Ostrożnie za granicę

Jedynie niewielki odsetek firm z listy Fortune 1000 korzysta z zagranicznego outsourcingu. Jak się bowiem okazuje, takie przestawienie nie jest wcale proste.

Według Forrester Research, ponad 60% przedsiębiorstw z listy tysiąca największych amerykańskich firm, nie robi nic lub prawie nic w sprawie outsourcowania określonych kompetencji swojej firmy za granicę. Forrester określa tę grupę firm jako "gapiów". Zaś "eksperymentatorzy" stanowią 25 do 30% firm z listy. Te firmy posiadają doświadczenie w kontaktach z zagranicznymi dostawcami, ale zagraniczny outsourcing nie stanowi w ich przypadku kluczowego elementu strategicznego. Na zagraniczny outsourcing przeznaczają bowiem od 1 do 5% budżetu IT. "Aktywni" i "użytkownicy pełną gębą" stanowią pozostałe 10 do 20% firm z listy Fortune 1000 i przeznaczają na zagraniczny outsourcing 10 do 50% swoich budżetów na usługi IT.

Według danych Forrestera, 46% firm uczestniczących w outsourcingu zagranicznym uważa, że brak im nadal wewnętrznych praktycznych umiejętności zarządzania, aby głębiej wejść w zagraniczny outsourcing. Jak dostrzegają analitycy Forrestera, zaangażowanie w tego typu projekt bardzo często obnaża słabość procesów w firmie. "Jeśli nie potrafisz sobie dobrze radzić we własnym biurowcu, to jak zamierzasz dać sobie radę tysiące kilometrów od niego?" - pytają retorycznie.

Przenoszenie miejsc pracy za granicę to proces, który zajmuje firmom do 48 miesięcy. Wiele firm nie zdaje sobie sprawy jak złożone jest wejście w nowe uwarunkowania - poczynając od kulturowych po kwestie związane z bezpieczeństwem. Firmy które sobie z tym poradziły, to duże, globalne korporacje, posiadające bogate doświadczenia na rynkach krajów rozwijających się. 54% firm, które nie korzystają z zagranicznego outsourcingu twierdzi, że w organizacji istnieje wobec takich pomysłów silna opozycja w łonie działu IT i wyższej kadry.


Zobacz również