej tożsamości - podobno nie do pogodzenia. Można podzielić się tajemnicami warsztatu, jeśli takowe są w posiadaniu.

Pozwolę sobie na kilka nieskoordynowanych informacji.

"Traktorzysta" - kwartalnik internetowy i-biz

"Traktorzysta" - kwartalnik internetowy i-biz

digit pyta o styl. Cóż, jest on wypadkową decyzji i przypadku zarazem. Po ASP debiutowałem jako grafik w gazecie codziennej. Bywało, że robiłem po osiem rysunków na dyżurze - najczęściej do artykułów, do których brakowało zdjęć.

Jakiś czas potem przyjaciele pracujący w reklamie potrzebowali serii "specyficznych" ilustracji.

"Coca-cola" - ilustajca bezpańska (odrzucona, doczekała się więcej publikacji niż inne)

"Coca-cola" - ilustajca bezpańska (odrzucona, doczekała się więcej publikacji niż inne)

Do serii materiałów promocyjnych użyli grafiki z węgierskiego drzeworytu z lat 30. Należało wykonać w identycznej konwencji więcej rysunków do konkretnych tematów. Zadanie nie było mi obce, gdyż dyplom zrobiłem z linorytu. W międzyczasie powstał nowy miesięcznik, który potrzebował ilustratorów. Dalej było już z górki, a nieszczęsny drzeworyt odbija się czkawką do dzisiaj.

Technika? Przyznaję, nie jestem typem cyfrowego maniaka, mimo że robię zimne obrazki. Oczywiście, nurkowanie w 120 warstwach Photoshopa, jest miłym doświadczeniem. Jednak tu również skłaniałbym się ku oszczędności.

"Kino oralnego niepokoju" - ilustracja do artykułu w miesięczniku MACHINA

"Kino oralnego niepokoju" - ilustracja do artykułu w miesięczniku MACHINA

Ilustrację zaczynam od rysowania rapidografem (0,25 mm) i jest to dosyć żmudna robota. Wymyśliłem bardzo wdzięczną, rodem ze średniowiecznych klasztorów, metodę rysowania grubej kreski za pomocą ręcznego ćwierćmilimetrowego konturu (outline'u). Inaczej rzecz ujmując, żeby zrobić jedną kreskę - muszę zrobić dwie, a przestrzeń między nimi wypełnić potem w Photoshopie. Liczę się z faktem, że zdradzenie tej racjonalizatorskiej techniki może wywołać zamieszanie w obozie cyber-wizjonerów, jak równiż natchnąć rzesze naśladowców. digit będzie mi wdzięczny za wprowadzenie rubryki "Warsztaty Mistrzów" w nowe milenium. Wracając do rysunku - na tym etapie pracy mam tę szczególną przyjemność kontaktu z materią. Dzięki temu w odhumanizowanych ilustracjach pozostaje pierwiastek życia.

"10 lat polskiego biznesu" -BUSINESSMAN MAGAZINE"CHARMS" - MACHINA

Rysunek tuszem poddaję skanowaniu, wektoryzuję w Streamline i wczytuję do Illustratora. Tam dokonuje się obróbka kolorystyczna i dalsze modelowanie. Czasami zajmuje to połowę czasu wykonania całej ilustracji. Bywa, że w Illustratorze tworzę od podstaw dodatkowe elementy kompozycji. Szkielet jest jednak oparty na pierwotnym ręcznym rysunku.

Plakat MTV - wersja nieoficjalna"Reklama w internecie" - i-biz

Semafor - rocznik 1970. Studia na ASP w Warszawie na Wydziale

Grafiki. Pracuje w reklamie, współpracował jako ilustrator z kilkunastoma periodykami (m.in. digit, Machina, Max, i-biz, Businessman Magazine, Cosmopolitan, Reader's Digest), maluje obrazki.


Zobacz również