Nowa jakość hybryd

Najdynamiczniej rozwijającą się grupą aparatów fotograficznych nadal są modele hybrydowe. Mimo, że na lustrzanki wciąż jest spory popyt, to właśnie w modelach bez lustra dzieje się najwięcej. Pojawiły się już hybrydy pełnoklatkowe oraz modele filmujące w 4K. Mamy także w tym segmencie model naprawdę filigranowy, jak i sterowanego Androidem Samsunga z blisko 5-calowym ekranem.

Przygotowując nowy ranking aparatów fotograficznych zastanawialiśmy się który rodzaj cyfrówek tym razem wziąć na warsztat. W ostatnio publikowanych dwóch dużych testach braliśmy pod lupę hybrydy, określane powszechnie jako "bezlusterkowce". Przyszedł zatem czas na test lustrzanek. I już byśmy się za nie zabrali, jakby nie fakt, że... nie ma obecnie zbyt wielu modeli na rynku. Świat fotografii się zmienia w olbrzymim tempie i okazuje się, że nie tylko proste aparaty kompaktowe odchodzą do lamusa (bo zastępują je nieźle fotografujące smartfony czy tablety). Regresowi poddaje się także rynek lustrzanek.

Właściwie już tylko trzy firmy rozwijają produkty w tym segmencie. I to nie jest jeszcze najgorsze. To, co bardziej może niepokoić użytkowników aparatów z lustrem to fakt, że kolejne modele nie wnoszą wiele nowego. Na przykład nowa postać najtańszej lustrzanki Canona, oznaczonej symbolem 1200D nie wnosi naszym zdaniem niczego na tyle istotnego, by warto było nań wymieniać leciwy już model EOS 1100D. Wyższa rozdzielczość matrycy czy ekranu tego w naszej opinii nie uzasadnia. Niestety prócz ogranych już chwytów w stylu podwyższenia rozdzielczości, niewiele zmienia się w kolejnych modelach lustrzanek. Nowych technologii raczej szukać próżno. Szkoda. Wstrzymaliśmy się na razie z publikacją nowego rankingu aparatów z lustrem także dlatego, że bardzo dużo dzieje się z kolei w modelach hybrydowych. To one obecnie są intensywnie rozwijane, choć jak na razie liderzy rynku sprzętu foto - Canon i Nikon traktują ten rodzaj aparatów po macoszemu, rozpościerając w ten sposób parasol ochronny nad nadal dobrze sprzedającymi się aparatami z lustrem.

Zobacz również:

Pełna różnorodność

Aparaty hybrydowe z założenia miały być małe, a przynajmniej wyraźnie mniejsze od lustrzanek. Nie zawsze jednak takie są i to z różnych powodów. Po pierwsze dlatego, że niewielkie gabaryty i waga są atutem tylko dla niektórych użytkowników i stanowi zaletę tylko w określonych okolicznościach. Mały i lekki aparat świetnie sprawdzi się w małych dłoniach, jest z oczywistych powodów wygodny także w podróży. Jednak, jeśli zależy nam wysokim komforcie obsługi, powierzchnia obudowy nie może być zbyt mała. Po pierwsze dlatego, że mały korpus nie zapewni odpowiednio dużo miejsca na rozmieszczenie wielu przydatnych przycisków czy pokręteł, które ułatwiają szybki dostęp do funkcji i zapewniają możliwość błyskawicznej zmiany parametrów. Po drugie w bardzo małym korpusie trudno jest też zastosować wygodny uchwyt (rękojeść), co zapewnia wysoki komfort pracy. Gdy trzymamy aparat bez rękojeści jedną dłonią musimy silnie objąć tył aparatu kciukiem. Czasem nie jest to łatwe, bo w prawym górnym rogu na pleckach aparatów są ważne przyciski.

Mało i dużo elementów sterowania. Po lewej Samsung Galaxy NX sterowany Androidem, po prawej najwyższy model Panasonica - GH4.

Mało i dużo elementów sterowania. Po lewej Samsung Galaxy NX sterowany Androidem, po prawej najwyższy model Panasonica - GH4.

Rękojeść umożliwia wygodne trzymanie korpusu bez ryzyka przypadkowej, niepożądanej zmiany ustawień. Po trzecie zaś duża obudowa pozwala na zamontowanie dużego wyświetlacza, zapewniającego wygodny podgląd kadru i możliwość kontroli ostrości zdjęcia bez potrzeby jego powiększania. Na ilustracji przedstawiamy niezwykłe zestawienie: duży model Samsunga (Galaxy NX) obok filigranowgo Lumixa GM1. Co ciekawe w tym szczególnym przypadku wyjątkowo nie można mówić o regule wedle której na dużej obudowie mamy dużo elementów sterowania, a na małej niewiele. Galaxy NX to aparat szczególny - połączenie zaawansowanej cyfrówki z wymienną optyką ze smartfonem zarządzanym przez system Android. To taka hybryda hybrydy. Na powierzchni jego korpusu raczej próżno szukać wielu gałek i guzików - aparatem zarządza się wykorzystując gigantyczny wyświetlacz LCD. Filigranowy Lumix dysponuje za to całkiem przyzwoitym zestawem elementów sterowania. Jest zarówno koło trybów pracy PASM, jak także dźwignia trybów pracy autofokusu.

Ciekawe rozwiązanie od dłuższego czasu proponuje Olympus. Do wielu modeli można rękojeść po prostu dokręcić. Bardzo ciekawe rozwiązanie firma oferuje dla testowanego tym razem modelu E-M10. Można dokupić grip, który zarówno pogłębia uchwyt, jak i go wydłuża (ilustracja).

Mały i duży - czyli Samsung Galaxy NX oraz filigranowy Lumix GM1

Mały i duży - czyli Samsung Galaxy NX oraz filigranowy Lumix GM1

Pełna klatka w hybrydzie

Gdy powstawała ta kategoria aparatów cyfrowych nikt nie spodziewał się w jakim kierunku będą się rozwijać. Hybrydy miały być czymś pomiędzy zaawansowanymi kompaktami a lustrzankami. Z roku na rok korpusy najwyższych modeli hybryd zaskakują swoją ergonomią. Można do nich podpinać gripy z dodatkowym zasilaniem, przyciskami i pokrętłami. Stają się porównywalne do profesjonalnych lustrzanek (dobrym przykładem jest np. Olympus OM-D E-M1 czy Panasonic GH4). Pod koniec ubiegłego roku firma Sony poszła o krok dalej. W swoich dwóch modelach zastosowała bowiem wyjątkowy atut - pełnoklatkową matrycę. W modelu A7 zastosowano sensor o rozdzielczości 24 miliony pikseli, w bliźniaczym A7R czujnik składający się aż z 36 mln komórek. W świecie hybryd zatem pojawiła się nowa jakość - mamy tu na myśli oczywiście fizyczną wielkość sensorów, nie ich rozdzielczość (na temat bezsensownego "wyścigu pikseli" już dość pisaliśmy). Po co pełna klatka w aparacie? Chodzi o wyjątkowy charakter zdjęć, jaki zapewniają dużej wielkości matryce (warto dodać, że są przecież aparaty z czujnikami jeszcze większymi od tzw. Full Frame). Możemy uzyskiwać mniejszą głębię ostrości i atrakcyjne rozmycie tła przy określonym kącie widzenia obiektywu. Duża matryca pozwala bowiem na uzyskiwanie szerokiego kąta widzenia przy znacznie dłuższej ogniskowej niż matryce APSC czy tym bardziej Mikro Cztery Trzecie. Różnica jednak będzie wyraźnie widoczna tylko w niektórych sytuacjach. Jedną z nich jest na przykład portret wykonany jasnym obiektywem szerokokątnym przy pełnym otworze przysłony. Gdy do Sony A7 (lub 7R) założymy jasny obiektyw (np. f/1,4) o ogniskowej 24 mm, możemy liczyć na bardzo plastyczne rozmycie tła za portretowaną osobą. Ten sam kadr, zarejestrowany aparatami z matrycami APSC lub Mikro Cztery Trzecie z równie jasnymi obiektywami zapewniającymi ekwiwalent 24 mm (16 mm dla APSC i 12 mm dla M43), będzie wyglądał inaczej. Zdjęcia będą charakteryzowały się większą głębią ostrości. Mówiąc w uproszczeniu będą "zwyczajne". Użycie obiektywów o długiej ogniskowej będzie dawał już bardziej zbliżony efekt - tło ładnie się rozmyje przy użyciu aparatów zarówno z mniejszymi matrycami, jak i sensorem Full Frame.

Duża matryca ma też i swoje wady. Trudno jest na przykład sfotografować mały przedmiot z dużą głębią ostrości. Tu lepiej sprawdzi się system Mikro Cztery Trzecie.

Filmowanie w 4K

Kilka lat temu przeżyliśmy rewolucję HD. Zmieniliśmy telewizory, kupowaliśmy nowe kamery wideo, by rejestrować filmy jak to określaliśmy w "standardzie przyszłości". I faktycznie technologia HD (czy to 720 czy 1080) stała się standardem dosyć szybko. Teraz producenci sprzętu chcą przeprowadzić kolejną rewolucję, proponując nam obraz 4K. Czy zmieni on w krótkim czasie rynek RTV trudno powiedzieć. Sprzęt 4K zaczyna się już powoli pojawiać w sprzedaży. Pierwsze weszły telewizory "Ultra HD", jak się też określa nowy standard rozdzielczości. Mieliśmy już w testach pierwsze kamery - na przykład Sony FDR-AX1. Wyjątkowo szybko 4K zaczyna wchodzić także do aparatów. Zarówno fotograficznych, jak i telefonicznych - smartfon Samsunga, Galaxy Note 3, zaskakująco dobrze radzi sobie z filmowaniem w 4K. Duże zainteresowanie w branży wideo wzbudza najnowsza hybryda Panasonica - model GH4. Aparat jest następcą chętnie wykorzystywanych przez operatorów modeli GH2 i GH3. Nowy Lumix może rejestrować obraz w jednym ze standardów 4K (3840x2160). Niestety tylko w trybie 25p.

Sony w swoich aparatach także zaczyna wprowadzać nowy standard wideo. W trzeciej wersji swojej "siódemki", ogłoszonym w czasie powstawania tego artykułu modelu A7S, umożliwia rejestrację ruchomego obrazu w 4K. Ale nieco na innych zasadach. Najnowsza Alfa nie jest w stanie zapisywać filmu Ultra HD na karcie pamięci. By go utrwalić konieczne jest podłączenie zewnętrznego rejestratora poprzez złącze HDMI. I to raczej wada tego rozwiązania. Jest jednak i zaleta - dzięki zewnętrznej rejestracji możliwe jest zapisywanie lepszej jakości sygnału wideo, w standardzie 4:2:2 (w sprzęcie konsumenckim i półprofesjonalnym powszechny jest uboższy standard tzw. podpróbkowywania chrominancji oznaczany jako 4:2:0).

4K w dobie Full HD

Po co nam rejestracja 4K, skoro nie ma na razie na rynku wielu telewizorów czy monitorów pracujących w tym standardzie? W testach okazało się, że z nagrań 4K da się zrobić "lepsze" Full HD, niż to, jakie rejestrują obecnie rozpowszechnione urządzenia (oczywiście mamy tu na myśli sprzęt konsumencki i semi-pro). Mało tego. Filmy zapisane w 4K, a odtwarzane na obecnie rozpowszechnionych monitorach czy telewizorach wyglądają znacznie lepiej od natywnych nagrań Full HD.

Nowe modele w rankingu

Do naszego laboratorium znów trafiły bardzo różnorodne konstrukcje. Są modele bardzo małe (jak wspomniany wyżej Lumix GM1), tanie i proste (Samsung NX2000), oryginalne (sterowany Androidem Galaxy NX), stylowe (modele Fujifilm czy Olympus OM-D E-M10) czy najbardziej zaawansowane (Sony A7R, Panasonic GH4, Samsung NX30 czy Fujifilm X-T1). Na kolejnych stronach przedstawiamy opisy najciekawszych modeli.

Tabela z danymi technicznymi i wynikami testów

Tabela z danymi technicznymi i wynikami testów

Sony A7R
Sony A7R

Sony A7R

To najmniejszy na rynku aparat z wymienną optyką, wyposażony w pełnoklatkową matrycę. Sensor modelu A7R o wymiarach zbliżonych do klatki filmu małoobrazkowego został wykonany w technologii CMOS o rozdzielczości przeszło 36 milionów pikseli. Tak go zaprojektowano by między poszczególnymi fotokomórkami nie było bezużytecznej przestrzeni – dzięki temu w pełni efektywnie można wykorzystać powierzchnię matrycy. Przetwornik został także pozbawiony filtra dolnoprzepustowego. Aparat może ustawiać ostrość tylko metodą detekcji kontrastu przy wykorzystaniu 25 pól pomiarowych. Przy pełnej rozdzielczości może zapisywać zdjęcia z prędkością do 4 klatek na sekundę.

Korpus

Konstruktorzy zastosowali solidny, magnezowy szkielet i metalowe poszycie. Użytkownik może się cieszyć wyraźnie odstającym od korpusu uchwytem. Nie jest on jednak bardzo głęboki – pod tym względem ustępuje pola Samsungom NX30 czy Galaxy NX. Do zmiany wartości parametrów zostały przewidziane aż trzy pokrętła – jedno znajduje się z przodu, pod przyciskiem spustu migawki, dwa pozostałe na pleckach. Alfa A7R dysponuje także odchylanym ekranem i świetnym wizjerem elektronicznym. Warto także zwrócić uwagę na znajdujące się na górnej ściance koło kompensacji ekspozycji.

Jakość obrazu

Pod tym względem aparat zdeklasował konkurencję. Na bardzo dobre wyniki wpływ ma bardzo duża rozdzielczość zdjęć oscylująca wokół 4000 linii na wysokość kadru i bardzo dobra dynamika obrazu. Przy najniższej czułości, rozpiętość tonalna wynosi od 13,6 EV (dla niskiej jakości odwzorowania) do 8,5 EV (dla wysokiej).

+ Bardzo solidna budowa i dobra ergonomia

+ Pełnoklatkowy matryca

+ Bardzo dobry wizjer elektroniczny

- Wysoka cena

informacje: www.sony.pl

Panasonic Lumix GH4
Panasonic Lumix GH4

Panasonic Lumix GH4

Aparat był jedną z najbardziej wyczekiwanych nowości Panasonika. Co ciekawe, aparat ten wzbudza emocje nie wśród zawodowowych fotografów czy rządnych nowości fotoamatorów. Lumix GH4 jest bowiem łakomym kąskiem głównie dla tych, którzy zawodowo zajmują się filmowaniem. Aparat, podobnie jak dwaj jego poprzednicy (GH2 i GH3) jest świetnym narzędziem do kreatywnego filmowania (pod niektórymi względami przewyższa najlepiej filmujące lustrzanki). Tym razem prócz wydajnego trybu rejestracji filmów Full HD konstruktorzy wprowadzili opcję filmowania w 4K. Niestety w rozdzielczości Ultra HD możliwy jest tylko zapis w trybie 25p (50p dostępne jest tylko w trybie 1080). Z naszych testów wynika, że maksymalna rozdzielczość filmów 4K rejestrowanych Lumixem GH4 sięga około 1600 linii na wysokość kadru. To niezły rezultat z punktu widzenia tych, którzy i tak zamierzają w procesie postprodukcji redukować rozdzielczość do standardu 1080.

Budowa

Aparat pod względem konstrukcji korpusu prawie nie różni się od świetnie dopracowanego pod względem ergonomii GH3. Aparat jest typem hybrydy, która przypomina lustrzankę. Należy zwrócić uwagę na to, że konstruktorzy zastosowali w końcu dobrej rozdzielczości ekran, na którym bez trudu można ręcznie ustawić ostrość bez konieczności powiększania fragmentu kadru (słaby LCD jest największą wadą poprzednika).

Jakość zdjęć

Aparat na razie nie osiągnął bardzo wysokich not w teście jakości obrazu (co nie znaczy, że wypadł źle). Tu jednak należy zwrócić uwagę, że w chwili przygotowywania testu aparat nie miał jeszcze finalnej wersji oprogramowania. Test przeprowadziliśmy na firmware w wersji 0,5.

+ Wyjątkowe możliwości wideo

+ Bardzo dobra ergonomia

+ Odchylany ekran na przegubie

- Wysoka cena

informacje: www.panasonic.pl

Olympus OM-D E-M10
Olympus OM-D E-M10

Olympus OM-D E-M10

Trzeci model z serii OM-D jest przeznaczony dla szerokiego grona użytkowników. Na zdjęciach E-M10 wygląda jak „pełnowymiarowa” lustrzanka. W rzeczywistości aparat nie jest ani lustrzanką ani duży. Uwagę zwraca za to bardzo solidna, metalowa budowa. Wśród wielu aparatów o podobnych gabarytach M10 wyróżnia się sporą masą.

Ergonomia

Przypominający lustrzankę z lat siedemdziesiątych E-M10 (na przykład aparat Olympusa o symbolu OM-10) ma tylko delikatnie zarysowaną rękojeść na przednim panelu. Komfort trzymania aparatu poprawia oryginalna wypustka na pleckach aparatu, która pomaga zablokować kciuk. Dzięki temu aparat nie wyślizguje się z dłoni. Użytkownicy E-M10 mogą także dokupić specjalny uchwyt dodatkowy ECG-1 (za około 280 zł), który pogłębia i wydłuża rękojeść. Po jej założeniu aparat trzyma się bardzo wygodnie.

Aparat dysponuje dwoma dobrze dostępnymi kołami zmiany wartości oraz także dwoma definiowalnymi przyciskami Fn. Aparat został wyposażony w bardzo dobry wizjer elektroniczny i odchylany 3-calowy ekran o dużej rozdzielczości.

Stabilizacja matrycy i Wifi

Dużą zaletą tej konstrukcji jest 3-osiowy stabilizator matrycy. Niezależnie od tego jakiej optyki użyjemy (choćby obiektywu od radzieckiego Zenita), obraz będzie stabilizowany. Pod tym względem hybrydy Olympusa mają sporą przewagę nad konkurencją.

Standardem w aparatach hybrydowych jest już moduł WiFi. Za jego pośrednictwem aparatem można sterować z poziomu tabletu lub smartfonu.

+ Bardzo solidna i atrakcyjna, metalowa obudowa

+ Dobrej jakości odchylany ekran i wizjer elektroniczny

+ Trzyosiowa stabilizacja matrycy

- Za płytka standardowa rękojeść (warto dokupić uchwyt rozszerzający)

informacje: www.olympus.pl

Samsung NX30
Samsung NX30

Samsung NX30

Samsung poczynił ogromny postęp w produkcji sprzęty fotograficznego. Model NX30 jest dobrym przykładem jak firmie bez wielkich tradycji fotograficznych udaje się osiągać świetne efekty. Aparat został bardzo dobrze dopracowany pod względem ergonomii. Jest typem „niby-lustrzanki” czyli pod względem budowy przypomina aparat z lustrem. W przeciwieństwie do Olympusa OM-D czy modeli Fujifilm nie grzeszy za to urodą. Ma jednak wszystko we właściwym miejscu. Naprawdę wygodnie się nim fotografuje.

Budowa

Jak zwykle zaczniemy od rękojeści, bo to ona najczęściej wyznacza komfort pracy z urządzeniem. W NX30 jest zarówno odpowiednio wysoka, jak i odpowiednio głęboka, co zapewni wygodne trzymanie aparatu, nawet wówczas, gdy podłączymy duży i ciężki obiektyw. Mamy dwa dobrej jakości wyświetlacze LCD – jeden odchylany, dotykowy i umieszczony na przegubie. Drugi wewnętrzny o rozdzielczości blisko 2,4 mln subpikseli i również odchylany (podobnie jak wizjer Lumixa GX7 testowanego w ubiegłym roku).

Użytkownik może używać dwóch kółek zmiany wartości. Na korpusie znajdują się najważniejsze naszym zdaniem przyciski: ISO, WB, „+/-„ oraz koło nastaw trybu pracy migawki. Dodatkowo, jak we wszystkich nowych hybrydowych Samsungach z wielofunkcyjnego przycisku „iFn” znajdującego się na obiektywach.

Aparat dysponuje wbudowanym fleszem oraz gorącą stopką na lampę systemową.

Jakość obrazu

Aparat w teście wypadł dobrze i bardzo równo. Najlepsze noty zebrał za odwzorowanie barw – mimo, że analizie poddane były pliki JPEG zapisane przez w tym formacie przez aparat, NX30 tylko nieznacznie pomylił się w interpretacji barw.

+ Ergonomiczna budowa korpusu

+ Bardzo dobre i odchylane wyświetlacze

+ Dobra relacja ceny do jakości

- Oślepiająca lampa wspomagająca pracę autofokusu

informacje: www.samsung.pl

Fujifilm X-T1
Fujifilm X-T1

Fujifilm X-T1

To najnowszy i najbardziej funkcjonalny aparat w obecnej ofercie tego japońskiego producenta. X-T1 jest kierowany dla najbardziej zaawansowanych użytkowników, wymagających od aparatu zarówno solidności konstrukcji, ponadprzeciętnej ergonomii, jak i oczywiście względnie najwyższej jakości obrazu. Dużo wskazuje na to, że konstruktorom udało się sprostać wyzwaniu – X-T1 to jedna z najciekawszych cyfrówek „zielonego koncernu”, jakie powstały w ciągu ostatnich kilku lat.

Aparat wygląda jak nieźle dopracowana pod względem ergonomii lustrzanka. Oczywiście nie współczesna, tylko taka z drugiej połowy XX wieku. Nie mamy typowego dla zaawansowanych cyfrówek koła PASM, tylko kilka pokręteł z oznaczonymi parametrami. Na górnej ściance zlokalizowano koło czasów otwarcia migawki, koło z dostępnymi czułościami a także pokrętło kompensatora ekspozycji. Pod dwoma pierwszymi zlokalizowano jeszcze pierścienie pozwalające na szybkie ustawianie trybów pracy migawki i pomiaru światła.

Aparat dysponuje poza tym dwoma wielofunkcyjnymi kółkami zmiany wartości, fizycznym przełącznikiem trybu autofokusu, gorącą stopką i odchylanym ekranem LCD. Do X-T1 można podpiąć grip dysponujący elementami sterowania.

Wyjątkowy wizjer

Można zaryzykować twierdzenie, że celownik najnowszej hybrydy Fujifilm wyznacza nowe standardy. Jego rozdzielczość wynosi przeszło 2,3 miliona punktów. Ale to nie wysoka rozdzielczość w tym przypadku budzi największe emocje. Liczy się powiększenie obrazu widzianego w okularze. Jest naprawdę duży, co zapewnia bardzo wygodne kadrowanie.

+ Bardzo solidny metalowy korpus

+ Mnóstwo elementów sterowania

+Wizjer elektroniczny o wyjątkowym powiększeniu

- Zbyt płytka rękojeść jak na tej klasy aparat

informacje: www.fujifilm.pl

Panasonic Lumix GM1
Panasonic GM1

Panasonic GM1

Wprowadzając ten model aparatu Panasonic udowodnił jak mała może być hybryda. Lumix GM1, mimo, że dysponuje matrycą Mikro Cztery Trzecie jest mniejszy od niejednego kieszonkowego kompaktu. Oczywiście dopóki nie ma założonego obiektywu. Ale na potrzeby tego szczególnego korpusu inżynierowie zaprojektowali specjalny obiektyw o ogniskowej 12-32 mm, który w czasie, gdy aparat jest wyłączony składa się teleskopowo i odstaje od lica korpusu tylko o 3 cm. Warto zauważyć, że proces składania i rozkładania nowego obiektywu nie wymaga zwolnienia żadnej blokady – wystarczy przekręcić pierścień ogniskowej.

Budowa i funkcjonalność

Aparat został skonstruowany na bazie magnezowego korpusu, co czyni zeń wytrzymałą konstrukcję. Na niewielkim korpusie znalazło się miejsce dla głównego koła trybów pracy „PASM”. Można na nim znaleźć także tryby automatyczne, ustawić profil tematyczny czy jedną z wielu stylizacji zdjęć. Jest także pozycja filmowanie, pod którą kryje się funkcjonalny tryb pracy aparatu jako kamery wideo. GM1 filmuje oczywiście w rozdzielczości Full HD, przy klatkarzu 50p i dowolnym trybie P, A, S lub M. Użytkownik ma do wyboru zapis AVCHD lub MP4.

Na górnej ściance znajdziemy także koło nastaw trybów pracy autofokusu wewnątrz którego znajduje się jedyny fizyczny przycisk Fn. Pozostałe definiowalne przyciski (Fn2-Fn6) występują w postaci softkeys, wyświetlane przy prawej krawędzi dotykowego ekranu.

Aparat ma jedno koło zmiany wartości (na pleckach) i wysuwaną z górnej ścianki lampę błyskową. Podobnie jak w modelu GX7 flesz można ręcznie odchylić w kierunku sufitu. Aparat nie dysponuje gorącą stopką na systemową lampę błyskową.

+ Bardzo mały i lekki

+ Mimo niewielkich gabarytów znajduje się sporo elementów sterowania

+ Funkcjonalny tryb wideo

- Brak złącza systemowej lampy błyskowej

informacje: www.panasonic.pl


Zobacz również