Państwo Środka i Nibylandia

Amerykańscy konsumenci i chińscy producenci doprowadzili do światowego boomu gospodarczego. Chiny tworzą prawdziwą wartość, podczas gdy amerykański wzrost gospodarczy to w dużej mierze złudzenie - twierdzi Pam Woodall z The Economist.

W ciągu minionego roku światowa gospodarka wzrosła o niemal 5%, jest to tempo najszybsze od 20 lat. Wzrost napędzany był głównie przez dwa czynniki: wyjątkowo rozluźnioną amerykańską politykę monetarną oraz bezprecedensowy boom inwestycyjny w Chinach. USA i Chiny wspólnie odpowiadają za niemal połowę ubiegłorocznego globalnego wzrostu.

Dzięki polityce monetarnej Fed, pieniądz stał się tańszy niż kiedykolwiek, nie tylko w USA. Średnie stopy procentowe w największych gospodarkach świata są na najniższych poziomach od wysokiej inflacji w latach 70.

Jednak inflacja już zaczęła rosnąć i nadszedł czas na zaostrzenie polityki monetarnej. Woodall zastanawia się, jak światowa gospodarka zareaguje na powrót stóp procentowych do normalnych poziomów, czyli 4-5%. Ceny ropy naftowej zaczęły osiągać rekordowe wyniki, a w tym samym czasie Fed zaczął podnosić stopy procentowe. Droższe paliwo i droższy pieniądz już zaczęły zniechęcać inwestorów.

Chińskie zabójcze tempo wzrostu również wydaje się niestabilne. PKB wzrosło tam w II kw. br. o niemal 10% w skali rocznej. Inwestycje rosły w tempie 35% rocznie, zbyt szybko rósł wolumen kredytów bankowych, a inflacja sięgnęła 5%. Jeśli Chiny przy tak szaleńczym tempie czeka twarde lądowanie, reszta świata odczuje wstrząs. W ciągu ostatnich trzech lat, Państwo Środka odpowiadało za jedną trzecią światowego wzrostu produkcji (mierzonego w kategoriach parytetu siły nabywczej).

Chiny zamieszkuje ok. jednej piątej światowej ludności, ale ekonomicznie kraj ten zaczął się liczyć dopiero niedawno. Pod koniec tego roku Chiny będą już prawdopodobnie trzecim co do wielkości światowym eksporterem (po USA i Niemczech). Jest to również największy magnes dla światowych inwestycji bezpośrednich, wiele międzynarodowych koncernów wybiera ten kraj ze względu na tanią siłę roboczą i ogromny lokalny rynek. Chiny produkują dwie trzecie wszystkich kuchenek mikrofalowych, odtwarzaczy DVD, fotokopiarek i butów, stamtąd pochodzi również co druga kamera cyfrowa i dwie piąte komputerów osobistych.

Jest to również gigantyczny rynek zbytu. Import w tym kraju wzrósł o 40% w ubiegłym roku, w ciągu ostatnich trzech lat spowodował jedną trzecią wzrostu całości światowego importu. Chiny stały się lokomotywą reszty Zachodniej Azji.

Droga Chin do dobrobytu jest pełna pułapek i ryzyka, gospodarka może przeżyć wstrząsy w ciągu najbliższego roku. Jednak prognozy na przyszłość pozostają bardzo dobre. W przeciwieństwie dla prognoz amerykańskich, które podkreślają, że konsumenci żyją w Nibylandii, finansując swoje wydatki kredytami i biorąc za dobrą monetę iluzoryczne zyski.

Gospodarka może się rozwijać przez wzrost produktywności, nowości technologiczne, lub przez handel międzynarodowy. Chińska integracja ze światową gospodarką kreuje prawdziwą wartość. Nie można tego powiedzieć o wartości wytwarzanej przez giełdy czy rynki nieruchomości.

W ciągu ostatnich lat dla wielu ludzi łatwiejsze stało się zarabianie pieniędzy na posiadanych akcjach niż dzięki pracy. Boom giełdowy pod koniec lat 90. sprawił, że amerykańskie gospodarstwa domowe zarobiły bez żadnego wysiłku w ciągu 4 lat ok. 3 bilionów USD, równowartość niemal 2 lat przychodów z pracy. Wartość akcji od tego czasu znacząco spadła. Wynagrodził to Amerykanom rynek nieruchomości. W ciągu minionych 4 lat, wartość domów w USA wzrosła o ponad 5 bilionów USD, sprawiając, że ich właściciele poczuli się znacznie bogatsi i mniej skłonni do oszczędzania. Jednak znaczna część tego nowego bogactwa to tylko iluzja.

Pierwszym błędem było uwierzenie pod koniec lat 90., że wysokie ceny akcji pokrywają się z rzeczywistą wartością udziałów w przedsiębiorstwach, a drugim - dzisiejsza wiara, że wyższe ceny domów oznaczają wzrost dobrobytu. Ceny nieruchomości spadną, a Amerykanie będą zmuszeni do zmniejszenia wydatków i zwiększenia oszczędności.

Ameryka może wpaść w wieloletnie spowolnienie gospodarcze, natomiast Chinom grozi najwyżej krótkotrwałe schłodzenie gospodarki. A integracja Państwa Środka z gospodarką światową może okazać się na najbliższe lata głównym motorem światowego wzrostu.

Na podstawie The Economist "The dragon and the eagle"


Zobacz również