Panzer General II

"Her, General, excuse me her Feldmarshal ..." - nigdy nie myślałem, że te oto słowa wypowiedziane, jak zresztą widać po angielsku z bardzo wyraźnym niemieckim akcentem mogą mi sprawić tak wielką radość.

I znowu na front...

"Her, General, excuse me her Feldmarshal ..." - nigdy nie myślałem, że te oto słowa wypowiedziane, jak zresztą widać po angielsku z bardzo wyraźnym niemieckim akcentem mogą mi sprawić tak wielką radość. Aż do chwili kiedy moje "zagony pancerne", a raczej wojska Wielkoniemieckiego Wermachtu dowodzone przeze mnie miały wylądować na ziemi USA. PANZER GENERAL II oczarował mnie od pierwszej chwili. Muszę się przyznać, ze z bólem odchodziłem od komputera dopóki nie ukończyłem zwycięsko kampanii (czasami musiałem jednak spać-). A teraz konkretnie. Co w tej grze jest takiego nadzwyczajnego?

PZ II jak jego poprzednik, całkiem nieźle oddaje realizm dowodzenia jednostkami podczas walki. Prowadząc walkę musimy się liczyć z zasięgiem naszych wojsk, zaopatrzeniem w amunicję a także z pogodą, o której prognozy dają nam bardzo nikłe pojęcie. Poważną rolę w walce odgrywa, jak zresztą w rzeczywistości ukształtowanie terenu, na którym prowadzone z działania zbrojne(jednostki usytuowane w lasach i długo stojące na jednym miejscu - a wiec okopane, stawią czoło kilku najlepszym jednostkom wroga).

Dowodzimy całym zgrupowaniem wojsk, począwszy od piechoty, artylerii i lotnictwa a skończywszy na tytułowych jednostkach pancernych. Zgodna współpraca wszystkich rodzajów wojsk jest podstawowym kluczem do sukcesu. Rozwijana w obecnych czasach taktyka współdziałania lotnictwa a w szczególności śmigłowców uzbrojonych w pociski przeciw pancerne z wojskami pancernymi ma swoje korzenie w niezwykle udanym wykorzystaniu osławionych Junkersów wspierających z wojska naziemne. W przypadku więc, gdy twój wróg nie dysponuje arsenałem przeciwlotniczym lub samolotami myśliwskimi Ju stanowią niezwykle ważny atut w twojej talii. Moja rada: kluczem do zwycięstwa prawie w każdym scenariuszu jest zniszczenie lotnictwa myśliwskiego nieprzyjaciela a potem jego bombowców. Artyleria przydatna jest przede wszystkim w przypadku obrony lub przy przełamaniu silnej obrony wroga na początku misji. W szybkim marszu twoich wojsk w zasadzie tylko przeszkadza a ponadto jest łatwym celem dla nieprzyjacielskiego lotnictwa. Zupełnie inaczej ma się sprawa z piechotą. Nawet dziecko wie, że w mieście czołgi są praktycznie bezużyteczne. Nawet najbardziej pospolite oddziały odeprą ataki naszych doborowych jednostek pancernych. W związku z tym kolejna rada: nigdy nie używaj czołgów do zdobywania miast- to strata czasu pieniędzy i niezwykle przydatnej siły ogniowej, z tym że akurat nie w takiej sytuacji.

Podczas prowadzenia kampanii dysponujemy szerokim asortymentem uzbrojenia, które dodatkowo jest dokładnie opisane i pokazane na całkiem wiernych "obrazkach". Z przyjemnością można oglądać poszczególne typy czołgów, samolotów lub innych maszyn tak niezwykle użytecznych w dziele zniszczenia a wprowadzanych w kolejnych etapach wojny. Można wygrać tę wojnę dowodząc dywizją niemiecką - co już znacznie odbiega od realizmu i prawdy historycznej ale za to może przynieść wiele radości ( ciekawe czy udałoby się odeprzeć atak Niemców w 39?).

A teraz co nowego w stosunku do "jedynki": Przede wszystkim program umożliwia rozegranie kampanii po obu stronach konfliktu możliwe jest zatem kierowanie operacjami Aliantów (Amerykanie, Rosjanie, Brytyjczycy) Poprawiona jest, jak się zresztą należało tego spodziewać, grafika. Figurki poszczególnych formacji są "estetyczne" i wyraźne. Odwzorowanie ukształtowania terenu na dwu wymiarowej płaszczyźnie należy uznać za bardzo udane. Poszczególne kampanie i scenariusze rozgrywane są na mniejszej powierzchni terenu. Nie mamy tu do czynienia z molochami takimi jak kampania w Afryce Północnej obejmująca jeden scenariusz - ale mały odcinek tego frontu na którym możemy pokazać Naczelnemu Dowództwu na co stać ich zdolnych podkomendnych. Scenariusze są więc, mniej rozbudowane i dzięki temu gra nabrała nieco więcej dynamiki (przypomnę w tym miejscu scenariusz inwazji na Norwegię: skomplikowana operacją, w której należało dowodzić zarówno flotą jak i wojskami desantowymi - trochę męczące!). Użyteczną innowacją w "dwójce" jest możliwość odskoku jednostki np. po nie udanym ataku (zaoszczędza to wiele niepotrzebnych strat). Ponadto niektóre jednostki pancerne ( np. King Tigers), w scenariuszach odbywających się pod koniec wojny, posiadają zasięg dwóch heksów. Szczerze mnie to ucieszyło bo w tym układzie możemy się na dobre pożegnać z artylerią. Do tego wszystkiego muszę jeszcze dodać bardzo przyjazny panel sterowania, który w równej mierze cieszy oko co ułatwia życie. Przejrzyste ikony, w których bez trudu nawet nowicjusz się zorientuje, łatwy dostęp do poszczególnych opcji i możliwość własnego opisu "save- ów". Tyle dobrego! Teraz nieco krytyki pod adresem twórców. Przede wszystkim gdzie, do diabła podziali się spadochroniarze? Co to za armia bez wojsk powietrzno desantowych! Postuluję o natychmiastowe przywrócenie tej jakże użytecznej formacji w kolejnej odsłonie gry! Do tego jeszcze te irytujące i niepotrzebne utrudnienia! Dlaczego nie można unowocześniać jednostek podczas trwania kampanii? Dlaczego siłę jednostki można zwiększyć jedynie podczas zakupów i to w zależności od stopnia doświadczenia jednostki? Ponadto w tej wersji powinien być już obecny wywiad i rozpoznanie terenu, na którym będziemy działać. Brakuje nam dostępu do informacji, za które każdy dowódca chętnie by zapłacił. Tak nie można prowadzić wojny! Osobiście, oczekuję już kolejnej wersji Panzera. I chociaż do tej na pewno jeszcze nie raz będę wracał, szczególnie wykorzystując opcje sieciowe jakie nam autorzy programu dali do dyspozycji. Mam szczerą nadzieję, że chociaż niektóre z moich pomysłów przyjdą również do głowy autorom kolejnej wersji. Teraz natomiast gorąco zachęcam wszystkich wielbicieli "strategii turowej" do zabawy. Przerażonym rodzicom, którzy przez przypadek rzucili okiem na tę publikację, chciałbym powiedzieć, że Panzer General II nie jest fabryką oficerów, przyszłych morderców nowego pokolenia brunatnych koszul. To jest gra komputerowa! A chłopcy zawsze będą się bawić w wojnę! Lepiej więc jak dziecko poślęczy nieco przed komputerem bawiąc się myszką, niż żeby straszyło "bogu ducha winne staruszki" atrapami pistoletów...


Zobacz również