OSI akceptuje otwarte licencje Microsoftu

Rada organizacji Open Source Initiative oficjalnie zaakceptowała dwie licencje Microsoftu, umożliwiające udostępnianie zastrzeżonego kodu - Microsoft Public License (MPL) oraz Microsoft Reciprocal License (MRL). Specjaliści spodziewają się, że ta decyzja może wywołać ostre protesty części społeczności open-source.

MPL i MRL to licencje typu "shared source" - dzięki decyzji organizacji uzyskały one status oficjalnych licencji OSI i mogą być bez przeszkód wykorzystywane do dystrybuowania kodu open-source (podobnie jak np. GNU General Public License czy Mozilla Public License).

"Zatwierdzenie naszych licencji przez OSI to dla nas ogromne doświadczenie edukacyjne - bardzo się cieszymy, że możemy być częścią społeczności open-source" - oświadczył Bill Hilf, pełniący w Microsofcie funkcję dyrektora działu Windows Server Marketing oraz Platform Strategy. Koncern z Redmond zgłosił obie licencje do OSI w lipcu (oficjalnie poinformowano o tym podczas spotkania O'Reilly Open Source Convention).

Zatwierdzone właśnie licencje są dwiema z trzech wykorzystywanych przez koncern w ramach prowadzonego od 5 lat programu Shared Source Initiative. Jego zadaniem jest ułatwienie procesu udostępniania kodu Microsoftu firmom lub projektom open-source. Trzeciej licencji - Microsoft Reference License - koncern nie zgłaszał do zatwierdzenia przez OSI, prawdopodobnie dlatego, że jest ona najbardziej restrykcyjna z całej trójki.

Najbardziej liberalna jest MPL - pozwala ona podmiotom licencjonującym na przeglądanie, modyfikowanie i redystrybuowanie kodu źródłowego, zarówno do celów komercyjnych, jak i non profit. Umożliwia ona także pobieranie opłat za oprogramowanie, w którym wykorzystano udostępniony kod. MRL jest nieco bardziej restryjcyjna - pozwala ona co prawda na modyfikowanie i redystrybuowanie kodu (zarówno bezpłatne, jak i odpłatne), jednak z zachowaniem pewnych zasad (określonych w licencji).

Michael Tiemann, jeden z szefów Red Hata i prezes OSI, mówi, iż część członków OSI wzdragała się przed zaakceptowaniem licencji zaproponowanych przez firmę, która raczej nie słynie z przyjaznego stosunku do społeczności open-source. Jednak, zdaniem Tiemanna, przedstawione przez Microsoft licencje mówią za siebie - "Firma przygotowała licencje, które spełniają wszelkie definicje open-source i przygotowane zostały przy odpowiednim wsparciu społeczności" - mówi szef OSI.

Warto jednak wspomnieć, że współpraca ze społecznością open-source nie układała się idealnie - Michael Tiemann przyznaje, że po przyjęciu do rozpatrzenia wniosku Microsoftu do OSI dotarło kilkaset e-maili od przedstawicieli ruchu open-source, którzy wyrażali zdecydowany sprzeciw w sprawie zaakceptowania licencji z Redmond. "Tylko w ciągu ostatnich kilku godzin dostałem kilka wiadomości w stylu - 'Do diabła z OSI, jesteście pachołkami Microsoftu. Właśnie zawarliście umowę z diabłem...'" - mówi Tiemann. "Ale nasza organizacja musi działać na jasnych zasadach - nie możemy odrzucić wniosku, który spełnia wszelkie kryteria formalne" - tłumaczy szef OSI.


Zobacz również