Od święta

Stytystyki pokazują, że rymarze mają najwięcej pracy w grudniu. Dlaczego? Właśnie wtedy listonoszom najczęściej urywają się paski u toreb. A to oczywiście za sprawą świątecznych kartek.

Stytystyki pokazują, że rymarze mają najwięcej pracy w grudniu. Dlaczego? Właśnie wtedy listonoszom najczęściej urywają się paski u toreb. A to oczywiście za sprawą świątecznych kartek.

Grudzień to dobry miesiąc także dla grafików: ktoś musi wcześniej te kartki zaprojektować. Grafikom łatwo wtedy znaleźć nowych zleceniodawców: firmy, które dbają o klientów i współpracowników na tyle, że są skłonne zapłacić za projekt własnej, niepowtarzalnej kartki. Zdarza się, że świąteczna grafika potrzebna jest nie tylko na pocztówkę, ale ma być reprodukowana na papeterii, karnetach dołączanych do upominków albo okolicznościowych kubkach. Wiele zależy od inicjatywy samego grafika. Najpierw jednak potrzebny jest pomysł. Jak można zaprojektować coś niebanalnego na Święta? Oto kilka propozycji.

Piotr Welk, którego prace prezentujemy w tym numerze digita, od kilku lat przygotowuje kartki dla firm. Jeśli tylko na kliszach zostaje wolne miejsce (a zostaje prawie zawsze), projektuje też własną pocztówkę dla rodziny i znajomych, którą umieszcza obok. Dzięki temu rozwiązuje się problem naświetlania i druku. Zwykle jego rodzinne kartki mają bardzo osobisty charakter, tak jak i w przypadku tej prezentowanej powyżej. W bombkę zostały wpisane zdjęcia Piotra, jego żony i syna.

Ulubioną techniką Janusza Antoszyka, który mieszka i pracuje w Łodzi, jest sitodruk. Także w swoich kartkach świątecznych - obok suchej igły (rodzaj wklęsłodruku, gdzie formę drukową stanowi metalowa płytka z ręcznie wyrytymi konturami obrazka) - wykorzystuje tę technikę. Dzięki temu każda z jego kartek ma niepowtarzalny charakter. Uważa, że warto poświęcić sporo czasu i pieniędzy, aby złożyć życznia w sposób ekskluzywny. Jednak firmy, które zamawiają kartki, niezbyt często interesują się tak wyrafinowaną techniką. Aby ją docenić, trzeba mieć poczucie, że trzymany w ręku kawałek papieru ma więcej wspólnego z galerią niż kioskiem ruchu.

Mirosław Sroka od kilkunastu lat mieszka w Barcelonie. Chociaż dokładnie nie pamięta, kiedy zaczął samemu projektować kartki, które potem rozsyła do rodziny i przyjaciół, jest pewien, że przywiózł ten zwyczaj z Polski: w Hiszpanii nikt tego nie robi. Co roku przygotowuje ograniczony nakład 99 kartek. Przez długi czas były to linoryty kolorowane akwarelą. Dopiero od dwóch lat jego kartki powstają w komputerze. Mimo, że drukuje je na offsecie, nakład pozostał ten sam - 99 egzemplarzy. Nie martwi się, że tak krótka seria na offsecie kosztuje obłędnie drogo. Nie płaci drukarni ani pesety. W rozliczeniu projektuje jej kalendarz.

Wnętrze kartki świątecznej poniżej to rozwiązanie graficzne życzeń noworocznych dla klientów Studia Graficznego Pakulski Communication w Brukseli. Życzenia w językach europejskich występują na przemian z życzeniami w językach pozaeuropejskich. Pomysł ułożenia całości w kształt choinki okazał się trafnym rozwiązaniem dla tak różnych typograficznie znaków.


Zobacz również