Open Source otwarta przyszłość

Zapoczątkowany w 1998 roku ruch Open Source przybiera dziś formę "pełzającej rewolucji" w świecie oprogramowania. Jej przyszłych skutków nie jesteśmy w stanie jeszcze przewidzieć, ale widać już pierwsze jej efekty. Jednym z najmniejszych jest... nasz nowy stały dział "Open Source".

Zapoczątkowany w 1998 roku ruch Open Source przybiera dziś formę "pełzającej rewolucji" w świecie oprogramowania. Jej przyszłych skutków nie jesteśmy w stanie jeszcze przewidzieć, ale widać już pierwsze jej efekty. Jednym z najmniejszych jest... nasz nowy stały dział "Open Source".

Programiści wiedzą, jak żmudne jest pisanie kodu, a potem wyszukiwanie w nim błędów. Wydawać by się mogło, że wielomiesięczny, a nierzadko wieloletni trud włożony w napisanie aplikacji powinien podlegać szczególnej ochronie. A jednak jakimś niezbadanym zrządzeniem ludzkiej psychiki na świecie są tysiące, a może i dziesiątki tysięcy osób, które nie tylko chcą się dzielić swoją pracą, ale nawet zgadzają się, aby inni poprawiali po swojemu ich dzieła - światowa Wikipedia, oparta przecież na tej samej ideologii, dowodzi, że niezliczone rzesze osób godzą się na zniknięcie ich nazwisk z długiej liście współautorów, bo tak jest lepiej dla całej społeczności. Egoizm i naturalna skłonność do zyskania chwały i sławy ustępują miejsca szlachetnemu społecznikostwu.

Czołowe centrum organizacyjne ruchu Open Source, serwis SourgeForge.net, to stale potężniejąca baza projektów, a wypracowane przez lata zasady kierujące tym ruchem skutecznie wspierają jedno z najbardziej niezwykłych zjawisk w świecie informatyki w ostatnich kilkudziesięciu latach.

Open Source wyszedł już z dziecięcej kołyski i stał się, szczególnie dzięki Internetowi, potężną siłą kształtującą rynek oprogramowania, z którą liczą się największe firmy, nawet sam Microsoft, plasujący się w powszechnym odbiorze na przeciwnym biegunie. Mocne wsparcie ze strony takich firm, jak Sun, IBM czy Novell, podyktowane dobrze przemyślaną kalkulacją, stwarza trwałe podstawy do osadzenia open source w środowisku biznesowym. Bo oprogramowanie jest, co prawda, tworzone odmiennie niż dotychczas, ale to nie znaczy, że bezpłatnie (zwłaszcza w przypadku dużych projektów - programistów OpenOffice opłaca wszak Sun), lecz że podlega szczególnej procedurze tworzenia i modyfikowania.

Nie ma jeszcze mocnych dowodów na to, który sposób sprawdza się najlepiej na współczesnym rynku, ale nie ulega wątpliwości, że otwarte źródła silniej aktywizują potencjał programistyczny. Młodych i zdolnych ludzi pojawiają się co roku tysiące, a ich pomysłowość jest niewyczerpanym źródłem innowacji w tym potężnym intelektualnym tyglu. Takie warunki nie towarzyszą powstawaniu zamkniętego oprogramowania, z natury ukrytego i chronionego przez jego twórców i producentów. A innowacje są kluczem do postępu.

W nowym dziale spróbujemy zmierzyć się z tą rzeczywistością, pokazując idee, ludzi i zasady Open Source, koncentrując się oczywiście na jego esencji - oprogramowaniu, które najbardziej interesuje użytkownika.


Zobacz również