Pięciu na pięciu

W czasach, gdy nawet najprostsze karty dźwiękowe potrafią obsłużyć cztery głośniki, czas pomyśleć o zakupie odpowiedniego zestawu głośnikowego.

W czasach, gdy nawet najprostsze karty dźwiękowe potrafią obsłużyć cztery głośniki, czas pomyśleć o zakupie odpowiedniego zestawu głośnikowego.

Do naszych testów trafiły dwa zestawy: Logitech SR-30 i Philips A2-5. Na pierwszy rzut oka obydwa są do siebie pod względem konstrukcyjnym niezwykle podobne - w komplecie znajdziemy cztery głośniki satelitarne, subwoofer z wbudowanymi wszystkimi gniazdami audio oraz pilot zdalnego sterowania. Różnice są dostrzegalne dopiero po bliższych oględzinach. Przede wszystkim Philips potrafi wykorzystać wszystkie cztery głośniki satelitarne nawet wówczas, gdy karta dźwiękowa ma tylko jedno wyjście stereo. W przypadku Logitecha musimy mieć kartę obsługującą zestawy czterogłośnikowe. W przeciwnym wypadku głośniki tylne będą nieme.

Prównanie

Prównanie

Subwoofer Logitecha wyposażony jest w regulator poziomu odcięcia basów - jak się wkrótce okaże, niezwykle przydatny. Brakuje tego udogodnienia w zestawie Philipsa, ale na szczęście subwoofer został dobrze wyregulowany. Jako ciekawostkę należy potraktować wbudowaną funkcję poszerzania bazy stereo i tworzenia dźwięku przestrzennego.

Głośniki Philipsa, chociaż mniejsze, mają większą moc muzyczną. Wynosi ona 44 W (subwoofer 20 W i 4 satelity po 6 W). Logitech z 30 W mocy muzycznej wyraźnie przegrywa w tym porównaniu; wprawdzie subwoofer ma taką samą moc, ale kolumy satelitarne dają tylko 3,5 W każda.

Brzmienie

Philips A2 - 5

Philips A2 - 5

Jakość dźwięku, niezależnie od wszystkich pozostałych parametrów, pozostaje decydującym elementem w ocenie zestawów głośnikowych. Głośniki komputerowe rzadko kiedy przysparzają pod tym względem szczególnych wrażeń - nadają się do gier, ale do słuchania muzyki już raczej nie. Jest to oczywiście naturalną konsekwencją ich ceny i idących za tym kompromisów. Niestety, ani Logitech, ani Philips nie stanowią żadnego przełomu konstrukcyjnego w tym zakresie.

W przypadku zestawu Logitecha zaskakujący jest niski próg głośności, powyżej którego kolumny zaczynają nieprzyjemnie trzeszczeć i zniekształcać dźwięk. Dotyczy to szczególnie subwoofera, który np. podczas słuchania muzyki należy niemal całkowicie wyłączyć, gdyż nie radzi sobie z basowymi partiami nagrania. Niewielkie głośniki przednie i tylne nie są natomiast w stanie oddać licznych subtelności dźwięku, który jest wyraźnie spłaszczony i pozbawiony detali.

Logitech SR - 30

Logitech SR - 30

Podobne objawy, choć w nieco mniejszym stopniu, wykazuje Philips. Również tutaj dźwięk jest płaski i pozbawiony dynamiki, a wszelkie wysokie tony w nagraniach wystawiają nasze uszy na poważną próbę. Z drugiej strony, trudniej wyprowadzić głośniki Philipsa z równowagi - nawet przy trzech czwartych maksymalnej głośności zachowują się poprawnie. Również subwoofer prezentuje się zdecydowanie lepiej, spełniając dobrze swoją funkcję. Nie polecamy natomiast korzystania z wbudowanej funkcji dźwięku przestrzennego - jedynym naprawdę zauważalnym efektem jest zmniejszenie dynamiki i szczegółowości dźwięku.

Dla kogo laury?

Parafrazując znany dowcip, głośniki Logitecha zdobyły zaszczytne drugie miejsce, a Philips był przedostatni. Przy niemal identycznej cenie obydwu zestawów decydująca okazała się wyższa funkcjonalność głośników Philipsa i ich nieco lepsze brzmienie. Sprawdzą się lepiej zarówno w grach, jak i podczas odtwarzania muzyki. Logitech nadaje się dobrze do odtwarzania dźwięków z gier, ale trudno z czystym sumieniem polecić go do odtwarzania muzyki.


Zobacz również