Pięciokanałowa bestia

Ostatnim elementem toru AV, wymagającym zasilania sieciowego, jest układ wzmacniaczy mocy. Najczęściej znajdują się one w jednej obudowie z procesorami i tunerem. Ale dla ortodoksyjnych audiofilów najbardziej satysfakcjonującym rozwiązaniem jest samodzielna 5-kanałowa końcówka mocy.

Ostatnim elementem toru AV, wymagającym zasilania sieciowego, jest układ wzmacniaczy mocy. Najczęściej znajdują się one w jednej obudowie z procesorami i tunerem. Ale dla ortodoksyjnych audiofilów najbardziej satysfakcjonującym rozwiązaniem jest samodzielna 5-kanałowa końcówka mocy.

Potężny stalowy monolit przypomina bardziej ekskluzywną spawarkę niż urządzenie, które w zamyśle twórcy ma być źródłem dźwiękowych detali i nagłych skoków dynamicznych. Naśladuje spawarkę lub piec akumulacyjny również w kwestii poboru prądu i oddawanego na zewnątrz ciepła. Niestety, wzmacniacze pracujące w czystej klasie A rzadko kiedy mają sprawność powyżej 20 procent - jakość kosztuje.

Legenda o stworach niezwykŁych

Aluminiowy przód o szerokości 490 mm i wysokości 165 mm niczym gryf przyozdobiony jest dwoma skrzydłami, pomiędzy którymi zamontowano dwie diody, informujące o trybie pracy (Power i Standby). Pod nimi znajduje się sporych rozmiarów srebrny przycisk definiujący. Ścianki boczne o długości 508 mm ozdobione są fantazyjnymi radiatorami, na których wewnętrznej stronie zamontowano tranzystory mocy. Pośrodku wnętrza urządzenia przytwierdzono potężną śrubą wielki toroidalny transformator o mocy 1000 W. To właśnie on odpowiada za 28-kilogramową masę tego ciekawego urządzenia. Nad nim zamontowano 5 oddzielonych od siebie płytek z układem wejściowym. Każda z nich steruje pracą 8 tranzystorów mocy IRFP240/9240. Zastosowano tu dwustopniowy układ wzmacniający, który zapewnia minimalną ilość zniekształceń.

Tylna ścianka wzmacniacza jest bardzo bogato wyposażona. Gniazda wejściowe sygnału audio umożliwiają podłączenie w dwóch standardach. Ich górna grupa to RCA, pracujące na sygnale liniowym niesymetrycznym. Dolne są XLR-y, umożliwiające połączenie symetryczne, które jest standardem w większości studiów nagraniowych. Poniżej umieszczono solidne zaciski głośnikowe. Rzadko spotykaną funkcję pełnią dwa dodatkowe zaciski. Są one portem, służącym do przełączania trybu pracy wzmacniacza. Tak niezwykłe urządzenie stoi na gumowych nogach, mających za zadanie umożliwić ruch powietrza oraz wytłumić wszelkie drgania, które poprzez podłogę mogłyby wzbudzić do rezonansu elementy elektroniczne i zdegradować dźwięk. Wydzielanie się znacznej temperatury z wnętrza wzmacniacza powoduje, że nie może on nam posłużyć jako podstawka dla reszty komponentów. Powinien mieć przynajmniej 30-centymetrową przestrzeń ponad górną ścianką swojej obudowy. Ze względu na tak intensywne promieniowanie cieplne urządzenie to może dodatkowo służyć w zimowe wieczory jako grzejnik, ale wytrzymać z nim w okresie letnich upałów w pomieszczeniu, w którym brakuje klimatyzacji czy chociażby wentylatora, jest prawie niemożliwe. Z racji tego, że jest to końcówka mocy, użyliśmy przedwzmacniacza AMC wyposażonego w mikrofon kalibrujący i dekodery AC-3. Jako napęd DVD posłużył nam odtwarzacz Philipsa DVD 1010, podłączony do przedwzmacniacza za pomocą cyfrowego koaksjalnego kabla.


Zobacz również