Nowe reklamy Microsoftu - atak na politykę cenową Apple

Gigant z Redmond w najnowszych spotach reklamowych wskazuje rozbieżności cenowe pomiędzy sprzętem firmy Apple a komputerami pracującymi pod kontrolą systemu Windows. Na potrzeby kampanii agencja reklamowa wynajęta przez Microsoft zatrudniła 10 osób i wysłała je "w miasto" z zadaniem nabycia komputera w przedziale cenowym od 700 do 2 tys. dolarów. Co ciekawe, osoby wynajęte przez agencję miały nie wiedzieć, że tak naprawdę biorą udział reklamie Microsoftu, a mimo to wszyscy wybrali produkty wykorzystujące rozwiązania tego producenta.

Premierowe spoty są kontynuacją zapoczątkowanej we wrześniu ub. roku kampanii Microsoftu pod hasłem "I'm a PC", a będącej odpowiedzią na akcje marketingowe Apple "I'm a Mac". Jak pamiętamy, w tych ostatnich występuje zazwyczaj wyluzowany młody człowiek, który przedstawia się jako Mac oraz mężczyzna w średnim wieku, w okularach i z brzuszkiem - PC - który ciągle miewa ze sobą problemy.

Bydgoszcz: urzędnicy miejscy w reklamie Microsoftu

W pierwszym spocie widzimy studentkę o imieniu Lauren, szukającą notebooka z ekranem o przekątnej 17 cali w cenie nie wyższej niż 1000 USD. Podczas gdy znalezienie przenośnego peceta spełniającego oba te kryteria nie jest dla niej problemem, to jedyny MacBook, na który może sobie pozwolić mając taki budżet, to model z 13-calowym wyświetlaczem.

Zobacz wideo

Lauren po wyjściu z salonu Apple Store mówi do kamery: "I'm not cool enough to be a Mac person" (w wolnym tłumaczeniu: "Nie jestem wystarczająco fajna, żeby mieć Maka"). Pointa całego spotu brzmi zaś: "Dostałam PC, dostałam to, co chciałam".

Nowa kampania reklamowa Microsoftu jest doskonałą ilustracją opinii szefa koncernu, Steve'a Ballmera, komentującego kilkunastoprocentowy spadek sprzedaży komputerów Apple w Stanach Zjednoczonych. Ballmer stwierdził, że nie widzi większego sensu w wydawaniu dodatkowych 500 USD tylko po to, aby na takim samym sprzęcie pojawiło się logo firmy Apple.


Zobacz również