P2P legalne we Francji?

Członkowie francuskiego parlamentu opowiedzieli się za umożliwieniem nieskrępowanej wymiany plików przez Internet francuskim użytkownikom. Nie wiadomo jednak, czy korzystanie z oprogramowania P2P zostanie w tym kraju w pełni zalegalizowane, gdyż uchwała parlamentu stoi w jawnej sprzeczności ze stanowiskiem rządu Republiki i firm z branży rozrywkowej. Gdyby tak się stało, Francja byłaby pierwszym krajem na świecie, w którym bezpośrednia wymiana materiałów chroniących prawem autorskim nie grozi konsekwencjami prawnymi.

Uchwała, która stanowi suplement do ustawy o ochronie praw autorskich, mówi m.in. o tym, iż autorzy dóbr intelektualnych nie mogą zabraniać reprodukcji materiałów wykonanych w dowolnej formie przed rozpowszechnianiem za pomocą narzędzi komunikacji online na użytek prywatny, ale nie komercyjny. Ustawa o ochronie praw autorskich, nad którą pracuje francuski parlament, ma dostosować prawo tego kraju do wymogów Unii Europejskiej w zakresie ochrony dóbr intelektualnych. Rząd Republiki zaproponował m.in. dodanie do ustawy zapisu o karalności nieautoryzowanego kopiowania plików przez Internet więzieniem i wysoką grzywną (maksymalnie 3 lata pozbawienia wolności i 300 tys. euro kary). Propozycje te zostały powszechnie oprotestowane przez francuskie stowarzyszenia ochrony praw konsumentów.

Jak już wspomnieliśmy, przyjęcie uchwały przez niższą izbę francuskiego parlamentu nie oznacza wcale, iż wejdzie ona w życie. Rząd może bowiem skierować ją do powtórnego rozpatrzenia przez deputowanych, lub też może zostać ona odrzucona w głosowaniu w Senacie. Jak doniosła francuska agencja prasowa AFP, minister kultury tego kraju - Renaud Donnedieu de Vabres - miał nakłaniać rząd do tego pierwszego rozwiązania.

Obrońcy uchwały, w tym Jean-Baptiste Soufron, doradca prawny Association of Audionautes, organizacji broniącej osób oskarżonych o nielegalne udostępnianie w Sieci plików muzycznych, uważają zaś, że system dopuszczający nielimitowane pobieranie muzyki i filmów z Internetu mógłby zostać opodatkowany tak, jak ma to miejsce w przypadku czystych płyt CD i DVD. Z uchwały parlamentu wynika, że podatek ten uiszczaliby dostawcy usług internetowych. Dyrektor zarządzający znanej francuskiej wytwórni filmowej Gaumont SA, Nicolas Seydoux, uważa uchwałę za błąd: "Deputowani udowodnili w ten sposób, że są niezależni od rządu, ale nie wiedzą, co czynią. My zaś nie zamierzamy czegokolwiek zakazywać, a jedynie zadbać o to, aby praca innych nie była przedmiotem kradzieży".

Przypomnijmy, iż wedle szacunków branży rozrywkowej, ponosi ona straty z tytułu piractwa w wysokości 5 miliardów dolarów rocznie w skali globu. Seydoux wieszczy, iż "wynik głosowania naraża status materialny ludzi zaangażowanych twórczo w branżę muzyczną i filmową na ryzyko".

Aktualizacja: 23 grudnia 2005 14:13

Francuski rząd przełożył datę głosowania nad ustawą regulującą kwestie ochrony praw autorskich na przyszły rok, mimo iż wcześniej jego członkowie domagali się jak najszybszego uchwalenia nowych przepisów (miało do tego dojść jeszcze przed końcem 2005 r.). Rząd nie przewidział sytuacji, w której parlamentarzyści podejmą uchwałę legalizującą korzystanie z sieci P2P w ramach dozwolonego użytku prywatnego.

Następna sesja parlamentu francuskiego odbędzie się 17 stycznia. Wtedy ma odbyć się głosowanie nad ustawą.


Zobacz również