PRISM: Po roku od wybuchu afery Microsoft prosi rząd USA o zmianę przepisów

Minął rok od kiedy Edward Snowden przekazał wybranym dziennikarzom informacje na temat programu PRISM prowadzonego przez amerykańskie NSA. Teraz Microsoft, bardzo często przywoływany w kontekście afery jaką wywołało ujawnienie dokumentów dotyczących inwigilacji internautów, wnioskuje do rządu Stanów Zjednoczonych o zmianę polityki związanej z monitorowaniem internetu.

Microsoft w blisko rok od wybuchu afery PRISM poprosił rząd USA, żeby zaprzestał składania wniosków o informacje dotyczące użytkowników zza granicy. Wedle Microsoftu, rząd USA próbował wymóc na firmach udostępnianie danych nie tylko na temat internautów ze Stanów, ale też informacji o użytkownikach mieszkających w innych krajach, nawet jeśli dane te były przechowywane na serwerach znajdujących się fizycznie poza granicami kraju.

Twórcy najpopularniejszego systemu operacyjnego świata dla komputerów zauważają, że działania Agencji Bezpieczeństwa Krajowego (NSA, National Security Agency) w ramach PRISM mogą mieć negatywny wpływ na działania firm technologicznych poza granicami Stanów Zjednoczonych. Do prezydenta Baracka Obamy zgłosił się wcześniej też CEO firmy Cisco Systems, który zaznaczał, że działania NSA mogą mieć wpływ na pozycję jego firmy na rynku międzynarodowym, a klienci zagraniczni tracą zaufanie do jego firmy.

To zresztą nie pierwszy raz, kiedy firmy z rynku technologicznego zwracają się do rządu Stanów Zjednoczonych z prośbą o rewizję swojego podejścia do monitorowania internetu. Już w grudniu listy w tej sprawie wystosowali tacy giganci jak m.in. Microsoft, Google, Facebook i Yahoo. Koalicja firm o nazwie Reform Government Surveillance twierdzi, że obecne przepisy nadal nie są dostatecznie przejrzyste i nie chronią tak jak trzeba prywatności obywateli.


Zobacz również