Pierwszy i najlepszy klient Microsoftu

Rozmowa z Rickiem Devenuti, szefem informatyki firmy Microsoft.

Rozmowa z Rickiem Devenuti, szefem informatyki firmy Microsoft.

Szef informatyki Microsoftu jako pierwszy instaluje, zaczyna używać i ocenia produkty... Rick Devenuti piastuje jedną z najbardziej eksponowanych posad świata. Człowiek ten nie tylko przeprowadza pierwsze testy nowych produktów Microsoftu, ale też musi sobie radzić z gronem ich pierwszych użytkowników, wśród których nie brakuje najlepszych znawców informatyki, jakich wydała nasza planeta. Devenuti działa ze świadomością, że każda jego wpadka ma szansę natychmiast trafić na pierwsze strony gazet. Nie przebrzmiały jeszcze echa jakże głośnej afery z wirusem Slammer z początku tego roku.

Kwestie stricte informatyczne to nie wszystko, co zaprząta uwagę Devenutiego. Jako wiceprezes i CIO Grupy Działalności i Technologii Microsoftu (OTG) odpowiada także za bieżącą produkcję i dystrybucję wyrobów firmy.

Devenuti spotkał się niedawno z redaktorami magazynu CIO, by opowiedzieć im, że jego robota nie różni się zbytnio od roboty innych ludzi z branży - wbrew temu, co tym innym ludziom mogłoby się wydawać.

Jest Pan pierwszym użytkownikiem wszystkich nowych produktów Microsoftu. Czy to właśnie Pan musi 3 z urzędu nijako 3 wprowadzać na rynek wszystkie nowości Pańskiej firmy?

Najważniejszą ambicją mojego działu jest być pierwszym i najlepszym klientem Microsoftu. Tłumaczymy sobie dlaczego i w jaki sposób chcielibyśmy używać danego produktu. Jeśli nie potrafimy przekonać samych siebie, że produkt ma sens, to nie trafi on na rynek. W przypadku oprogramowania dla firm niewiele jest jednak produktów, które nie miałyby sensu. Teraz na przykład wypuszczamy Exchange 2003 Beta 2, program znany do tej pory pod nazwą Titanium. Roześlemy 15 tys. egzemplarzy tego oprogramowania użytkownikom naszej korporacji. Dziś mamy ok. 6 tys. użytkowników, z czego 2,5 tys. to konsumenci dog foodu, jak my to nazywamy 3 czyli produktów Microsoftu w fazie przed ich wypuszczeniem na rynek 3 oraz 3,5 tys. użytkowników w dziale wdrożeń.

Nie działamy jednak pochopnie. Nie wrzucamy sobie beztrosko oprogramowania na serwery z optymistycznym założeniem, że nasza firma z pewnością przetrwa tę operację. Planujemy przekazać Exchange 2003 15 tys. użytkownikom z naszego środowiska. Ludzie ci będą posługiwać się tym programem przez dwa tygodnie i dopiero po tym okresie będziemy mogli rozpocząć jego dostawy klientom. Utworzymy 72 tys. skrzynek pocztowych na Exchange 2003 zanim wypuścimy program na rynek.


Zobacz również