Olaf Lubaszenko: "Pierwszy komputer kompletnie zniszczyła moja roczna córka"

"Musiałem zrezygnować z gier przez Internet. Niestety często kończyły się zarwanymi nocami" - mówi w rozmowie w PCWK Olaf Lubaszenko, popularny aktor i reżyser.

PCWK Online: Jaki był Pana pierwszy komputer?

Olaf Lubaszenko: Kiedyś, dawno temu, kiedy zaczynał się dopiero cały boom komputerowy, kupiłem sobie pierwszy, bardzo prymitywny komputer. Pamiętam, że kiedyś coś tam pisałem, mając na kolanach moją roczną córkę. Odwróciłem się na moment a ona, korzystając z mojej nieuwagi zaczęła wstukiwać jakieś wzory. Kiedy wróciłem do komputera, okazało się, że nie działa. Niestety, nigdy już nie zadziałał. Ówczesna "medycyna komputerowa" okazała się bezradna, informatycy rokładali ręce a ja musiałem poczekać, aż zarobię pare złotych i kupię sobie inny.

Olaf Lubaszenko
Olaf Lubaszenko

Olaf Lubaszenko

Olaf Lubaszenko - popularny aktor oraz reżyser filmowy i teatralny. Syn znanego filmowego małżeństwa; Edwarda Linde-Lubaszenki i Asji Łamtiuginy nie jest wbrew pozorom aktorem z wykształcenia - studiował krótko na wydziale socjologii UW, a później na warszawskiej ATK (obecnie Uniwersytet im. Kardynała Wyszyńskiego). Pierwsze aktorskie kroki stawiał jednak długo przed podjęciem nauki na wyższej uczelni i to zdeterminowało jego przyszłą karierę. Jego debiutem była rola młodego Karola w filmie "Życie Kamila Kuranta" w 1982 r. Miał wtedy 14 lat a już dwa lata później zagrał w kolejnym filmie - "Trzy młyny".

Od początków przygody z filmem można odnieść wrażenie, że życie młodego Lubaszenki usłane było nagrodami - 1986 nagroda na Ogólnopolskim Festiwalu Filmów dla Dzieci i Młodzieży w Poznaniu (za widowisko telewizyjne "Bidul"), 1988 nagroda na festiwalu "Młodzi i Film" w Koszalinie (za rolę w filmie "Bez grzechu"), 1989 - nagroda na festiwalu "Gwiazdy Jutra" w Genewie (za rolę Tomka w "Krótkim filmie o Miłości"). Od tego czasu zagrał w niezliczonej ilości filmów czy spektakli teatralnych. Zajął się także reżyserką filmową - do niego należą niedawne sukcesy komercyjne komedii "Sztos", "Chłopaki nie płaczą" czy "Poranek Kojota".

W swojej karierze aktorskiej, Olaf Lubaszenko grywał zarówno małe role u mniej znanych reżyserów jak i poważne u tych wielkich - pracował z Kieślowskim, Wajdą, Spielbergiem. Wydaje się, że w jego życiorysie nie ma niemal słabych punktów. Od debiutu niezmiennie zajmuje się filmem i obecnie jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych aktorów średniego pokolenia.

No właśnie, co to był za komputer?

Hmm, nie mam pojęcia. Szybko wyrzuciłem go z pamięci bo było mi bardzo przykro. Ale proszę zobaczyć jakie mam zdolne dziecko (śmiech).

A teraz w jakim celu wykorzystuje Pan komputer? Do pracy? Zabawy?

Głównie do pracy. Zapisuję w nim całe sceny, czasami dialogi, różne bieżące pomysły, fragmenty scenariuszy. Przyznaję, że komputer przydaje mi się także w celach rozrywkowych. Niekiedy, gdy późno wrócę z pracy a tego dnia były akurat jakieś ważne mecze sprawdzam w Internecie wyniki i to, kto strzelił bramki, zwłaszcza czy strzelił je Maciek Żurawski albo Tomek Frankowski. I czy Artur Boruc nic nie puścił (śmiech). Przez moment bawiłem się także w gry przez Internet, na przykład Scrabble. Było to bardzo przyjemne ale wiąże się często z zarwanymi nocami. Musiałem więc z tego zrezygnować.

Czyli dużo pracuje Pan z wykorzystaniem Internetu?

Hmm, tak, z tym, że wykorzystuję go w bardzo prymitywny sposób; to znaczy wysyłam maile i czasami je dostaję. Uzyskuję jednak z Internetu wiele informacji o świecie i myślę, że jestem w stanie znaleźć to co mnie interesuje. Nie mam natomiast żadnych doświadczeń typu "hakerskiego".

Komunikatory internetowe?

Nie, nie.

Olafa Lubaszenki nie da się "złapać" na Gadu-Gadu?

Nie, nie da się. Zazwyczaj stosuję najprostsze środki dotarcia do celu, co nie znaczy, że potępiam, nie krytykuję tego typu "nowinek", które na pewno mają wiele zalet. Zgodnie z teorią Darwina, której co prawda zaprzeczał jeden z kandydatów na prezydenta (śmiech), gdyby coś było niedobre to by zniknęło, więc to co się utrzymuje prawdopodobnie jest potrzebne.

A jaki system operacyjny zainstalowany jest na Pana "głównym" komputerze?

Windows. Nałogowo czytam prasę - w czasie kiedy nie gram i nie surfuję po Internecie (śmiech), a przede wszystkim gdy nie pracuję. Dzięki temu mam świadomość istnienia innych systemów operacyjnych, takich jak różne dystrybucje Linuksa czy BSD. Niestety, poza świadomością, nic więcej na ten temat nie wiem (znowu śmiech)


Zobacz również