Panika w Chinach: WGA i OGA już tuż

W zeszłym tygodniu Microsoft poinformował, że planuje wprowadzić do chińskiej wersji Windowsa mechanizmy WGA i OGA. Są one odpowiedzialne za sprawdzanie autentyczności Windowsa oraz pakietu Office. Takie oświadczenie spowodowało prawdziwą panikę wśród użytkowników produktów Microsoftu w tym kraju.

Chiny należą do tej ścisłej czołówki państw, w których regularnie odnotowuje się największy na świecie odsetek nielegalnie używanego oprogramowania. Według różnych badań wynosi on powyżej 85%, zarówno wśród użytkowników indywidualnych, jak i firm.

Według Microsoftu akcja wprowadzenia WGA i OGA nie jest skierowana przeciwko indywidualnym użytkownikom. Nie ma ona również na celu zarzucanie im czegokolwiek. Według firmy inicjatywa ma pomóc osobom nieświadomym w określeniu czy oprogramowanie przez nich używane pochodzi z legalnego źródła. W przypadku stwierdzenia, że tak nie jest, na ekranie będą wyświetlane informacje o tym co należy zrobić, aby zaopatrzyć się w legalny produkt.

Łatki sprawdzające autentyczność oprogramowania będą dostępne wraz z kolejnymi aktualizacjami. Można się więc spodziewać, że zdecydowana większość użytkowników indywidualnych nie zdecyduje się na ich instalację. Tym samym ich komputery mogą być w przyszłości bardziej podatne na zagrożenia.

O ile użytkownicy prywatni nie muszą się za bardzo przejmować zapowiedziami Microsoftu, o tyle firmy mogą się znaleźć w poważnych tarapatach. Dzięki informacjom otrzymywanym za pomocą WGA i OGA, Microsoft będzie mógł żądać od firm korzystających z nielegalnego oprogramowania sporych sum odszkodowania. Pierwsze firmy już zaczęły otrzymywać pozwy od Microsoftu.

Pytani w ankietach o przyczyny piractwa mieszkańcy Chin odpowiedzieli, że jego główną przyczyną są zbyt wysokie ceny. Windows Professional jest np. sprzedawany w takiej samej cenie jak w USA, czyli po 199 dolarów. Jednak według niektórych ekspertów nie jest to do końca prawdą. Niedawno Microsoft rozpoczął akcję, która miała na celu zmniejszenie fali piractwa w tym kraju. Zaproponował on pakiet Office w cenie zaledwie 29 dolarów. Jednak nie przyniosło to większego rezultatu i jego sprzedaż pozostała wciąż na bardzo niskim poziomie.


Zobacz również