Niskie ceny za internet są... szkodliwe?

Właściciel kawiarni The Green Bean (USA) udostępniał użytkownikom połączenie z Internetem przez Wi-Fi za dolara dziennie. Wszystko było pięknie aż do dnia, gdy... został odcięty - jego dostawca zauważył bowiem, że rozsyła on olbrzymie ilości spamu.

Anonimowy spamer wykorzystał tanie łącze kafejki do wysłania milionów e-maili z ofertami zakupu podrabianych Roleksów, tabletek Cia1i$ itd. W efekcie spowodował odcięcie kawiarni i wszystkich "legalnych" użytkowników.

Właściciel The Green Bean twierdzi, że ma zamiar w tym tygodniu ponownie uruchomić internet, ale tym razem zadba o lepsze skonfigurowanie sprzętu, czyli prawdopodobnie zdecyduje się na zamknięcie ruchu na większości portów oraz skorzysta z mechanizmu QoS.

Warto przy okazji przypomnieć o incydencie, w którym uczestniczył australijski ISP noszący nazwę BigPond: fragment sieci obsługujący kilkanaście tysięcy komputerów został znacząco spowolniony przez zaledwie sześć (!) maszyn zombie rozsyłających spam (patrz: "Wirus? Trojan? Oczywiście, że odcinamy!").


Zobacz również