OpenOffice - czy Java jest rzeczywiście niezbędna?

Od kilku dni nikt nie może być pewny, czy kolejna wersja darmowego pakietu biurowego, OpenOffice 3.0, uruchomi się bez zainstalowanej w systemie Javy. Na razie trudno na ten temat spekulować, ale wiadomo już, że zmiany w OpenOffice 2.0 powodują, iż brak JRE (Java Runtime Environment) może powodować zniknięcie pewnych istotnych cech pakietu. W przypadku systemów, których Sun nie chce wspierać oficjalną wersją Javy albo wręcz zdaje się ich za bardzo nie lubić (np. FreeBSD), chęć użycia OpenOffice 2.0 możne oznaczać skazanie na korzystanie z trybu emulacji albo stosowanie innych, niezbyt czystych wybiegów.

Podczas instalacji wersji OpenOffice w wersji 1.x pojawiał się ekran informujący użytkownika, że bez zainstalowanej Javy pewne cechy pakietu będą niedostępne. Niektórzy po tym ponagleniu Javę instalowali, inni rezygnowali i... bezskutecznie dopatrywali się braków w funkcjonalności.

W wersji 2.0 zależności są już poważniejsze - JRE jest niezbędne między innymi:

- kreatorom dokumentów w edytorze tekstów

- odtwarzaczowi multimedialnemu, służącemu dodawaniu plików do dokumentów

- aplikacji do pracy z bazami danych.

Podstawowe funkcje jeszcze bez Javy się obywają, niektóre jednak po wybraniu mogą powiedzieć "Zainstaluj JRE" albo po prostu nie działać.

Choć OpenOffice jest projektem open source, znaczący wkład wnoszą do niego programiści Suna, którzy, jak się wydaje, korzystają z Javy równie biegle jak z mowy ojczystej i w związku z tym używają jej tam, gdzie się tylko przyda. Ponowne pisanie niektórych modułów w C++ (czyli w języku, w którym pisany jest OpenOffice) może bowiem oznaczać opóźnienia i niepotrzebną stratę czasu.

Reakcje w społecznościach linuksowych są dość mieszane, przeważają jednak wypowiedzi negatywne.

Więcej informacji: NewsForge.


Zobacz również