Palm IIIx

Kolejne wersje Palma, komputerka mieszczącego się w dłoni, zdobywają sobie coraz większą popularność w Polsce. Z entuzjazmem sięgają po Palma ostatnio także użytkownicy Macintoshy.

Kolejne wersje Palma, komputerka mieszczącego się w dłoni, zdobywają sobie coraz większą popularność w Polsce. Z entuzjazmem sięgają po Palma ostatnio także użytkownicy Macintoshy.

Palm to w końcu gadżet bardzo makowy: korzysta z procesora Motoroli, 60 proc. zespołu Palm Computing to byli pracownicy Apple'a, a odkąd pojawił się MacPac 2, software do komunikacji między Palmem a Makiem, synchronizacja danych między nimi stała się łatwa i sprawna. (Przy okazji: za używanie Palma z Makiem trzeba zapłacić podatek, bo jak inaczej nazwać opłatę za kabel i software do Maca, który kupuje się dodatkowo, a wszystko co potrzebne do połączenia z pecetem znajduje się w pudełku z Palmem?)

Wszystkie Palmy łączy to, że rozpoznają pismo odręczne. Litery, cyfry, słowa wpisuje się za pomocą specjalnego piórka w dolnej części ekranu. Znaki, rozpoznawane przez Palma, są uproszczoną wersją alfabetu. Po kilku godzinach można nabrać pełnej biegłości w pisaniu.

Kolejne generacje Palmów różniły się między sobą głównie systemem operacyjnym i wielkością pamięci. IIIx to wersja najbogatsza, standardowo została wyposażona w 4 MB pamięci, czyli dwukrotnie więcej niż III oraz V - model najbardziej szykowny (cool, jak mówią w reklamach chipsów), w aluminiowej obudowie, z bardziej kontrastowym wyświetlaczem. 4 MB to dużo: większość aplikacji na Palma waży mniej niż 20 kB. Aplikacje zaś to właśnie coś, co czyni Palma wyjątkowym.

Użytkownicy Palma mogą korzystać z tysięcy aplikacji, z których lwia część to programy darmowe i shareware. Nieważne kim jesteś i czego na co dzień potrzebujesz, na pewno znajdziesz programiki, bez których - i bez Palma - po paru dniach nie będziesz potrafił się obejść. Może to być gra, w którę grałeś kiedyś jeszcze na Commodorze, lista zakupów, aplikacja do kontroli wydatków, program pocztowy, przeglądarka internetowa czy coś mniej typowego, np. programik wspomagający komponowanie muzyki. Bardzo przydatne aplikacje to gotowe bazy danych: przewodnik po restauracjach w Nowym Jorku, lista klasyfkacyjna win, wszelkiego rodzaju słowniki, kalendarz rozgrywek NHL na nadchodzący sezon, rozkład jazdy autobusów w Amsterdamie, dzieła wszystkie Szekspira w formacie Palma i tak bez końca. Niestety, słabość Palma nad Wisłą polega na braku polskich aplikacji.

Szczęśliwie jest w czym wybierać, jeśli chodzi o pisanie z polskimi znakami. Jest m.in. napisany w Polsce Bocian oraz konkurencyjny program Siergieja Mienszikowa, mający tę przewagę, że tańszy (12 USD, www.sergem.net). Z polskich znaków do tej pory w pełni zadowoleni mogli być jednak tylko użytkownicy PC, po załadowaniu tekstów z Palma do Maca przez MacPaca widać było tylko robaczki. Wyniki sprzedaży w Polsce skłoniły 3Com do spolonizowania Palma: już od września do sprzedaży trafią "trójki" i "piątki" z polskim systemem Palm OS 3.1, instrukcją i fontami firmy Paragon, które mają być prawidłowo konwertowane także na Macu. Same fonty będą mogli zainstalować także użytkownicy Palmów ze starszymi systemami.


Zobacz również