Odkop biurko - kup kombajn

Producenci mebli już wybrali za Ciebie. Nawet w katalogu Ikei nie znajdziesz biurka z miejscem na więcej niż jedno urządzenie peryferyjne. Aby nie trzymać nóg na skanerze i łokci w drukarce, warto się rozejrzeć za kombajnem wielofunkcyjnym.

Producenci mebli już wybrali za Ciebie. Nawet w katalogu Ikei nie znajdziesz biurka z miejscem na więcej niż jedno urządzenie peryferyjne. Aby nie trzymać nóg na skanerze i łokci w drukarce, warto się rozejrzeć za kombajnem wielofunkcyjnym.

O urządzeniach wielofunkcyjnych częściej się mówi, niż je kupuje. Kiedy wymieniamy korzyści z zamknięcia funkcji drukowania, skanowania, kopiowania i faksowania w jednej obudowie, spotykamy się z pełnym zrozumieniem, jednak przy sklepowej ladzie górę biorą obawy przed rzekomo większą awaryjnością i niższą wydajnością niż samodzielnych modeli. To już przeszłość. Jednak swoje robi niezbyt niska cena. Z powodu niewielkiej sprzedaży nie sposób uruchomić taniej, masowej produkcji. Teoria o cenie modelu zintegrowanego niższej od wartości urządzeń, które zastępuje, na razie nie może się sprawdzić.

Poza ceną argumenty przemawiające za integracją pozostają aktualne. Jednorazowa instalacja bez konfliktów, często zdarzających się między kilkoma samodzielnymi urządzeniami, prostota konfiguracji, oszczędność zasobów komputera. Ostatnio usłyszeliśmy nowe, które świadczą o planowaniu ekspansji kombajnów poza zastosowania biurowe, na tereny fotografii cyfrowej. Chodzi o dopasowanie profili kolorów skanera i drukarki, z czym zazwyczaj duże problemy mają nawet profesjonaliści. W urządzeniu zintegrowanym producent może perfekcyjnie zestroić obie części.

Wobec ogromnych obecnie trudności na rynku konsumenckim producentów ratuje tylko ucieczka do przodu. Firmy Canon, Lexmark, Hewlett-Packard i Brother w ciągu ostatniego roku wymieniły całkowicie swoje wielofunkcyjne kolekcje. Nowe modele przygotowuje także Oki. Na marginesie egzystuje Olivetti, ale też odnawia swój najlepszy produkt. Jak mysz pod miotłą siedzi Epson, chociaż oferuje zarówno skanery, jak i drukarki, więc mógłby produkować dobre kombajny. Są też ofiary: Xerox i Sharp wycofały się z sektora konsumenckiego w sfery biznesowych gigantów. Realizacja ich wspólnego projektu drukarki atramentowej i urządzenia wielofunkcyjnego została wstrzymana.

Rzut oka w metrykę

UWAGA!

Rozdzielczości mogą zależeć od użytego mechanizmu. Do oryginałów z podajnika i szyby używa się tego samego elementu skanującego, który w pierwszym wypadku po prostu stoi w miejscu, ale ponieważ papier przesuwa się przez rolki z precyzją mniejszą od dokładności pozycjonowania ramienia skanera, rozdzielczość rolkowa jest zwykle nieco niższa.

Kilka funkcji w jednej obudowie można połączyć na wiele sposobów. Rzadko projektuje się kombajny wielofunkcyjne od początku, częściej są składanką już produkowanych, drukarki i skanera. Zwykle wywodzą się z segmentów biurowego przeznaczenia, faksów i kopiarek - w tych sposób obsługi za pomocą licznych przycisków umieszczonych na pulpicie urządzenia przeważa nad sterowaniem wprost z monitora i klawiatury. Jeżeli mamy do czynienia z rozwinięciem kopiarki, obraz ze skanera nie musi być udostępniany do komputera. To ważne ograniczenie, na które przy zakupie trzeba zwracać uwagę. Do kopiowania i faksowania wystarczy skan nieco gorszej jakości niż z samodzielnego urządzenia.

Mniej więcej wiadomo, czego oczekiwać od drukarki, natomiast baczną uwagę trzeba zwrócić na budowę i możliwości części skanującej. Wykorzystano w niej o wiele więcej różnych technologii niż w najpopularniejszych skanerach przeznaczonych na rynek konsumencki. Mogą się zdarzyć zarówno przyjemne, jak i przykre niespodzianki.

Z dwóch konkurujących technologii, świetlówka/CCD i LED/CIS, tylko pierwsza umożliwia skanowanie oryginałów wypukłych i gwarantuje lepszy kolor. Skanery czarno-białe odchodzą do lamusa - nie warto wybierać tej opcji nawet do kompletu z drukarką monochromatyczną. Ważny jest także mechanizm skanowania. Rolkowy jest niezastąpiony w pracy z dużą liczbą kartek, ale z grubszą książką sobie nie poradzi.

Większość kombajnów wielofunkcyjnych ma charakterystyczne daszki nad pokrywką części skanującej. W ten sposób wyróżniają się modele z automatycznym podajnikiem kartek (ADF). Spotyka się nawet takie, które dzięki kilku dodatkowym rolkom mogą bez udziału obsługi skanować czy kopiować obie strony kartki. Skaner z automatycznym podajnikiem łączy zalety modeli płaskich i rolkowych. Sterty papieru wkładamy do podajnika, natomiast pojedyncze kartki i grubsze oryginały - na szybę urządzenia.

Moduły faksowania i kopiowania są mniej różnorodne. Możliwość użycia koloru i zautomatyzowania wysyłki, prędkość transmisji 14 lub 33 KB/s i zdolność do pracy bez komputera - to najważniejsze parametry faksu. W kopiarkach warto się zainteresować maksymalnym powiększaniem i zmniejszaniem, które w gorszych bywa dwu-, a w lepszych czterokrotne.

Do kombajnu potrzebujemy oprogramowania, które nie tylko prawidłowo obsłuży faks, skaner i drukarkę, ale i sklei te części w całość w swego rodzaju centrum dowodzenia przepływem dokumentów i obrazów. Największą trudnością w budowie tego typu aplikacji jest konieczność pogodzenia wielu parametrów pracy poszczególnych modułów z żądaną łatwością obsługi jednym kliknięciem myszą czy naciśnięciem klawisza. Początkujący wolą prostotę, zawansowani chcieliby mieć wpływ np. na rozdzielczość i filtry używane podczas skanowania.

Wśród zintegrowanych programów powinna być aplikacja do rozpoznawania liter, OCR. Najnowsze produkty tego typu używają bardzo zaawansowanych, samouczących się algorytmów, włącznie z wykorzystaniem słownika ortograficznego rozpoznawanego języka. Niestety, wersje pełne kosztują zbyt wiele, by oczekiwać ich w urządzeniach często tańszych od nich. Dlatego dostajemy programy starsze, z mniejszą liczbą funkcji, gorzej rozpoznające kroje czcionek, zabrudzony tekst czy napisy w tabelkach.

Nowe terytoria

Przekrój automatycznego podajnika kartek. Pojedyncza strona pobierana ze stosu podajnika przechodzi przez system czujników i rolek napędzanych silnikami krokowymi,  transportowana jest nad szybę skanera, gdzie przesuwa się nad tą samą lampą i elementami fotoczułymi, jak kartka leżąca na szybie skanera. Dalej kartka jest kierowana na stos odbiornika. Najdrobniejsze szczegóły tego procesu są sterowane z komputera.

Przekrój automatycznego podajnika kartek. Pojedyncza strona pobierana ze stosu podajnika przechodzi przez system czujników i rolek napędzanych silnikami krokowymi, transportowana jest nad szybę skanera, gdzie przesuwa się nad tą samą lampą i elementami fotoczułymi, jak kartka leżąca na szybie skanera. Dalej kartka jest kierowana na stos odbiornika. Najdrobniejsze szczegóły tego procesu są sterowane z komputera.

Na tle przeważnie jednakowych płyt głównych, twardych dysków, napędów i procesorów urządzenia wielofunkcyjne wyróżniają się ogromną różnorodnością.

Ale nawet osobę przywykłą do tej rozmaitości niektóre pomysły producentów przyjemnie zaskoczą. Najbardziej chyba Lexmarka, który próbuje znaleźć metodę produkcji taniego kombajnu przez maksymalne skomputeryzowanie poszczególnych modułów składowych. Mimo zachowania wszystkich czterech funkcji typowego urządzenia, jego pulpit ma, poza wyłącznikiem sieciowym, tylko cztery przyciski sterujące, do kopiowania kolorowego i mono, skanowania i wysuwu papieru. W porównaniu chociażby z rozbudowaną klawiaturą kopiarek czy faksów, których funkcje wykonuje, taka asceza musi wzbudzić zainteresowanie. Oczywiście wybieranie numeru czy innych parametrów w pełni funkcjonalnego faksu, kopiarki, drukarki i skanera jest możliwe tylko z komputera.

W ten sposób udało się obniżyć cenę do 800 zł, dzięki czemu X75 Lexmarka, mimo sporych kosztów eksploatacji i wolnego druku nie najnowszymi głowicami, uzyskał tytuł najbardziej opłacalnego zakupu w bardzo wyrównanej stawce.

Nie tylko Lexmark stosuje w nowych kombajnach części drukujące ze starszych modeli. Nic dziwnego, że HP, które niedługo po premierze klasycznych drukarek wyposażyło kombajny w te same głowice i kałamarze, wygrało bój o znaczek "Wybór Redakcji". Produkty tej firmy zajęły trzy czołowe miejsca, a właściwie powinny mieć ich pięć, gdyż z czterech modeli z serii officejet d1x5 wybraliśmy tylko dwa, najdroższy i najtańszy. W tej kolejności ukończyły test. Trzecim okazał się hp officejet psc 2210, a dopiero następne były Canony, wyposażone w najlepsze głowice, tyle że z poprzedniego roku. To ilustruje, z jak szybkimi zmianami w technologii atramentowej mamy teraz do czynienia. Gdyby HP był bardziej konsekwentny, przewaga jego produktów byłaby jeszcze większa. Tymczasem mamy połączenie bardzo dobrego skanera z szybkim, ale już nie najlepszym do fotografii PhotoREt-em III w zwycięskich modelach i kombinację odwrotną, złożoną ze słabszego skanera i możliwości użycia sześciokolorowego druku fotograficznego w modelach z serii psc 2x10. Na uwagę zasługują dalekie miejsca urządzeń laserowych. Imponowały tylko szybkością druku bardziej skomplikowanych dokumentów i niską ceną jednostkową materiałów eksploatacyjnych. Oczywiście przy innym rozłożeniu akcentów to one mogłyby przewodzić, ale tylko kosztem bardzo dużego ograniczenia roli koloru. Osoby preferujące ten punkt widzenia powinny zainteresować się jednym z Brotherów albo bardzo szybkim Ricohem.


Zobacz również