Panasonic Lumix DMC-GH1 - hybryda z trybem wideo

Trzeba było czekać przeszło pół roku, zanim na rynek trafiła udoskonalona wersja pierwszego aparatu hybrydowego Panasonica, modelu DMC-G1 będącego czymś na pograniczu lustrzanki i cyfrówki kompaktowej. Model, oznaczony jako GH1, w odróżnieniu od swojego poprzednika może filmować, i to w rozdzielczości Full HD. Nowy aparat jest zatem już nie tylko prawie lustrzanką, ale też prawie kamerą wideo.

Panasonic Lumix DMC-GH1 z nowym obiektywem

Tuż przed ubiegłorocznymi targami Photokina Panasonic przedstawił swój pierwszy model aparatu hybrydowego. DMC-G1 wygląda jak zminiaturyzowana lustrzanka - wrażenie takie powoduje kształt obudowy oraz możliwość wymiany optyki. Aparat uzyskał dobre oceny zarówno za jakość rejestrowanych zdjęć, jak i wygodę obsługi.

Model GH1 na pierwszy rzut oka nie różni się bardzo od swojego poprzednika. Został zmieszczony w niemal identycznej obudowie i prezentuje zbliżone możliwości techniczne. To, co rzuca się w oczy, to elementy służące do rejestracji ruchomego obrazu. Na pokrywie lampy błyskowej został umieszczony stereofoniczny mikrofon, na pleckach po prawej stronie (tuż pod kciukiem) przycisk uaktywniający nagranie wideo. Z boku zlokalizowano niezbędne do odtwarzania na ekranie monitora czy telewizora nagrań wideo złącze HDMI oraz gniazdo zewnętrznego mikrofonu.

Budowa

Panasonic Lumix DMC-GH1 z nowym obiektywem - widok z góry

Panasonic Lumix DMC-GH1 z nowym obiektywem - widok z góry

Podobnie jak poprzednik, GH1 jest zbudowany jak lustrzanka, tyle tylko, że w miniaturze. Korpus został wyposażony w małą, ale wygodną rękojeść, na górze znajdziesz dwa koła nastaw - jedno zmieniające tryby pracy (znajdziesz na nim m.in. "kreatywne" tryby PASM oraz oryginalny tryb Creative Movie o czym dalej), drugie zmieniające ustawienie autofokusu oraz "gorąca stopkę" do zewnętrznej lampy błyskowej.

Z tyłu obok wygodnego odchylanego panelu LCD znajdziesz "strzałki" nawigacyjne z przyciskiem potwierdzającym w środku. "Strzałki" pełnią też rolę skrótów do wybranych funkcji (np. zmiany czułości). Kółko zmiany wartości zostało zlokalizowane z przodu, tuż pod przyciskiem wyzwalającym migawkę. Nie jest to w moim przekonaniu najlepsza lokalizacja - rękojeść jest zbyt mała by wygodnie się nim kręciło. Lepszym miejscem byłby prawy róg na pleckach cyfrówki (czyli okolice miejsca, gdzie umieszczono wspomniany już przycisk wideo).

Kontrola kadru

W noym modelu z seri G pojawił sie stereofoniczny mikrofon. Zlokalizowano go na pokrywie lampy błyskowej tuż obok gorącej stopki.

W noym modelu z seri G pojawił sie stereofoniczny mikrofon. Zlokalizowano go na pokrywie lampy błyskowej tuż obok gorącej stopki.

Aparat został wyposażony w taki sam wewnętrzny monitor LCD. Jest duży i ma wyjątkowo wysoką rozdzielczość - aż 1,44 Mp. Zapewnia pogląd może nie aż tak dokładny jak wizjer optyczny lustrzanek ale naprawdę robi wrażenie - podczas kadrowania można dostrzec nawet niewielkie szczegóły. Wady elektronicznego wizjera pojawiają się dopiero w sytuacji, gdy fotografujemy w słabych warunkach oświetleniowych - na podglądzie pojawiają się szumy.

Dodany w nowym modelu przycisk uaktywniający rejestrację wideo.

Dodany w nowym modelu przycisk uaktywniający rejestrację wideo.

Wygodne kadrowanie zapewnia także świetnej jakości monitor główny. Wyświetlacz o przekątnej 3 cale i rozdzielczości 460000 pikseli został zamontowany na ruchomym panelu, który pozwala ustawić go w dowolnej płaszczyźnie. Penel LCD można obrócić o 180 stopni, dzięki czemu w czasie przenoszenia aparatu, możemy go "zamknąć" umieszczając bezpiecznie w doku.

Prawie jak lustrzanka

Konstruktorzy starali się, by tworzony aparat hybrydowy pod względem ergonomii dorównywał lustrzankom. Jeśli założymy, że używanie wyżej wspomnianego elektronicznego "superwizjera" jest tak samo wygodne jak wizjera optycznego (co można obronić wziąwszy pod uwagę fakt, że podgląd kadru w optycznych wizjerach amatorskich lustrzanek systemu "4/3" jest dość marny ze względu na małą powierzchnię matówki i niewielkie powiększenie) warto jeszcze sprawdzić jak działa autofokus.

Konstruktorzy zastosowali odchylany wyświetlacz LCD. Można go "zamknąć" w oku, co może uchronić ekran przed uszkodzeniami mechanicznymi.

Konstruktorzy zastosowali odchylany wyświetlacz LCD. Można go "zamknąć" w oku, co może uchronić ekran przed uszkodzeniami mechanicznymi.

Aparaty kompaktowe ustawiają ostrość na podstawie analizy kontrastu sczytywanego z matrycy obrazu. Metoda jest dobra (bardzo dokładna), ale niestety wolna - szybkość działania autofokusu jest jedną z kluczowych różnic stanowiących barierę między kompaktami a lustrzankami. Zarówno Lumix G1 jak i GH1 ustawiając ostrość zdjęć korzysta z wolnej metody analizy kontrastu. Na szczęście jednak konstruktorzy zastosowali bardzo szybki procesor, który znacznie przyspiesza detekcję kontrastu. Autofokus w aparatach G działa nadzwyczaj sprawnie. Prawie jak w lustrzance...

Mimo zastosowania szybkiego systemu AF nie można mówić o porównywalnej z lustrzankami możliwości pozwalającej błyskawicznie zarejestrować zastaną scenę. Ograniczenie stanowi migawka - podczas rejestrowania podglądu jest stale otwarta, w momencie gdy decydujemy się na "strzał" kurtyna musi się zamknąć by móc odsłonić się na czas rejestracji ujęcia w pełnej rozdzielczości. Zabieg ten niestety nieznacznie opóźnia moment wykonania zdjęcia.


Zobacz również