Nosferatu: Wrath of the Malachi

Ta gra to ewenement, ale nie dlatego że jest horror-shooterem FPP. Rzadko zdarza się tytuł stworzony na przedpotopowym silniku, który tak bardzo wciąga.

Ta gra to ewenement, ale nie dlatego że jest horror-shooterem FPP. Rzadko zdarza się tytuł stworzony na przedpotopowym silniku, który tak bardzo wciąga.

Liścik zaproszeniowy, który otrzymałeś, wyglądał cokolwiek podejrzanie. Został spisany na starym, sztywnym pergaminie i pachniał jakby... stęchlizną. Ale cóż, twój przyszły szwagier już na pierwszy rzut oka sprawiał wrażenie odludka i dziwaka. Rodzice jednak byli nieprzejednani. "To w końcu prawdziwy rumuński książę!" - argumentowała wasza matka. - "Nie można było wymarzyć sobie lepszej partii dla twojej siostry, Jonathanie. I nie dziwak, tylko ekscentryk. A że mieszka w ponurym, gotyckim zamczysku i jest nieco blady, to jeszcze nic nie znaczy. Wszyscy rumuńscy arystokraci są tacy bladzi. Doprawdy, nie ma czym się przejmować".

Stanęło więc na tym, że późną, deszczową jesienią 1912 roku cała wasza rodzina, wliczając w to krewnych i pociotków, ruszyła do odległej Transylwanii na uroczyste zaślubiny twojej siostry Rebecki i księcia Malachi. Ty jak zwykle spóźniłeś się i przybyłeś jako ostatni...

I chwała Bogu, bo teraz musisz ich wszystkich uratować!

Straszna tandeta

W grze nie ma podziału na stwory słabe i mocne. Zamiast tego są mocne i bardzo mocne.

W grze nie ma podziału na stwory słabe i mocne. Zamiast tego są mocne i bardzo mocne.

Nosferatu pod wieloma względami przypomina klasyczny shooter FPP. Z jednej strony stoisz uzbrojony w miecze, rewolwery i strzelby, a po drugiej stronie lufy skaczą wampiry, sukkuby, wilkołaki, ghule, cienie, żywe trupy i jeszcze żywsi Rumuni - uzbrojeni w kosy sabaci księcia Malachi. Niby więcej tłumaczyć nie trzeba, bo, jak w każdym shooterze, musisz wykazać się refleksem i szybkimi unikami na boki. A jednak Nosferatu takim zwyczajnym shooterem nie jest. Porównanie do Clive Barker's Undying jest nie do uniknięcia. I co ciekawe, z tego pojedynku Nosferatu wychodzi zwycięsko, mimo że na Unrealu robiony nie był, a scenariusza nie pisał żaden z Ojców horroru czy innych apostołów grozy. Więcej: engine Nosferatu to tandeta domowej produkcji, nieumywająca się do dzisiejszych standardów Quake'a czy Unreala. Jednak pomimo braku graficznych fajerwerków i niskiej wydajności programu (większość obiektów jest zrobiona z niewielkiej liczby polygonów), Nosferatu wciąga, zachwyca i przeraża.

A wszystko to dzięki kilku sprytnym sztuczkom, jakie zafundowali nam autorzy tej gry, nowym pomysłom i patentom. Ale o tym opowiem dalej.

Z diabłem w ciuciubabkę

Niektóre stwory boją się krzyży. Dzięki temu masz kilka sekund na przeładowanie broni.

Niektóre stwory boją się krzyży. Dzięki temu masz kilka sekund na przeładowanie broni.

No i jesteś na zamku. Dziwne. Nikt cię nie wita. Kiedy wielkie dwuskrzydłowe odrzwia zamykają się za tobą z głuchym łoskotem, mimowolnie podskakujesz.

Teraz widzisz, że wrota od swej wewnętrznej strony zostały dziwnie naznaczone. Ktoś przybił do nich setki krzyży, mniejszych i większych krucyfiksów. Ciekawe dlaczego?

Sprawa wkrótce się wyjaśnia, a ty stajesz w obliczu przerażającej prawdy - wszyscy członkowie twojej rodziny zostali uwięzieni w tym przeklętym miejscu, którym władają wampiry i kochanice diabła. W tobie jedyna nadzieja na powstrzymanie piekielnych istot.

Ruszasz więc na poszukiwania, na początku uzbrojony jedynie w szpadę. Wkrótce natykasz się na kolejnych niedoszłych gości weselnych, którzy wspomagają się wskazówkami i nowymi rodzajami broni.

Tu należy się kilka słów wyjaśnienia, gdyż arsenał środków zapobiegawczych przeciw wampirom jest o tyle klasyczny, co rozbudowany. Już na początku rozgrywki wielebny Aville (pastor, przyjaciel rodziny) wręcza ci krucyfiks, abyś mógł odpędzać upiory i cienie. Potem zdobywasz prymitywny pistolet skałkowy. Ta archaiczna pukawka służy ci przez dłuższy czas i często ratuje skórę. Prawda jest bowiem taka, że każdy diabeł lub potwór, który dostanie dziesięciocentymetrową pecyną ołowiu między oczy, nakrywa się nogami. Nie ciesz się jednak zbyt prędko - skałkówka długo się ładuje i należy dobrze z niej mierzyć, gdyż pechowy strzelec często nie ma drugiej szansy na kropnięcie szarżującego ghula. Dalej jest coraz lepiej - w walizce nieustraszonego pogromcy wampirów ląduje rewolwer, muszkiet, a nawet karabin maszynowy (taki, z grubsza, prototyp Maxima). Z ciekawszych wynalazków warto wspomnieć o kielichu mszalnym. Najpierw musisz odnaleźć zbiornik z wodą, poświęcić ją za pomocą krucyfiksu i nabrać do monstrancji. Tak uzyskujesz broń na krwiopijców odpornych na "żelazne argumenty". Skropione wodą święconą stwory z wrzaskiem obracają się w pył.

A tu mały przykład gry świateł, odblasków i cieni. Trzyma klimat. Niestety, gdy uważniej przyjrzysz się sceneriom, widzisz, że wydajność silnika jest bardzo słaba.

A tu mały przykład gry świateł, odblasków i cieni. Trzyma klimat. Niestety, gdy uważniej przyjrzysz się sceneriom, widzisz, że wydajność silnika jest bardzo słaba.

Schemat rozgrywki jest prosty, ale gra nie nuży cię. Ruszasz, aby penetrować coraz odleglejsze zakamarki twierdzy w poszukiwaniu kolejnych zakładników. Odnalezionych musisz pod eskortą odprowadzić na dziedziniec, przed bramę. Tam wdzięczni krewniacy sięgają do przepastnych waliz i kufrów, aby uraczyć cię przedmiotami przydatnymi w dalszej wędrówce. No cóż, wybierając się do Transylwanii, twoi krewni zapobiegliwie zabrali czosnek, ziółka na wzmocnienie, karabin maszynowy - ot, tak na wszelki wypadek. To jedyny moment, gdy logika gry gdzieś na moment ucieka. Po chwili wszystko wraca do normy: znów jest strasznie, nastrojowo i niebezpiecznie. Na twoją niekorzyść działa także czas. Im dłużej zwlekasz, tym mniej osób zdołasz uratować.

W scenariuszu z góry przewidziano, kto i kiedy zostanie bestialsko zabity przez wampiry. Trzeba się zatem śpieszyć...

Ostatnim ciekawym trikiem zastosowanym przez twórców gry jest losowe generowanie potworów i obiektów. Dzięki temu metoda ostrożnych graczy, czyli load/save, często zawodzi. Za każdym razem, gdy wkraczasz do pomieszczenia, program losuje jego zawartość - a więc ustala, gdzie leżą apteczki, amunicja i co najważniejsze - jakie spotkasz potwory.


Zobacz również