Odłożona śmierć klawiatury

Śmierć klawiatury przepowiadano wiele razy i nic takiego się nie stało. Ale rozwiązania alternatywne stają się coraz doskonalsze.

Śmierć klawiatury przepowiadano wiele razy i nic takiego się nie stało. Ale rozwiązania alternatywne stają się coraz doskonalsze.

Niewielkie komputery podobne do dzisiejszych powstawały już w latach siedemdziesiątych, ale większość elementów współczesnego peceta jest znacznie młodsza. Mysz, monitory ciekłokrystaliczne, układy o coraz większej skali integracji, dyski optyczne wreszcie wyspecjalizowane układy do obsługi rozmaitych urządzeń, np. sterowania kombajnem wielofunkcyjnym wynaleziono o wiele później - z wyjątkiem klawiatury, która w czasie adaptowania do komputera z innych urządzeń miała już swoje lata.

Anglicy twierdzą, że pierwszą klawiaturę wymyślił ich rodak Henry Milla w roku 1714. Opatentował pomysł, ale nigdy nie wyprodukował ani jednej sztuki. Amerykanie za twórcę tego wynalazku uważają Williama Austina Burta. W 1829 roku w Chicago udało się zbudować prototyp, ale z powodu licznych wad urządzenia na tym egzemplarzu poprzestano. Powiodła się dopiero trzecia próba. W roku 1874 firma zbrojeniowa Remington wyprodukowała pierwszą komercyjną maszynę do pisania, w której zastosowano klawiaturę zaprojektowaną przez Christophera Lathama Sholesa.

Od tamtych czasów kilka razy zmieniła się technologia, ale tylko klawisze zostały takie same. Przeszła drogę od metalowych klekocących dźwigni do elektronicznych mikroprzełączników. Do dziś sposób korzystania z klawiatury nie zmienił się. Bez uderzania palcami w klawisze trudno sobie wyobrazić najważniejszą metodę wprowadzania danych. Może nadszedł czas na coś nowego? Może oprócz palców i inne części ciała mogą pełnić funkcję interfejsów? Projektanci myślą nawet o wykorzystaniu wiercenia się na krześle.

Śmierć klawiatury przepowiadano wiele razy i nic, ale rozwiązania alternatywne stają się coraz doskonalsze. Niektóre nadają się jedynie do bardzo specjalnych zastosowań, inne zaś do powszechnego użytku. Projektanci mają ograniczone pole manewru nie tylko z powodu siły naszych przyzwyczajeń. Muszą brać pod uwagę, że palce są najbardziej zwinnymi i sterowalnymi częściami ciała i trudno będzie je zastąpić. Nieprzypadkowo właśnie palcami, rzadko wspomaganymi nogami, gra się na prawie wszystkich instrumentach muzycznych.

Alternatywa dla QWERTY

Klawiatura bez klawiszy. Czujniki przyspieszenia przekazują informacje o ruchu palców, sterownik je interpretuje.

Klawiatura bez klawiszy. Czujniki przyspieszenia przekazują informacje o ruchu palców, sterownik je interpretuje.

Chociaż we współczesnym pececie rzadko wykorzystuje się kombinacje kilku klawiszy naraz, to jednak podstawowy sposób pisania polega na znalezieniu i jednokrotnym naciśnięciu tylko jednego z nich. O zmianie tego sposobu myśli się od lat siedemdziesiątych. Chodzi o klawiaturę "akordową". Korzystano by z niej podobnie, jak podczas "brania" akordów na instrumentach muzycznych. Zamiast jednego, naciska się kilka klawiszy naraz. Dzięki temu może być mniej przycisków i mogą leżeć pod opuszkami palców, ułatwiając pisanie bezwzrokowe.

Za wynalazców klawiatury akordowej uchodzą - reżyser filmowy Cy Endfield i inżynier Chris Rainey. Jej komercyjna wersja znana jest pod nazwą Microwriter. Tego kieszonkowego urządzenia można używać jako samodzielnego edytora tekstu, a zredagowane dane przekazywać do peceta. Piszący na Microwriterze nie musi przenosić palców z jednego klawisza na inny. Entuzjaści urządzenia chwalą je za możliwość szybkiego, bezwzrokowego pisania, sceptycy wytykają skomplikowane kodowanie, którego niełatwo nauczyć się osobom piszącym dotąd jednym palcem na tradycyjnej QWERTY.

Produkcji oryginalnego Microwritera i jego następcy Agenda PDA zaprzestano rok temu, ale sam pomysł żyje w najnowszym wcieleniu jako CyKey, mała podkładka z klawiszami, połączona z pecetem, Makiem czy PDA przez podczerwień.

Różne gesty mają charakterystyczne przebiegi przyśpieszenia liniowego i kątowego.

Różne gesty mają charakterystyczne przebiegi przyśpieszenia liniowego i kątowego.

Klawiatura akordowa nieuchronnie doprowadziła wynalazców do pomysłu akordowej rękawiczki. To urządzenie nie ma ani jednego klawisza. Użytkownik wkłada rękawiczkę z czujnikami zamontowanymi w końcówkach palców. Może "pisać" na dowolnej powierzchni ustawionej pod dowolnym kątem. Pomysł jest interesujący, ale dotąd nikomu nie udało się wprowadzić zadowalającej konstrukcji na rynek.

Klawiatura akordowa wydaje się natomiast niezastąpionym urządzeniem dla ludzi z rozmaitymi dysfunkcjami. Osoby po amputacjach czy z jednostronnym paraliżem mogą pisać na tradycyjnej klawiaturze tylko jedną ręką. Urządzenie akordowe pozwoli im bardzo przyśpieszyć pracę.

Należy jednak pamiętać, że skoordynowanie ruchów ręki, niezbędne do obsługi akordów, niektórym nie przychodzi łatwo. Czy takie osoby są skazane na używanie klawiatury tradycyjnej? Niekoniecznie. Urządzenie może zapamiętać, które miejsce naciskano, chcąc wprowadzić daną literę, i rzeczywista klawiatura przestaje być potrzebna.

Ten pomysł został zrealizowany w przez szwedzką firmę Senseboard Technologies ( http://www.senseboard.com ). Urządzenie składa się z bliźniaczych zespołów czujników wmontowanych w obudowę w kształcie litery U. Po nałożeniu na dłonie może rozpoznawać ruchy ręki i palców. Wewnątrz jest także procesor i oprogramowanie uczące się, które ma pomóc rozpoznawać różne "charaktery" i specyfikę pisania. Dzięki temu szansę na mistrzostwo mają nie tylko najszybsi na urządzeniach tradycyjnych. Klawiatura łączy się przez Bluetooth z komputerem, laptopem czy PDA, może być wykorzystywana w różnych miejscach, w czasie jazdy autobusem czy na plaży. Należy tylko nacisnąć Pause przed sięgnięciem po drinka.

Najbardziej oczywistą alternatywą dla każdego rodzaju klawiatury jest rozpoznawanie pisma ręcznego. Porozumiewanie się za pomocą symboli pisanych trwa już 5500 lat, więc trudno o lepiej sprawdzony system. Kiedy ukazały się na rynku pierwsze komercyjne produkty do rozpoznawania liter, zaczęto je wykorzystywać do porozumiewania się. Zastąpienie tradycyjnej klawiatury jeszcze nigdy nie było tak blisko. Niespełnienie szumnych zapowiedzi jest tylko częściowo spowodowane niedoskonałością oprogramowania. Urządzenie nieźle sprawdzające się w krótkich tekstach radzi sobie gorzej, gdy trzeba przewijać strony. Do napisania dłuższego artykułu czy wypełnienia skomplikowanego arkusza wiele osób wybierze raczej klawiaturę.

Klawiatura służy nie tylko do wprowadzania tekstu i liczb, ale także mniej lub bardziej szczęśliwie do innych rodzajów danych. Wiele osób pamięta gry sterowane kursorami na numerycznej części klawiatury. W ten dość prymitywny sposób usiłowano zrealizować koncepcję ruchu, kierunku i szybkości. Mysz i dżojstik wykonują to o wiele lepiej. Zwykle nie patrzymy na nie w ten sposób, ale oba urządzenia zastąpiły tradycyjną klawiaturę we wprowadzaniu pewnych rodzajów danych.

Uwolnienie rąk jest jednym z celów prac konstruktorów nad alternatywnymi urządzeniami wejściowymi. Przykładem takiego rozwiązania jest mysz, ale uwalniając jedną rękę pozostaje się przywiązanym do płaskiej powierzchni. Logiczne byłoby zbudowanie myszy 3D, operującej w przestrzeni albo - jeszcze lepiej - wyeliminowanie jej przez układ rozpoznający ruchy ręki nie tylko na płaszczyźnie, ale i ponad nią.

Ta idea, znana pod nazwą rozpoznania gestu, jest obecnie przedmiotem intensywnych badań. Ruchy ramienia, wskazania palcem albo otwartą dłonią, których używamy, porozumiewając się między sobą językiem ciała, mają być rozpoznawane przez komputer.

Gest może być rozpoznawany na dwa sposoby. Pierwszy polega na zamontowaniu na ramieniu i rękach czujników ruchu. Drugi to skorzystanie z kamery do obserwowania akcji ręki i ramienia, a dalej przekazaniu obrazów do komputera w celu rozpoznania. Niektórzy ułatwiają zadanie, montując w strategicznych miejscach obserwowanego niewielkie lampki czy nalepki odbijające światło. Nie jest to konieczne, współczesne algorytmy rozpoznawania obrazu radzą już sobie bez takiej pomocy.

Jak na wyspecjalizowaną dziedzinę badań, za którą uchodzi rozpoznawanie gestu, zdumiewająco wiele wyników przydało się w innych dziedzinach, od konstrukcji do śledzenia ruchów dźwigów do cichego porozumiewania się grupek żołnierzy. Między nimi znalazły się telewizyjne prognozy pogody. Osoba przepowiadająca zwykle stoi przed mapą, wykonując szerokie gesty i wskazując pewne miejsca. Firma Cybernet wyprodukowała system nazwany GestureStorm, który automatycznie identyfikuje wymienione gesty i steruje stroną graficzną mapy: uruchamia animacje czy przybliża rejony, o których mowa. W przeciwieństwie do dotychczasowych systemów, które musiały posługiwać się precyzyjnie wyreżyserowanym scenariuszem, GestureStorm pozwala na więcej swobody.

Jedną z najintensywniej rozwijanych dziedzin rozpoznawania gestu jest automatyczne dekodowanie języka migowego. Często różnice w tym języku są większe niż w mówionym, np. Anglik, Amerykanin czy Australijczyk posługują się innymi zestawami znaków. Wykorzystanie rozpoznawania gestu umożliwi im natychmiastowe porozumienie się, prowadzone są nawet próby udostępniania osobom migającym komunikacji przez telefon. Chociaż nie ma jeszcze mowy o produktach na sprzedaż, informacje z laboratoriów brzmią bardzo zachęcająco.

Oczywiście gesty bywają bardzo różne, od szerokich ruchów ramieniem po precyzyjne ruchy palców w języku migowym, szczególnie w czasie literowania słów spoza wspólnego słownika. Technologia musi się dopasować do tej zmienności.


Zobacz również